T0ma5 jak jest rozwinięte RATOWNICTWO WODNE W Niemczech są lepsi od nas , podobno jest słabiej rozwinięte RW niż u nas słyszałem kiedyś ze tam nad morzem plażowicze sami ratuja ludzi czy to prawda jest jakis odpowiednik WOPRU w Niemczech czy są inne Organizacje Ratownicze zajmujące Ratowaniem ludzi w Wodzie. POZDRO
Z tego co ja wiem to w niemczech ratownik bez sprzetu nie daje sobie za bardzo rady. Tam ratuja tylko ze sprzetem. Na kursie SR WOPR byl jeden instruktor co sie zajmowal wlasnie szkoleniami niemickich ratownikow w Polsce i na odwrot. Moze nie bezposrednio ale mial cos z tym wspolnego. Nie pamietam dokladnie ale Polskim ratownikom jest potrzebny paro-dniowy kurs aby moc spokojnie pracowac w Niemczech natomiast niemiccy ratownicy musza sie znacznie dluzej doszkalac do naszego poziomu. Ciekawa sprawa.
Wogole nie wspomne o prawie niemickim dla tamtejszych ratownikow. Zyc nie umierac. Tam jak jest czerwona flaga ratownik pije kawe i nic nie robi. Ma wszystko gdzies. Jak ktos wejdzie do wody nie ponoso praktycznie zadnej odpowiedzialnosci. Poza tym mentalnosc Niemcow. Jak widza czerwona nie wchodza. Poprostu sa nauczeni od dziecka dbac o wlasne bezpieczenstwo. Nie to co w Polsce. Zawsze Ci sie pchaja do wody.
_________________ 1998 MR WOPR | 2001 Sternik Motorowodny | 2002 R WOPR | 2005 Zeglarz Jachotwy | 2005 SR WOPR | 2006 Sprzetowe w Szczecinie | 2007 I. Sportu - Plywanie | 2007 BLS/AED | 2007 I WOPR | 2007 Sprzetowe w Kolobrzegu | 2007 KPP w Kolobrzegu
słyszałem kiedyś ze tam nad morzem plażowicze sami ratuja ludzi
to najprawdziwsza prawda...u mnie tak bylo ale to jeszcze nie swiadczy o umiejetnosciach niemieckich ratownikow bo gdy masz do wypadku 300m to sa bardzo male szanse ze bedziesz szybciej niz jakis przypadkowy bohater
Sztondi napisał/a:
jest jakis odpowiednik WOPRU w Niemczech czy są inne Organizacje Ratownicze zajmujące Ratowaniem ludzi w Wodzie
sa 2 organizacje konkurujace ze soba DLRG(niemiecki czerwony krzyz) i Wasser Wacht w ktorym ja dzialalem niemcy byli zaraz po kursie ratowniczym i jeszcze sami nie wiedzieli jaka jest roznica miedzy tymi organizacjami
JAJO napisał/a:
Z tego co ja wiem to w niemczech ratownik bez sprzetu nie daje sobie za bardzo rady.
To jest prawde bo Niemcy z ktorymi pracowalem bardzo kiepsko plywali i bez bojek nie dali by rady a co do tego sprzetu to tez zawiele nieznali ja na swojej wierzy wytlumaczylem chlopakom do czego sluzy i jak sie uzywa ambu, kolowrot a anwet kolniez ortopedyczny.
JAJO napisał/a:
Nie pamietam dokladnie ale Polskim ratownikom jest potrzebny paro-dniowy kurs aby moc spokojnie pracowac w Niemczech natomiast niemiccy ratownicy musza sie znacznie dluzej doszkalac do naszego poziomu. Ciekawa sprawa.
W Niemczech sa 3 stopnie ratownicta brazowy, srebry i zloty. Jeden 18 latek mial zloty i to jest odpowiednik naszego IW. 16 latek, ktory byl drugi raz nad morzem byl zatrudniony jako ratownik z duzym doswiadczeniem(!!!)
JAJO napisał/a:
Tam jak jest czerwona flaga ratownik pije kawe i nic nie robi. Ma wszystko gdzies. Jak ktos wejdzie do wody nie ponoso praktycznie zadnej odpowiedzialnosci.
Prawie tak jak mowisz z ta jednak roznica ze nie ponosi zadnej odpowiedzialnosci.(znaczy nie musi wchodzic do wody po tonacego)
Ogolnie sa 3 flagi: zolto-czerwona: ratownicy sa na stanowisku, zolta-trudne warunki do plywania, czerwona- sugestia zeby nie wchodzic do wody.
JAJO napisał/a:
Jak widza czerwona nie wchodza. Poprostu sa nauczeni od dziecka dbac o wlasne bezpieczenstwo. Nie to co w Polsce.
To jest zeczywiscie prawda osoby ktore nie umieja plywac nie wchodza dalej niz po kolana, a ci co umieja plywac tez nie wyplywaja za kompielisko.
Mielismy 2 akcje przez caly miesiac i to byly 2 zawaly 70 latkow w wodzie. Do pierwszego Niemiec dobiegl pierwszy i nawet nie wyciagnal faceta z wody bo zwymiotowal i sie brzydzil go dotknac, do drugiego naszczescie Polacy dobiegli szybciej i koles wrocil po 3 cyklach. Ale to tylko w mojej miejscowosci bylo tak kolorowo bo to naprawde spokojna plaza...2 miejscowosci dalej byli znajomi Polacy ktorzy mieli praktycznie akcje codziennie ale tam w przeciwienstwie do mojej plazy byly falochrony.
Czytajac to co napisales mam wrazenie jakbys pracowal w zupelnie innym swiecie a to przeciez tak niedaleko naszej granicy Wogole zaskoczony i jednoczesnie zalamany jestem poziomem wyszkolenia oraz nadawaniem uprawnien w Niemczech. U nas jest to nie do pomyslenia a wydawaloby sie ze u Niemcow to juz wogole a tu niespodzianka Niestety u nas przy takich przepisach i zasadach pracy ratownika jak tam to "topika" wyciagalibysmy przynajmniej co godzine (nie wspominajac juz o akcjach) bo chyba kazdy z nas sie przekonal pracujac czy to na kapielisq czy basenie ze wszyscy wiedza lepiej od ratownika gdzie moga plywac i co im wolno a my najlepiej jakbysmy sie im w nic nie wtracali (oczywiscie do czasu gdy beda potrzebowac pomocy):(
Mysle ze po tym co napisales rodzi sie pytanie.. czy my powinnismy z usmiechem patrzec na naszych kolegow ratowniqw zza wschodniej granicy czy raczej z zazenowaniem przyjrzec sie mentalnosci wlasnego spoleczenstwa (gdyz uwazam ze ono odgrywa w tym wszystkim wazna jak nie kluczowa role).. Chyba kazdy sobie na to sam odpowie Pozdrawiam
[ Dodano: Sro Lis 30, 2005 11:34 pm ]
A i t0ma5 mam do Ciebie jeszcze takie pytanko.. a mianowicie zeby pracowac w Niemczech musiales robic jakies ich uprawnienia czy w zupelnosci wystarczaly Ci nasze polskie (czy sa w Niemczech respekrowane) Pytanie moje wiaze sie z tym ze slyszalem iz w Slupsq nawiazali wspolprace z Niemcami i co roq maja mozliwosc wyrobienia sobie niemieckich uprawnien po kilqdniowym qrsie majacym na celu uzupelnienie Polakom tych rzeczy ktore maja Niemcy na qrsach a ktorych u nas brak (glownie chodzi o poslugiwanie sie nowoczesnym sprzetem). I tego typu dzialanie ma wlasnie na celu umozliwienie polskim ratownikom prace na niemieckim rynq (bo podobno nasze doqmenty nie wystarczaja )
w moim przypadku polskie dokumenty byly respektowane ale miedzy innymi to dlatego ze przez 3 popzednie lata szefem tam bym Polak i ogolnie Polacy pomagaja tam juz od 6 lat. Sadze ze na calej wyspie Uznam sa respektowane ale im dalej w glab kraju tym z tym gorzej.
A same uprawnienia nie jest ciezko zrobic bo maja bardzo male wymagania: najbardziej mnie rozsmieszyla czasowka dlugodystansowa...400m w 15 minut , jak im powiedzialem ze my plywamy 1500m to nie mogli uwierzyc, maja tez duzo plywania w ubraniach co im sie przydaje bo stoja na stanowisku niezaleznie od pogody w: adidasach i komplecie dlugiego ubrania(przypominam ze wieze sa zabudowane i zadaszone).
Ja osobiscie nie moge narzkac bo trailem na wiezy na bardzo pojetnego chlopaka i po tygodniu pracowal juz naprawde swietnie...plywal gozej ale tego sie w tydzien nie wyrobi...
to co piszecie czyta sie jak bajke... czemu ja nie jestem z tej bajki??
fajnie by bylo sie zorganizowac i obstawic jakas miejscowosc po zachodniej stronie. pomysl chyba ciekawy??? potrzbny ktos kto dobrze zna niemiecki i troche poszpera w necie. jest ktos taki??
_________________ Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
potrzbny ktos kto dobrze zna niemiecki i troche poszpera w necie. jest ktos taki??
niemieckiego nie znam prawie wcale tylko tyle co sie nauczylem przez miesiac(czyli kilka wyzwisk, zwroty grzecznosciowe, robienie zakupow i zwroty przydatne w ratownictwie) ale moge poprobowac dostac namiar na polskiego instruktora, ktory jest szefem plazy
moge poprobowac dostac namiar na polskiego instruktora, ktory jest szefem plazy
jest tu na forum duzo ratownikow z doswiadczeniem i bez i moglibysmy obstawic jakas miejscowosc czy nawet kilka potrzebujemy tylko kontaktu. jesli znasz polskiego instruktora to super ale mozna by bylo tez poszukac w seci. podejzewam ze Niemcy szukaja ratownikow tak jak w Polsce przez neta. moze latwiej byloby by zalatwic prace dla kilku niz dla jednego... jestesmy konkurencyjni zarowno pod wzgledem wysokosci zarobkow jak i doswiadczenia (z tego co czytalem) a naszym jedynym minusem jest jezyk. pracowalem juz z Niemcami i wiem ze jezyk nie jest az takim problemem. z wiekszoscia mozna dogadac sie po angielsku a tych kilka zwrotow uzywanych na codzien w pracy mozna sie nauczyc na pamiec. zaproponuj temu instruktorowi ze moze obstawic wieksza ilosc miejscowosci i ma spora ekipe w wiekszosci dobrze przygotowana. dla niego to tez dodatkowa kasa...
[ Dodano: 1 Grudzień 2005, 10:45 ]
ps. jak mozesz to zapros go na forum.
_________________ Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
No nie powiem qszace te Niemcy Jeszcze w moim przypadq jezyk niemiecki jest moim atutem wiec z uwaga bede sledzil co uda sie zalatwic tOma5 z tym instruktorem.. Pozdrawiam
Jeszcze w moim przypadq jezyk niemiecki jest moim atutem
skoro to twoj atut to poszukaj cos w necie na niemieckich stronach a moze tobie uda sie cos zalatwic. niech kazdy pamieta ze im wiecej zrobi w tym zakresie tym pozniej bedzie mial lepsza pozycje (np. on bedzie szefem czy st. wiezy). jesli ktos dobrze zna niemiecki to sam moze zostac tzw. armatorem i wtedy sam bedzie dyktowal warunki...
_________________ Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
Jasne ze postaram sie cos wyszperac w necie.. nawet kiedys mi taka oferta wpadla w oko lecz jak wspominalem we wczesniejszych postach wymagane bylo tam posiadanie uprawnien niemieckich W sobote natomiast sprobuje pojsc w Krakowie na targi pracy w USA i poszukam jakis ofert dla ratowniqw oczywiscie Jak cos ciekawego sie dowiem to nieomieszkam zamiescic posta Pozdrawiam
[ Dodano: Sob Gru 03, 2005 3:22 pm ]
Bylem dzis z kolega JAJO na targach pracy w USA i nabor prowadzila organizacja "Camp America". Oczywiscie probowalismy sie dowiedzec czegos pod katem pracy dla ratowniqw i niestety swietliscie sie to nie prezentuje-przynajmniej wedlug nas (wiadomo ze pod katem zarobqw). A mianowicie oferuja oni prace 9 i 12 tygodniowa na roznego typu obozach, w hotelach itp. Praca jest dla studentow i trzeba liczyc sie z wyjazdem pod koniec czerwca a nawet w maju (wszystko do ustalenia). Generalnie zarobki czesniowo uzaleznione sa od kwalifikacji ale maksymalne co mozemy przywiesc to ok 1600 $ za caly pobyt. Zakwaterowanie, wyzywienie i ubezpieczenie mamy zapewnione a nawet transport z lotniska. Niestety prowizja plus bilet to kosz okolo 2400 zl co musimy pokryc z wlasnej kieszeni Po czystej kalqlacji nie jest to rewelacyjna oferta (przynajmniej dla mnie). Jedyne co to wiadomo iz mozna pracowac na kilka prac nio i mamy okazje poznac zycie za wielka woda W moim przypadq jedynie ciekawosc Ameryki jest jedynym bodzcem ktory sprawilby iz rozwazalbym ta oferte gdyz podobna sume jestem w stanie przywiesc znad polskiego morza Jednakze dla zainteresowanych podaje adres gdzie mozna zasiegnac wicej informacji:
www.campamerica.pl
Z tego co dowiedzielismy sie jest zapotrzebowanie na ratowniqw jedyne co pozostaje to wszystko przemyslec.. Pozdrawiam
gdyby to byla praca na plazy to bym sie skusil. mozna to tez potraktowac jako wyjazd rozpoznawczy i szukac pracy tam na wlasna reke i ewentualnie zostac dluzej. slaba jest oplacalnosc bo wyjazd jest krutki a bilety kosztuja...
dzieki za informacje chlopaki moze komus sie to przyda. no ale szukajmy dalej do sezonu jeszcze czas i moze cos znajdziemy fajnego.
_________________ Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
Wiek: 25 Dołączył: 29 Mar 2005 Posty: 291 Skąd: Kostrzyn nad Odrą
Wysłany: Nie Gru 04, 2005 11:48 am
A tak w ogole to jest ktos na tym forum kto jest odpowiedzialny za zbieranie ekipy ratownikow na ten sezon? Moze byc polskie morze albo fajne jeziorko. Moje wymagania nie sa wygorowane...chce tylko popracowac w fajnej atmosferze i z fajnymi ludzmi...ale asceta nie jestem wiec nie chcialbym pracowac w warunkach typu mrzezyno albo niechorze. Jak cos to prosze o jakies informacje na priv.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach