Dołączył: 24 Mar 2007 Posty: 87 Skąd: Sie biorą dzieci
Wysłany: Czw Sty 03, 2008 6:48 pm Opinia o ratownikach
Ostatnio przebywałem w lokalu z grupą znajomych, później dołączyło do nas kilka nieznajomych mi dziewczyn. Wiadomo gadka szmatka itp. Któraś z nich powiedziała, że trenowała pływanie i od słowa do słowa doszło, ze jestem ratownikiem (choć nie lubię o tym mówić żeby nie było że się chwale czy coś w ty rodzaju) W pewnym momencie jak grom z jasnego nieba jedna z nich krzyknęła że ratownicy to tylko IMPREZOWICZE I PODRYWACZE. Jej koleżanki przyznały racje odwróciły się a pięcie i poszły sobie. Ja stałem jak wryty z otwartymi szeroko ustami...
Koledzy albo może raczej koleżanki ratowniczki...O co kurde chodzi...??? Wszyscy starają sie dbać o dobry wizerunek ratownika a tu taka perfidna akcja... Czy ktoś może to jakoś skomentować, bo nie wiem co mam o tym myśleć
Mr.Bartson BAD - Bardzo Aktywny Działacz Młodszy Ratownik
Dołączył: 27 Sie 2007 Posty: 125 Skąd: Cieszyn
Wysłany: Czw Sty 03, 2008 7:11 pm
"Monika, ach dziewczyno ratownika!"
Tak to już jest niestety, że i taką opinię się posiada
Zauważ, który z ratowników nie imprezuje nad morzem ? Częęsto ludzie męczą kaca raniutko w pracy
Ale żeby w taki sposób zareagować? To naprawdę jakieś dziwne te laski musiały być...
Opowieść kolegi brzmiała tak samo. Siedzą sobie nad jeziorem gadają z laskami, wychodzi na to, że kolega i znajomy są ratownikami i dziewczyny momentalnie odchodzą...
"Koń jaki jest, każdy widzi" , a każdy tylko umywa ręce, i chce wcisnąć kit, że tym koniem nie jest, a w tym konkretnym przypadku - ratownikiem o jakim mówicie, pozbawionym moralności kobieciarzem i pijakiem. Moi mili, w Waszych opiniach nader często wyczytuję poslugiwanie sie formą trzecioosobową "ci niedobzi ratownicy", "często ludzie męczą kaca" jakbyście zupełnie odrywali się od tego stereotypu właściwego ratownikom od lat... pamietajcie, ze mowicie tez o sobie! Nie wiem czy na prawde jesteście tacy święci, że nie zdarza Wam się wykorzystać swojej, jakby nie patrzeć - wyżej od przeciętniaków-plażowiczów, pozycji na plaży czy gdzieśtam w pracy, albo poimprezować (wakacje są po to żeby sie bawić!!)? Czy może odwrotnie - macie fałszywe sumienia i nie potraficie sie przyznać do swoich grzeszków?
Nie raz mi sie zdarzyło zionąć wódą rano w robocie, pewnie tak jak sporej części z Was (tego faktycznie żałuję, i za każdym razem obiecuję sobie, ze to ostatni raz-całe szczęscie skonczylo sie dobrze).... no i nie raz podrywałem panienkę u siebie na basenie, ktorej moja pomarańczowa koszulka pozwalała dostrzec iż kopnął ją w dupę nie lada zaszczyt, bo może pogaworzyć z ratownikiem (no tak przeciez taka okazja nie nadarza się każdej) - ale to jest całe piekno tej pracy!! I do wyrzygania na forum czytam o tym że wszyscy zostają ratownikami dla idei, ratowania życia, niesienia pomocy i najlepiej dopłacaliby jeszcze do interesu, żeby tylko ludziom nie stała się w wodzie krzywda...
Z kolei o sytuacji o których wspomina sairus20, moge powiedzieć tylko tyle że faktycznie zdarzają się często, głównie u dziewcząt na ogół zakompleksionych, z zafałszowanym poczuciem jakiejś niby-godności. Czują się od innych "lepsze", dlatego nie wypada im rozmawiać z ratownikiem (bo przecież jemu zależy tylko na jednym). Poziom inteligencji zwykle pozostawia wiele do życzenia w wypadku takich dam.
Rozpatrując to z drugiej strony, odwróciły się i odeszły, bo zdałeś się mało atrakcyjnym partnerem do rozmowy? Może własnie uznały Cię za chwalipiętę, bo chcąc nie chcąc pochwaliłeś się swoimi kwalifikacjami?
głównie u dziewcząt na ogół zakompleksionych, z zafałszowanym poczuciem jakiejś niby-godności. [...] Poziom inteligencji zwykle pozostawia wiele do życzenia w wypadku takich dam.
Rozpatrując to z drugiej strony, odwróciły się i odeszły, bo zdałeś się mało atrakcyjnym partnerem do rozmowy? Może własnie uznały Cię za chwalipiętę, bo chcąc nie chcąc pochwaliłeś się swoimi kwalifikacjami?
Zgadzam sie jak najbardziej
Gaylord napisał/a:
I do wyrzygania na forum czytam o tym że wszyscy zostają ratownikami dla idei, ratowania życia, niesienia pomocy i najlepiej dopłacaliby jeszcze do interesu, żeby tylko ludziom nie stała się w wodzie krzywda...
Ja akurat nie mam odruchów wymiotnych, ale bawię sie przy tym dobrze
Dołączył: 06 Maj 2007 Posty: 370 Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: Pią Sty 04, 2008 5:22 pm
No zgodzić sie z tobą muszę, Pod wpływem alkoholu w czasie pracy nigdy nie byłem i uważam to za niedopuszczalne z prostego powodu: Jesteśmy za kogoś odpowiedzialni i nie możemy sobie na to pozwolić, jednak Syndrom dnia wczorajszego w pracy już przezywałem i to nie raz. Impreza do białego rana a rano Praca :/ - szara polska rzeczywistość.
Gaylord napisał/a:
no i nie raz podrywałem panienkę u siebie na basenie, ktorej moja pomarańczowa koszulka pozwalała dostrzec iż kopnął ją w dupę nie lada zaszczyt, bo może pogaworzyć z ratownikiem (no tak przeciez taka okazja nie nadarza się każdej) - ale to jest całe piekno tej pracy!!
Dziewczyny zdarzało mi się także podrywać, czy wykorzystywałem swoją fukcje...?
Upominało się kogoś, często jakaś skomentowała, nawiązała sie rozmowa ale nigdy nic więcej. więc nie sądzę. Jednak to jest fajne w tej pracy kiedy można poflirtować.
Gaylord napisał/a:
I do wyrzygania na forum czytam o tym że wszyscy zostają ratownikami dla idei, ratowania życia, niesienia pomocy i najlepiej dopłacaliby jeszcze do interesu, żeby tylko ludziom nie stała się w wodzie krzywda...
HEHE... ale sie uśmiałem
Wiesz trudno określic dlaczego się zostało ratownikiem, na początku także sobie tłumaczyłem że dla podanych wyżej powodów, ale tak naprawde jedynym co moge powiedzieć to to że podoba mi sie ta robota bo daje mi straszna satysfakcje (szkoda że o zarobkach tak samo nie mogę powiedziec ) Bez przesady do interesu bym moze nie dopłacił, raczej chciałbym żeby ktoś wreszcie dopłacił do mojego
Gaylord napisał/a:
Czują się od innych "lepsze", dlatego nie wypada im rozmawiać z ratownikiem (bo przecież jemu zależy tylko na jednym). Poziom inteligencji zwykle pozostawia wiele do życzenia w wypadku takich dam.
Tutaj akurat jest różne, niektóre takie damy powiedzą (kurcze koleżanki umrą z zazdrość jak poderwę ratownika) to właśnie wersja dziewczyn najgłupsza z najgłupszych.
Wracając jednak do głównego wątku niema sie znowu czemu dziwić że niektóre Kobiety tak reagują, ile było takich sytuacji ze przyjechał ratownik nad morze do pracy wyrwał jakąś Pannę złote góry obiecywał a tu co wakacje sie skonczyły, zniknął i więcej go nie widziała. I potem buduje się taka opinia o ratownikach...
Dołączył: 02 Wrz 2007 Posty: 145 Skąd: sercem na morzu...
Wysłany: Pią Sty 04, 2008 11:31 pm
Gaylord napisał/a:
Ciekaw jestem Waszych opinii
..no to tak:
-Ratownikiem zostałem bo robota "sama do mnie przyszła" a ja nie miałem kwalifikacji...dopiero z czasem przesiąknęło mnie to na wylot heheh
-kac w pracy? no zdażyło mi się
-i z nie jedną dziewczyną też zagadałem heheh
Nie ma chyba ratownika któremu przynajmniej jedna z tych rzeczy sie nie przydażyła...
Pozdrawiam
Nie ma chyba ratownika któremu przynajmniej jedna z tych rzeczy sie nie przydażyła...
i tu masz racje nie ma takich
mi też osobiści zdarzyło bawić się do samego rana a chwile później iść do pracy
co do tych dziewczyn to zgadzam się w zupełności z wypowiedzią
Gaylord napisał/a:
głównie u dziewcząt na ogół zakompleksionych, z zafałszowanym poczuciem jakiejś niby-godności. Czują się od innych "lepsze", dlatego nie wypada im rozmawiać z ratownikiem (bo przecież jemu zależy tylko na jednym). Poziom inteligencji zwykle pozostawia wiele do życzenia w wypadku takich dam.
Rozpatrując to z drugiej strony, odwróciły się i odeszły, bo zdałeś się mało atrakcyjnym partnerem do rozmowy? Może własnie uznały Cię za chwalipiętę, bo chcąc nie chcąc pochwaliłeś się swoimi kwalifikacjami?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach