Wysłany: Czw Kwi 29, 2004 11:08 pm Pierwsza akcja...
Czy ktoś zechciałby siepodzielic ze mną swoimi"wrażeniami"ze swojej pierwszej akcji ratowniczej?
Boja Gość
Wysłany: Sob Sie 21, 2004 2:39 pm "Wrażenia"
Czy to wogole mozna nazwac wrazeniami? Jakie sa wrazenia, z tego jak tramwaj odetnie komus noge? Albo jak widzisz wypadek samochodowy? Nic przyjemnego - zostaje tylko SATYSFAKCJA, albo ZAL, no ewentualnie jak nie podejmiesz proby pomocy, to zostaje KAC MORALNY. Reszta to adrenalina, zrdrowy rozsadek i do dziela!
Dobrze powiedziane Boja a raczej napisane no ale w kazdym razei sa te 3 opcje ktore wymieniles ja moge sie pochwalic SATYSFAKCJA PO AKCJI poniewaz uczestniczylem w zeszlym roku nad morzem w kilku akcjach moze nie podejmowalem ich samodzielnie jako mlodszy ratownik no ale nie bylem tez wobec tego obojętny
Ja tez mialam okazje ratowania dzieciaka. Zauwazylam nze sie topi kiedy chcialam przystapic do akcji bylo za pozno bo jego mama go wylowila.Ale adrenalina rosla i to bardzo szybko
Ja pare dni temu siedząc na molu zacząłem rozmawiac z kolega. Gadlismy sobie , obserwowalismy ludzi ale ratownik, starszy ratownik mówi, hej chłopaki miejcie na tą małą oko bo juz widać jak wodę pije. Więc pilnowaliśmy. Dwa razy dziewczynke przegoniłem. Ale w pewnym momencie po drugiej stronie zalewu ktoś zobaczył jakiś pijaczków i zaczelismy patrzeć, starszy ratownik akurat patrzył w prawą stronę kompieliska ( dziewczynka była po lewej) ale sam się zaciekiawił i też zobaczył pijaczków. Po chwili zmnowu zaczelismy obserwować ludzi. Ja szukam tej małej i chcac się spytać gdzie jest mała ... słysze z ust starszego " gdzie ta mała" . My siedzielismy na społecznych. 2 rat. mło w tym ja siedzieliśmy na molu i juz zaczeliśmy się rozglądać za małą. Dwóch koejnych ratowników popłynęło łódka gdzieś dalej.. jeden był w sklepie. Ja złapałem za lornetke szukam dziewczynki, przeszedłem po brzegu i nie ma. Więc polecenie wołaj wszystkich i spacerek po dnie. Ja pobiegłem po kolege i w drodze powrotnej zaszedłem do naszej chatki żeby zostawić spodenki. Jak wracałem to na placu zabaw ujrzałem dziewczymke. Kamień z serca. Ale co mnie zabawiło to jak wróciłem to starszy rat. do mnie mówi nie mów im że ją znalazłeś, wejdzcie do wody i poszukajcie niech ludzie widzą że coś się dzieje. I taki stresik przeżywaliśmy przez 5 minut.
Wiek: 25 Dołączył: 29 Mar 2005 Posty: 291 Skąd: Kostrzyn nad Odrą
Wysłany: Sob Wrz 03, 2005 10:03 pm
Hm.....akcja nie nad woda bo na stadionie...:) Aczkolowiek ratownikiem jest sie podobno wszedzie. Ogladam mecz...IV ligowy;))) a tu jakies 100 m dalej starszy czlowiek osuwa sie na ziemie. Ktos podbiegl do niego i wola lekarza oczywiscie nikt sie nie rusza. Wiec ruszylem sie w tamta strone zanim doszedlem zobaczylem jak zaczynaja reanimowac goscia. Policzylem od 10-0 i 2 glebokie wdechy podszedlem do nich i zapytalem czy moge pomoc bo jestem ratownikiem, odrazu gosc powiedzial ze mam masowac... drugi gosc wentylowal. Gosc nam co chwile "wracal" wiec my go na boczek, jak my go na boczek to on znowu sie "zatrzymywal". Po klku takich zamianach przyjechala karetka...walczyli z nim dobre 15 min ale odjechali na "bulajach" do szpitala wiec mysle ze jakies szanse sa. Potem zostaly tylko chwile refleksji....czy wszystko dobrze robilem.....czy z odpowiednia sila itp.....Nie wiem co stalo sie z ta osoba bo to dzialo sie dzisiaj popoludniu.
_________________ Zawsze powinieneś przerwać CPR po drugim Au!ze strony pacjenta
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach