no najczęściej z młodymi....pamiętasz post ....marcin3m(chyba taki nick)...gdy taki jeszcze u mamy pod kiecką siedzi to życie jest różowe i bycie ratownikiem to wielkie joł,wielki lans...
ale rachunków za to nie popłaci...zdarzają się i starzy co w gniazdo będą srać...
Mi na studiach tak tłumaczyli - cencie swoją wartość - i np jak robisz kurs pierwszej pomocy - to stawka ma byc 10 zeta za godzine - i nie mniej - bo po 3 latach bedziesz robić za 2.50 jak każdy bedzie robił :promocje", a temat jest powazny. tak to już jest najlepiej byłoby dla nas gdyby to pracodawca zrozumiał o co naprwade chodzi nie że "siedzi i opie&*^&* i jeszcze mu za to płace" jednak jak coś sie dzieje to my skaczemy do wody
Wiek to jedna sprawa, ale to chyba głównie kwestia podejścia do życia. Trzeba znać swoją wartość i nie brać jak leci ofert niestysfakcjonujących finansowo.
Cebul Wypowie się, choć w ostateczności Młodszy Ratownik
Dołączył: 01 Kwi 2008 Posty: 6 Skąd: Poznań
Wysłany: Czw Cze 26, 2008 6:49 pm
zgadzam sie z wami, wiadomo ze praca jako ratownik jest praca odpowiedzialna wiec zarobki powinny byc wyzsze niz przewaznie oferuja ale spojrzcie na to z innej strony na moim przykladzie...
jestem MR WOPR, kurs konczylem w marcu, mam tez patent sternika motorowodnego, mam 19 lat, jak to ktos wczesniej powiedzial "mamusia cieple obiadki mi robi" i nie musze placic rachunkow bo mieszkam z rodzicami
no i teraz wyrabiam godziny spoleczne na basenie (czyli nic kasy za to nie dostaje) i nie jest to dla mnie jakas udreka, wrecz przeciwnie - lubie tam chodzic bo praktycznie zawsze jak jest wolny tor to moge sobie wskoczyc do basenu i za darmo poplywac kiedy ulgowy bilet kosztuje 10 zl no i co? oplaca mi sie to? bo jak dla mnie tak
teraz w lipcu jade z kumplem na Mazury na splyw, obaj jako ratownicy z tym ze ja jako MR bede wyrabiac sobie godziny spoleczne czyli znowu bede pracowac jako ratownik nic nie zarabiajac ale w zamian za to:
nie place za wycieczke, wszystko jest juz zorganizowane, przyjezdzam na gotowe
nie place za kajaki i inne duperele
nie place za noclegi
mam fajny splyw na Mazurach (wakacje)
musze tylko zaplacic za transport (pociag) i wyzywienie
no i znowu nic nie zarobie a mam swietny wyjazd za grosze, jak bym nie pojechal to siedzialbym w chacie i pewnie nie robilbym w tym czasie nic pozytecznego. oplaca sie? jak dla mnie tak
czyli krotkomowiac nic nie zarabiajac dla mnie i tak sie oplaca ale jak juz mowilem mieszkam z rodzicami wiec narazie nie potrzebuje tyle kasy, rozumiem ze jak ktos musi sam na siebie zarobic to potrzebuje duzo i nie oplaca mu sie wyjazd z ktorego nie przywieze kasy ale takim MR ktorzy nie musza jeszcze na siebie zarabiac sie oplaca! wiec nie mozecie od razu wymagac od wszystkich zeby chcieli za prace minimum 1500...
ogolnie napisalem to wszystko zeby niektorym wytlumaczyc ze taka praca dla MR za grosze albo nawet za nic moze byc oplacalna ale to tez zalezy od wielu rzeczy, ja wole nic nie zarobic i miec wyjazd za grosze niz bezczynnie siedziec w chacie
wiem ze jak bede starszy, bede potrzebowac duzo kasy to juz takie cos mi nie bedzie odpowiadac ale pamietajcie ze ten post odnosi sie glownie do MR ktorym niekiedy trudno jest znalezc dobrze platna prace albo w ogole jakas prace bo np nad morzem wymagaja odrobienia dodatkowego stazu
Praca dla pieniędzy czy powołania?
robiac kurs nie myslalem o pieniadzach ktore bede mogl kiedys zarobic, wiec napewno bardziej dla powolania bo po prostu wiem ze sie do tego nadaje, gdybym nie umial dobrze plywac to nie pchalbym sie na kurs tak jak to niektorzy robia
ps: nie chce zeby inni przeze mnie mniej zarabiali
pozdro
Ja też chodzę społecznie na basen nie z tego względu że mogę popływać ale zawsze mogę się przydać ... nie wiadomo co się kiedy może wydarzyć ... a siedząc w tym czasie w domu na pewno grałbym na komputerze czy oglądał tv ... wiadomo ze nie muszę na siebie zarabiać i na razie ratownik to takie dla mnie "hobby... Lubie robić to, pomagać ludziom i wiem że mogę sie przydać ... TO dla mnie duża satysfakcja ...
w waszym wieku też przyklejałem się na basen aby się nauczyć,aby pomóc itp. ratownikom ale nigdy nie zastępowałem rat.,byłem dodatkowo-rozumiem bezinteresowne podejście.....ale jak idziesz do pracy w charakterze ratownika i siedzisz za gościa a przełożony ci nawija że robisz godziny społeczne to......powinna cię pupa szczypać...bo cię ru...ją
co do tego wyjazdu na spływ kajakowy to super wycieczka za grosze.......a jeżeli wam się (odpukać) ktoś utopi to będziesz żałował że nie leżałeś w domu...ZA GROSZE...a odpowiedzialność ZA ŻYCIE.....
pozdro
Cebul Wypowie się, choć w ostateczności Młodszy Ratownik
Dołączył: 01 Kwi 2008 Posty: 6 Skąd: Poznań
Wysłany: Czw Cze 26, 2008 9:48 pm
Barto1993 napisał/a:
TO dla mnie duża satysfakcja ...
no wiadomo, dla mnie tez
zoltan, ale ja nikogo nie zastepuje tylko przychodze dodatkowo, zawsze i tak jest wymagana liczba ratownikow
mam nadzieje ze jednak nikt sie nie utopi ale tez racja
Nie neguje pracy za darmo czy za wikt i opierunek, bo wiadomo, że trzeba zdobyć praktykę. Sama siedziałam społecznie kiedy tylko była okazja, sporo się nauczyłam, mam mnóstwo znajomych ratowników a w tym zawodzie praca z ludźmi to podstawa, nie mówię już o tym, że mogłam popływać. Ratownictwo po prostu mnie kręci i było to dla mnie przyjemnością:) Zdobywanie praktyki trzeba odróżnić od pracy zarobkowej. Jestem zdania, że tylko dobra praktyka z profesjonalistami gwarantuje skuteczność w samodzielnej pracy.
Obecnie mam spore doświadczenie, trochę lat i szukam pracy. I jak ktoś mi proponuje pracę, a raczej bezprawne zlecenie, za 500 zł to wolę nie liczyć ile mi to wyjdzie na godzinę, bo taki człowiek mnie po prostu obraża.
Nie mówię, że chciałabym, żeby poniesione nakłady mi się zwróciły, bo pływanie to moja pasja i należy się liczyć z kosztami. ALe jak ktoś proponuje mi 500 zł, to nie dość, że nie zarobię, to będę na tym stratna, bo tak szacunkowo:
1. kurs MR-300 zł
2. patent 600 zł
3. kurs RW -400 zł
4. coroczne składki
5. ubranie.
Powołanie powołaniem, jestem ratownikiem jak najbardziej z powołania, zawsze o tym marzyłam, żeby nim być, ale za ideały nic sobie nie kupię i nawet jeśli kiedyś będę miała wolne wakacje nie będę miała za co gdzieś pojechać. Smutne, ale prawdziwe.
Powinny nam się zwracać przynajmniej koszty kursów ... Wynagrodzenie za granicą sięga 3000 zł i do tego mieszkanie dostajemy ... A przecież praca ratownika wymaga ostrożności i niesie olbrzymią odpowiedzialność. Na zachodzie o tym wiedzą i potrafią to docenić (wysokość płac)
No ale to co u nas jest luksusem, u nich jest standardem.
jesteśmy specjalistami a niestety zarabiamy mniej niż pomocnik na budowie lub magazynier.....pracodawcy zawsze będą oszczędności szukać na pracownikach a co dopiero na nas....przecież my "siedzimy przez cały dzień"......
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach