Wysłany: Sob Sie 06, 2005 5:07 pm Ratownik, czy ochroniarz?
30 lipca na basen na którym pracowałem wpadła banda podchmieloych wyrostków. Skakali do wody, mimo, że niecka w najgłebszym miejscu ma głebokość 1,5 m, w wodzie było ok 150 klientów, a basen ma wymiary 20x25m i w widocznych miejscach wiszą 3 tablice zakazujece skoków.
Nie reagowali na moje protesty, gwizdki. Na takim basenie pracowałem sam od 8.00 do 19.00.(normalnie miałem pracować od 10.00, ale w te dni Urząd Miasta zorganizował w obrębie kąpieliska turniej piłki plażowej i wymusił na mnie wcześniejsze przybycie). Widząc zagrożenie dla kąpiących sie małych dzieci, zdecydowałem zawiadomić o sytuacji policję. Przyjechali po 15 minutach, kiedy rozrabiacy dawno już uciekli. Wskazałem im prowodyra, który policji się nie bał, wzięli go na chwilę do radiowozu, a ja pracowałem nadal.
Następnego dnia w niedzielę było to samo, tylko, że w moim kierunku posypały się groźby, że mi sie dostanie, bo jestem policyjną szmatą. Kiedy zaczął się pokaz skoków na chybił trafił, a moje próby przegadania im do rozsądku nie pomagały, ponownie wezwałem policję. Patrol przyjechał dość szybko, ale policjant nie był zainteresowany wylegitymowaniem prowodyrów. Spisał tylko moje dane.
Po godzinie wzywałem ich jeszcze raz. Telefonicznie poinformowali mnie, że ja odpowiadam za porządek na basenie i biorę za to pieniądze, ale przyjechali, pokazali się.
Godzinę później na policję dzwonił już ktoś inny, byłem pobity, nieprzytomny, w środę wypisano mnie ze szpitala, mam zwolnienie do 17 sierpnia, o czym poinformowałem administratora basenu. Dowiedziałem się, że jeśli się nie stawie do pracy, to nie wypłacą mi poborów za sierpień, bo (umowa zlecenie).
Właściciel basenu (Urząd Miasta) ani administrator (pracodawca) nie powiadomili policji ani prokuratury o dokanym przestępstwie. Zrobiłem to sam i ufam, ze śledztwo wkrótce będzie umorzone.
Czy ratownik, który obawia sie huliganów, może zapewnić bezpieczeństwo kąpiącym się?
Basen jest nieczynny, szukają nowego jelenia
Wysłany: Nie Sie 07, 2005 8:43 pm Re: Ratownik, czy ochroniarz?
Marian napisał/a:
...Właściciel basenu (Urząd Miasta) ani administrator (pracodawca) nie powiadomili policji ani prokuratury o dokanym przestępstwie. Zrobiłem to sam i ufam, ze śledztwo wkrótce będzie umorzone.
to skoro liczysz na to ze śledztwo zostanie umorzone to po kiego grzyba zakladales sprawe??
Po za tym CHuliganów a nie Huliganów. Jak zapewne dobrze sie orientujesz policja w naszym kraju jest malo szanowana przez mlodych, twoim bledem bylo dzwonic na policje tak by "mlodociani" to widzieli, trzeba bylo zrobić to dyskretnie... a po za tym. Jeśli nie sluchali (odnosnie zakazu kąpieli) trzeba bylo sciagnąć sprzet zamknąć basen i powiedziec kierownikowi jaka jest sprawa a on powinien dopiero interweniować w w/w sprawie( powiadomienie policji, wezwanie jakiejsc ochrony wyperswadowanie skoków mlodym...)
Wiek: 25 Dołączył: 29 Mar 2005 Posty: 291 Skąd: Kostrzyn nad Odrą
Wysłany: Nie Sie 07, 2005 10:50 pm Lustrzane odbicie
Pracowalem na basenie i mialem podobna sytuacje, niecka basenu 1,50 m a tu przychodzi 3 kretynow i klasyczna głowka do wody. Oczywiscie w miescie znani jako drobni przestepcy, chyba tylko skonczyli szkole podstawowa.Prosisz, ostrzegasz, tlumaczysz, zero reakcji tylko smiech....Potem salwa wody w ratownika z tekstem ze "Ratownik zawsze musi byc gotowy do pracy" Mialem drugiego ratownika ktory wykonal tel. na policje...jak sie dowiedzieli ze jedzie prewenecja to uciekli z basenu. Danych nie podalismy bo drugi ratownik mieszka na tym samym osiedlu co ekipa kretynow.....a osiedle to typowe blokowisko:)
Co tu dodawac...tak to bywa na basenach miejskich, dorosli ludzie sa terroryzowani przez bande gowniarzy.
Co do pracy na basenie to swojego czasu musielismy ciagnac nocki (zeby w nocy nikt nie przychodzil na basen)...i wyobraz sobie sytuacje kiedy o 2:00 w nocy przychodzi banda 10 wyrostkow wracajacych z dyskoteki (byla obok). I nie wiesz czy masz ich kulturalnie wyprosic z basenu, czy zadzownic na policje i liczyc ze jeszcze maja wlaczone radia i nie spia w radiowozie i w miare szybko przyjada...czy moze pojsc spac wstac rano i bosakiem zebrac zniwo glupoty?
Łatwo dawac rady jak sie nie mialo takiej sytuacji:) ale na szczescie na basenie juz nie pracuje...:)
No faktycznie nie są to sytuacjie wymarzone, ale taki jest zawód ratownika. Trzeba być przygotowanym na różne przypadki. Ja takich sytuacji jeszcze nie miałem W każdym razie nie dzwonić zawsze na policjie i tym podobne. Pogadać psychologicznie. Jakoś sie umówić. A też jak często bedziesz dzwonił na policjię to cię ludzie będą kojarzyć ze sprzedawczykiem i problemy z chuliganami. Nie wiadomo dokonca co robić. Też życze powrotu do zdrowia.
Skacowany - mialem taka sytuacje. Sobota upalny dzien duzo ludzi na basenie (basen odkryty) grupa okolo 10 mlokosow skacze do wody, upominam, prosze etc... nic to nie daje. Zlalem ich.( kierownika, ochrone policje etc nie powiadamywalem... po co)
Na drugi dzien ta sama grupa, tez duzo ludzi i znow skoki - jednak tym razem na(nie)szczescie jeden z nich tak skoczyl ze tam gdzie mial twarz juz nie mial twarzy a tam gdzie mial zeby to... heheh co drugi to wystąp. "Tragedia" uzmyslowila im co sie moze stac jak eda dalej tak postepowali i przestali. Pozniej sami mowili ludziom ze nie wolno skakac, a jak mieli ochote na male wyglupy w postaci susow do wody to przychodzili i sie pytali czy moga i gdzie moga skakac...
Wysłany: Pią Wrz 02, 2005 12:41 pm syf to norma...
najlepiej samemu im wpier.... Wiekszosc z nas ma w wodzie spora przewage:) z policja jest roznie czasem pomaga ale zadko, probowac mozna jak sie nie ma warunkow do podtapiania... swietnie jak na basenie jest jakas ochrona ale oni tez zawiele nie moga. ciezki temat ale najlepiej jest im tlumaczyc, nastraszyc lub ponizyc przy ludziach.
trzeba kombinowac ale nie narazajcie siebie, mozecie tylko to na co pozwala sytuacja. Podziwiam tych ktorzy nie odwracaja glowy w druga strone. szacunek im!!
Inna akcja, jestem nad morzem jako ratownik, 3 podpitych gości zaczepia kolonie, podchodze zwracam uwage, nic. Drugie ostrzeżenie, gbłupie teksty w moją strone. Dzwonie po straż gminną, dowiaduje się że dopiero o 14 mogą kogoś przysłać, jest godzina 11. Dzwonie na 997, mówią ze mam zadzwonić pod inny numer do komisariatu który znajduje się bliżej. Na pytanie czy mogą mnie rpzekierować, odpowiedź NIE. Dzwonie na komisariat, nikt nie odbiera.... mimo że próbowałem pół godziny. Porażka!!! Jedynme rozwiązanie, samemu im wpieprzyć bo bo na policje nie ma sensu dzwonić.
Cóż poradzić. Takie !@#$%^&*())(*&^%$#!@@(#&$^@(*%@(%$@#^^$@(&#%$(*@#^$&*@%#(*@#T%$(@&*#^%*@&#%)@#&^%(&*@^#%@)^%)@#%(cenzura)
z chuliganów. Myślą że są bossami osiedla i wsi a tak naprawde to tylko do słabszych podskakują i zawsze w grupkach. nigdy sami. Kozaki @!^%#@&^%&$. Takich to kastrować plastikową łyżeczką do herbaty aby się rozmnażać nie mogli. Ratownik na basenie powinien mieć na takich delikwentów pistolet kalibru Magnum, paralizator 999999999999 V 9999999999 GA i granaty łzawiące razemz błykowo hukowymi bo inaczej nic nie bedą reagować. Nawet Policji się nie boja. Za czasów MO to srali ze strachu (znam z opowiadań).
atownik na basenie powinien mieć na takich delikwentów pistolet kalibru Magnum, paralizator 999999999999 V 9999999999 GA i granaty łzawiące razemz błykowo hukowymi
wyłącz czasem ten komputer i przestań tyle grać w gry komputerowe...
a zapisz się na KravMage! :D:D
_________________ "Co nas nie zabije, to nas wzmocni!"
"Boże, chroń mnie przed fałszywymi przyjaciółmi, bo z wrogami sobie poradzę..."
u mnie takie sytuacje w pracy to codzinnosc, policja czasem pomaga, ale w sumie tez sie boja.na szczescie pracujenas 10 ratownikow a w grupie zawsze razniej.Jak juz nic nie dziala mowie koelsiowi, ze skoczy do wody to ja za nim i go utopie... oni wiedza ze sa ciency w wodzie i odpusczaja sobie czasem pogroza, ale poki co odpukac nie bylo zadnych bujek wniosek jest jeden do pracy na takim obiekcie trzeba miec twarda psyche jak ktos jest nie widomo jakim plywakiem, ale nie ma twardej psychy to nie ma czego szukac jako ratownik na kapielisku miejskim...
No faktycznie nie są to sytuacjie wymarzone, ale taki jest zawód ratownika. Trzeba być przygotowanym na różne przypadki. Ja takich sytuacji jeszcze nie miałem W każdym razie nie dzwonić zawsze na policjie i tym podobne. Pogadać psychologicznie. Jakoś sie umówić. A też jak często bedziesz dzwonił na policjię to cię ludzie będą kojarzyć ze sprzedawczykiem i problemy z chuliganami. Nie wiadomo dokonca co robić. Też życze powrotu do zdrowia.
Hahahah no właśnie! Michal88 takich sytuacji nie miał i guzik wie jak to jest! "Pogadac psychologicznie" się NIE DA bo to totalne przygłupy! Ja jestem kobietą i nie ma co ukrywać słabsza fizycznie jestem od tych "chuliganow" Tacy ludzie nie mają szacunku do nikogo i robią co chcą.A policja?? To zalosne na naszym basenie jak wzywalismy ich to przyjezdzali najwceśniej po 30 minutach i jak banda sama nie zwiała-a było to cudowne zdarzenie, to wyprowadzali maxymalnie 1 a reszta dalej robiala co chciala. Oczywiście towarzystwo znało się z policją doskonale i nic sobie z tego nie robili. Wszyscy nawaleni 3 dup.. RATOWNICY to nie ochrona! niech to ktoś w końcu zrozumie!! ZAKAZ wstępu na basen osobom po spożciu alkoholu!!!!!!!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach