Mity:
"(...)Jak ktoś zacznie się topić to pójdzie szybko pod wodę i i tak nawet nie zauważycie. Nie da sie tego upilnować." - plażowicz poważnym tonem mędrca
A wiesz, że czasami się zdarza? Życzę Ci jednak, żebyś nie miał nigdy takiej sytuacji i żebyś nadal naiwnie wierzył, że panujesz nad tym, co dzieje się na kąpielisku.
Pzdr
_________________ >> Pamiętaj, że Twoja przyszłość będzie czyjąś przeszłością... <<
Dołączył: 06 Maj 2007 Posty: 371 Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: Czw Lis 01, 2007 11:50 am
wywyjec napisał/a:
A wiesz, że czasami się zdarza? Życzę Ci jednak, żebyś nie miał nigdy takiej sytuacji i żebyś nadal naiwnie wierzył, że panujesz nad tym, co dzieje się na kąpielisku.
Ja już niestaty miałem taką sytuacje, i mimo iż wszyscy ratownicy byli na swoich stanowiskach nikt nie widział jak 10 letni chłopczyk poszedł pod wodę. Nie jest się w stanie wszystkiego widzieć kiedy co chwile ktos nurkuje nie wiesz czy ten akurat własnie sie nie zanużył a tamten jest już za długo pod wodą. Wszystkiego zauważyć sie nie da.
Dopiero kiedy wynieśli go z wody to zobaczyliśmy co sie stało, całe szczęście udało sie go uratować.
Mity:
"(...)Jak ktoś zacznie się topić to pójdzie szybko pod wodę i i tak nawet nie zauważycie. Nie da sie tego upilnować." - plażowicz poważnym tonem mędrca
A wiesz, że czasami się zdarza?
Pzdr
CZASAMI się zdarza - 7-15 osób rocznie ( http://www.policja.pl/por.../UTONIECIA.html ). Ale wg mnie jest to bardzo mały procent w porównaniu z ilością akcji ratowniczych, w których ratownik ZAUWAŻYŁ, że potrzebna jest jego interwencja.
wywyjec napisał/a:
Życzę Ci jednak, żebyś nie miał nigdy takiej sytuacji i żebyś nadal naiwnie wierzył, że panujesz nad tym, co dzieje się na kąpielisku.
Mylisz pojęcia. Nie chodzi o to ilu udało się uratować a ilu nie. Chodzi o to kiedy ratownik sam z siebie pewne rzeczy zauważył, a kiedy ktoś mu "pomógł". Jeśli kąpielisko jest niewielkie i mało ludzi w wodzie, to faktycznie możesz obserwować wszystkich.
A teraz pomyśl o zasłabnięciach w wodzie, udarach, zawałach, atakach padaczki. Był człowiek i go nie ma. (w tym roku mieliśmy taki wypadek) Poza tym: po kilku godzinach pracy na pełnym słońcu (powiedzmy godz. 15), na stanowisku 3 osoby, przychodzi spanikowana matka, bo zginęło dziecko+ chłopaczek z rozbitą głową (też się zdarzało), uwierz mi, że nie jest łatwo nad wszystkim zapanować. Potrzeba troszkę pokory...Jesteśmy tylko ludźmi.
Pzdr
_________________ >> Pamiętaj, że Twoja przyszłość będzie czyjąś przeszłością... <<
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach