A co by nam się temat do dyskusji nie skończył to dodam, że jest ktoś taki jak "kierownik" który odpowiada za całą akcję i dba by nie doszło do sytuacji że ratownik jedzie do brzegu pod wodą...
Kołowrót to BROŃ SPECJALNA Ratowników nad morzem takie jest moje zdanie bez zasobnika i kołowrotu przy akcji na dużej fali sie nie obejdzie oczywiscie zgrany zespół musi byc synchronizacja zmian to naprawde sie nic nie stanie sa sposoby na to zeby ratownik na szelkach przypłynoł bezpiecznie podnies barki i tez inne ale Kołowrtów jest bezpieczny i na falachronie niezbedny BRON SPECJALNA RATOWNIKÓW NAD MORZEM
witam:)
Ja w tym roku miałam dosci przykra akcje z kołowratem.
Przez niezgrany zespol z ktorym pracowałam wyladowałam w szpitalu,
własnie przez złe sciaganie mnie do brzegu.
Niby to takie proste ciagnoc linke... ale nie we wszystkich przypadka.
NIe zycze nikomu takiej sytuacji w ktorej nie mozesz sie wynorzyc z wody choc brakuje ci kilku centymetrow a w dodatku trzymasz topielca i nie mozesz go poscic.
POZDRAWIAM
wydaje mi sie ze ratujacy powinien zrobic gleboki wdech i wstrzymac powietrze zanim pokaze znak - wieksza wypornosc i mniejsza szansa na utrate przytomnosci w przypadku "pociagu" pod woda
_________________ 2006 MR | 2006 płetwonurek CMAS/P1 | 2007 RW | 2008 NPLQ | 2008 AED | 2008 Chubb's Fire Warden Certificate | 2008 First Aid at Work
wydaje mi sie ze ratujacy powinien zrobic gleboki wdech i wstrzymac powietrze zanim pokaze znak - wieksza wypornosc i mniejsza szansa na utrate przytomnosci w przypadku "pociagu" pod woda
Nie traktuj zanużania pod wodę jako cos normalnego, trzeba znaleść odpowiednia dla siebie pozycję w wodzie, sposób złapania poszkodowanego i wykluczyć zanużanie.
Zgadzam się w 100% z przedmówcą. Nie wyobrażam sobie akcji kiedy po przepłynięciu 100m na gazie jestem ciągnięta pod wodą i nie moge złapac oddechu. Dobra akcja to taka w której nie występuje taka sytuacja. Gdyby było to coś normalnego, pewnie co drugi ratownik lądowałby w szpitalu, a przecież nie o to chodzi...
Poza tym jak wspominałam lub też nie, jeden z ratowników w akcji z kołowrotem pełni funkcję kierownika, który ma takiemu zdarzeniu zapobiec.
Wg mnie, kołowrót z odpowiednie zgraną ekipą to bardzo skuteczny sprzęt ratowniczy.
3 razy byłem ciągniety przez owe urządzenie (wszystko na kursie) i ani razu sie nie zachłysnąłem wodą. Za pierwszym razem ekipa, ktora mnie wyciagała, była tak zaaferowana ciagnieciem liny, ze nie zauwazyli, iz wyrąbali mną o pomost. Dobrze, ze mnie nie zabili, na szczescie pozorantowi sie nic nie stało. Ja straciłem tylko przytomność na chwile i potem miałem okropny ból głowy
Ostatnio zmieniony przez Yuri el Diablo Wto Cze 26, 2007 9:41 pm, w całości zmieniany 1 raz
art3k Wypowie się, choć w ostateczności Młodszy Ratownik
ja na kursie kilka razy mialem zajecia z kolowrotem i owszem, jest to fajny sposob ale tylko wtedy gdy kazdy w grupie wie co ma robic i nie zmienia powierzonego mu zadania, bo wtedy nie dosc, ze ratownik sie topi, to jeszcze osoba tonaca jest w jakis sposob zagrozona
Wiek: 19 Dołączyła: 12 Sie 2007 Posty: 2 Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie Sie 12, 2007 4:59 pm
Ja mam bardzo złe wspomnienia z kołowrotem. Jeden raz brałam udział w akcji z nim i to na kursie na MR no i chciałam spróbować być ratownikiem.. złapałam "topielca" podniosłam rękę i nagle mnie wciągneło pod wode.. wpadłam w taką panike że nawet zapomniałam o tym że jak coś jest nie tak to trzeba podnieść rękę już nie mogłam oddychać i gdyby nie koleżanka w wodzie obok, która zobaczyła że coś jest nie tak nie wiem w jakim stanie bym dotarła do brzegu..
do dobrego opanowania tego sprzętu chyba jest potrzebne doświadczenie..
Wiek: 18 Dołączył: 03 Maj 2007 Posty: 20 Skąd: Będzin
Wysłany: Pon Sie 13, 2007 9:32 pm
Wszystko trzeba robic powoli. Nad morzem mialem 3 kolowroty naraz w ramach "cwiczen" i mnie sciagali jak porabani wiec mialem 3 razy przyjemne 70-80 m pod woda Tak jak ktos napisal liczy sie zgranie zespolu i umiar (sciagniecie kogos 10 sekund wczesniej nic nie zmieni jak ratownik bedzie nieprzytomny) A co do oplatania tonacego nogami to sie z tym niezgadzam. Na cwiczeniach probowalem i jedynie podtapialem kolege Najlepiej trzymac rekami delikwenta, mocno sie zgarbic i przed podniesieniem reki zaczerpanac powietrza na maxa (wiem, ze trudne po przeplynieciu 80 metrow pelna para)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach