Moim zdaniem najniebezpiecznejsze dla ratownika są akcje przy użyciu kołowrotu. Słyszałem, że czasami po takiej akcji to i ratownik jest reanimowany bo nie wytrzymał podczas gdy inni ratownicy ściągali go do brzegu. Jak wiadomo bardzo ciężko jest złapać powietrze podczas ściągania bo ratownik trzyma również topielca i praktycznie przebywa ciągle pod wodą. Co o tym sądzą inni ratownicy? Proszę o wasze zdanie.
w sumie tylko raz byłem ciągnięty przez kołowrót, ale pod wodą byłem tylko w pierwszej chwili, z tą reanimacją to chyba pojedyczne przypadki, moim skromnym zdaniem gdyby ten sprzęt był aż tak niebezpieczny, to zakazano by jego użytkowania, ale niech się wypowiedzą inni, bardziej doświadczeni
_________________ 2005-Młodszy Ratownik WOPR
2006-Sternik Motorowodny
Grupa Szybkiego Reagowania WOPR
''zmieniamy horyzont, w natchnieniu, w zachwycie, bo jedno, bo jedno jest życie.''
sytuacje w których ratownik jest pod wodą zdarzją się tylko w kiepskich zespołach. Spowodowane jest to zbyt szybkim ciągnięciem liny. Ratownik powinien być cały czas obserwowany przez reszte ekipy i powinni oni dostosowywać tempo ciągniecia liny w zależności od sytuacji. Ratownik powinen sygnalizować przez podniesienie ręki jeżeli lina jest ciągnieta zbyt szybko, pozatym nie wyobrażam sobie sytuacji w której po dociągnieciu ratownika i poszkodowanego okazuje się że ratownik jest nie przytomny. Przecież kiedy nie będzie mógł wytrzymać to poprostu puści tonącego i złapie oddech...
Ratownik powinen sygnalizować przez podniesienie ręki jeżeli lina jest ciągnieta zbyt szybko,
U nas taki gest oznaczal, ze trzeba przestac ciagnac, poniewaz ratownik czuje juz grunt pod nogami. Kwestia dogadania.
Co do tego przebywynia pod woda: zawsze mozna sprobowac kilka ruchow nog do delfina. To wybija do gory. Poza tym mozna to troche regulowac przez ulozenie ciala. Ale to juz trzeba pokazac i wycwiczyc, no i nie zawsze sie udaje.
FK napisał/a:
sytuacje w których ratownik jest pod wodą zdarzją się tylko w kiepskich zespołach. Spowodowane jest to zbyt szybkim ciągnięciem liny.
Albo jest to umyslne dzialanie ratownikow, np. podczas tzw. "treningu karnego" . Nie propaguje, ale swoja droga to dobra lekcja (nie chodzi mi o "nauczke na przyszlosc", ale jak wiesz co sie dzieje z ratownikiem, ktory jest za szybko ciagniety, to tego po prostu unikasz)
Pozdrawiam
_________________ >> Pamiętaj, że Twoja przyszłość będzie czyjąś przeszłością... <<
Ja miałem stycznośc z kołowrotem pare razy (radziłem sobie, gdy zalewalo mi twarz), tylko na kursie (dopiero w tym roku pierwszy raz jade nad morze), no ale chyba mogę się wypowiedziec.
A więc tak jak napisał kolega wyżej, przede wszystkim jest to kwestia ułożenia ciala. Najprostszą metodą na to, jest unoszenie głowy w górę, wtedy mogą nawet szybciej ciągnąc.
Kopnięcie do delfina chyba za dużo nie da, bo przeciez trzymamy klienta, wiec nie wykonamy prawidłowego ruchu bioder do delfina, a nawet jesli, to nie da on zbyt dużego efektu, będzie on tylko chwilowy, bo jak zaprzestaniemy pracy bioder to i tak wrocimy do poptrzedniej pozycji.
Byłem pływakiem i wielokrotnie miałem stycznoac z guma treningową i tam sprawdziłem, że najwżniejsze jest ułożenie ciała, a ten sprzęt powodował znacznie szybsze ciągnięcie niż wyciąganie przez kolegów w czasie akcji z kołowrotem.
No i wiadomo, ze równiez zbyt wolne wyciaganie powoduje zanurzenie ciała.
A więc podsumowując, moim zdaniem głowa w górę (oczywiscie bez przesady ) i zdac sie na kolegów z zespołu
pozdrawiam
Wiek: 20 Dołączył: 17 Lip 2006 Posty: 68 Skąd: Kraków
Wysłany: Sro Sie 09, 2006 10:52 pm
Jest pewien sposob gdy cie ciagna za szybko...obejmij mocno nogami poszkodowanego a obiema rekami balansuj cialo na wodzie...rece maja robic za pewnego rodzaju narty...dzieki temi niezrobi ci sie kaptur wodny i bez problemu zcholujesz osobnika;]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach