No więc dobra, teraz ja jade ze szczerością:
TAK - zdarzyło mi się nad jeziorem w Trzciance pochlać wieczorem, w nocy, rano, obudzić się jeszcze pijanym i z uśmiechem iść do pracy. Nie jestem z tego dumny, sie cieszę że nic się nie stało akurat. Ale z plażowiczami to rozmawiali już moi pozostali koledzy, ja miałem stanowisko na samym końcu pomostu, jak najdalej od ludzi. ALE - NEVER AGAIN.
TAK - zdarza mi się poflirtować z w trakcie służby, zwłaszcza jak widzę, że one same również są chętne i uśmiechnięte. Ale musicie przyznać że przez tą pomarańczową koszulkę jest to stosunkowo łatwe - momentami mam wrażenie że pomimo tylu lat pomarańczy - ona dalej działa skutecznie jak wabik na dziewczyny. Naszą kwestią pozostaje czy z tego skorzystamy czy nie. Ale dżentelmenami powinniśmy być do końca, niezależnie co mamy, a czego nie mamy na sobie. Ale to juz tez pozostaje w kwestii indywidualnej ratownika. Niczego, ani nikogo NIE MOŻNA uogólniać. Są ludzie i parapety.
NIE - nie spotkałem jeszcze dziewczyny, która by uciekała aż by sie kurzyło, gdy się dowiedziała że mam ratownika. Z kolei spotkałem się z opinią dziewczyn których ratownicy już nie jarają tak jak kiedyś. Mozę dlatego że same siedzą w tej branży . No bo to akurat słyszałem od koleżanek-ratowniczek
_________________ "Co nas nie zabije, to nas wzmocni!"
"Boże, chroń mnie przed fałszywymi przyjaciółmi, bo z wrogami sobie poradzę..."
Wiek: 22 Dołączył: 06 Maj 2007 Posty: 71 Skąd: miasto włókniarzy
Wysłany: Nie Sty 06, 2008 8:41 pm
A propos dziewczyn. Całkiem niedawno miałem taką sytuacje na basenie, gdzie pracuję. Przez przypadek spotkałem koleżankę z czasów podstawówki, rozmowa szła całkiem nieźle, dopóki nie przyszedł kierownik basenu i "dyskretnie" powiedział, że: "chemosan (preparat czyszczenia) mieszajcie z duża iloscia wody, żeby się potem sie podłoga pływalni nie kleiła". I nagle czar prysł...
Pijany w pracy nigdy nie byłem, na kacu - owszem, wiele razy zdarzało się.
Natomiast co do podrywania "na ratownika" - tak średnio dziala... Tak wszyscy mowia, ze zadna dupa nie oprze sie ratownikowi. A gówno prawda. Wiele razy poznawałem na kąpielisku nowe dziewczyny, ale zadnej nie udalo sie tak poderwac ;]
Dołączył: 24 Mar 2007 Posty: 87 Skąd: Sie biorą dzieci
Wysłany: Pon Sty 07, 2008 8:02 pm
A po czym poznać najbardziej tandetny sposób (czyt. durna panna)...??? Podbiega taka koza i się pyta "Cześć (lub Dzień dobry) czy można sobie zrobić z Tobą (panem) zdjęcie???" A potem głupi tekst "A mogę jakiś nr tel od ratownika...???" No bij zabij, ale nie trawie takich elementów....
Czytam z zafascynowaniem wasze posty i az sie zarejestrowalem aby w dyskusii uczestniczyc...
Wiec jako iz to moj pierwszy post WITAM SERDECZNIE !!!
Pijany w pracy nigdy nie bylem a jesli "choroba dnia wczorajszego" mnie dopadla to dla zasady koszulki nie zakladalem tylko i wylacznie dlatego, ze mlodsi ratownicy patrzyli i zly przyklad im dawalem...
Co do "rwania na koszulke" to jest to mily dodatek do naszej pracy. Na plazy nie liczy siue jaki masz samochod, telefon czy jeszcze cokolwiek innego na co plytkie panny leca (bo najczesciej takie sa na celowniku) a czerwona koszulka stawia cie na piedestale...
Sami sobie wyrobilismy taka opinnie jaka mamy.
_________________ "Dla świata jesteśmy tylko ludźmi - dla ludzi, których ratujemy jesteśmy całym światem"
"So Others May Live"
Darius HSP Inc. Wypowie się, choć w ostateczności Darius HSP Inc.
Dołączył: 31 Gru 2007 Posty: 13 Skąd: Poland, USA
Wysłany: Pią Sty 11, 2008 12:54 am
Bardzo wesoły temat...
Muszę Wam przyznać, że najpiękniejszy wizerunek - mój stereotyp polskiego ratownika jaki utrwalił mi w pamięci mój kolega z branży, z którym wówczas pracowałem (lata 1999-2000) to... ratownik WOPR jeszcze z czasów PRL; 50 lat, tatuaże, owłosiony tors, szeroki wąs, atrybuty ratownika dla ozdoby (gwizdek i wypalona od słońca czapeczka...) no i najważniejsze Wielki od dużej ilości spożytego piwa... brzuch...
Powiedziałbym dokładna kopia Rewińskiego z Akademii Pana Kleksa... brakowało mu tylko kaleson w biało-czerwone paski...
Było z nim zawsze mnóstwo śmiechu... Każde jego zdanie miało potężną dawkę humoru... Pracę traktował jak hobby, "zaczepianie młodych dziewczyn" (w dużym cudzysłowiu) jako sposób rozbawiania wszystkich dookoła... (żona by go zabiła, gdyby było inaczej)
Taką właśnie lekcję wyniosłem z tamtego okresu... Taki powinien być według mnie ratownik - zabawny, wesoły i takich powinni nas widzieć. Jakby nie patrzeć ludzie będą zawsze podchodzić do ratownika inaczej; z dystansem... Jesteśmy czasem traktowani podobnie jak inne służby mundurowe... Z drugiej strony jesteśmy nadal pewnego rodzaju atrakcją... Te dwa różne spojrzenia na ratowników mogą wywoływać różnego rodzaju zachowania zarówno dziewczyn wobec ratowników jak i chłopaków wobec ratowniczek itd...
Jesteśmy na akwenie ciekawostką, pewnego rodzaju oryginalni, pojawiamy się dla wielu ludzi na chwilę.. (wakacje) Nie widzą nas często ... chcą porozmawiać, mieć pamiątkę ...
Nasza praca jest jedną z niewielu, gdzie w pełni legalnie, możemy pozwolić sobie na mnóstwo dowcipów, dużo uśmiechu i zabawy, dlatego też namawiam korzystać z tego jak najmocniej, gdyż później z wiekiem (i kolejnym stopniem wopr) zostanie Wam tylko pisanie postów w stylu "ratownik powinien świecić przykładem" itd... i cała zabawa sie skończy ...
Acha... Również nie raz byłem wczorajszy podczas pracy... Urządziliśmy raz maraton z drużyną ratowników przez cały długi weekend... Gdzie część drużyny pracowała, druga odsypiała nocne balety, nastepnego dnia zmiana... Wszyscy oczywiście wieczorem spotykali się na ponowne wspólne picie... Wynajęliśmy bowiem domek letniskowy w miejscu naszej pracy, także dystans z miejsca melanżowania do pracy do osiągnięcia nawet dla czołgajacych się... Teraz powiedziałbym że jestem już na to za stary ...
ps. Jednak nigdy nie odmówię napić się przy ognisku z prezesem WOPR swojego okręgu... Choć okazji też na to coraz mniej...
_________________ SierraGuards.pl! - Zostań Ratownikiem w USA. Discover America With Us...
Taki powinien być według mnie ratownik - zabawny, wesoły i takich powinni nas widzieć.
O sposobie wyglądu i działania ratownika decyduje miejsce pracy.
Od ratowników pracujących na obiektach przyhotelowych lub typowo rekreacyjnych wymaga się także aby "tworzyli atmosferę". Nie ma co ukrywać że właśnie w takich miejscach jesteśmy osobami które mają uprzyjemniać pobyt na obiekcie. Oczywiście nie ma mowy o zaniedbaniach związanych z bezpieczeństwem. Klient obiektu jest także naszym klientem. Uśmiech, przyjazna atmosfera, oryginalna życzliwość i profesjonalizm to jedne z ważniejszych cech, które powinny cechować ratownika. W regionie w którym mieszkam i pracuję (Podhale) w przeważającej części klientami pływalni (tych niestety niewiele) basenów rekereacyjnych, parków wodnych (póki co jednego) są osoby szukające wypoczynku, relaksu. Dlatego ratownik najchętniej postrzegany jest jako osoba mogąca poprawić poczucie bezpieczeństwa i wspomnianego relaksu. Klient zadowolony to klient powracający a co za tym idzie zostawiający więcej pieniązków, które w ostateczności trafiają także do kieszeni ratownika.
Na akwenach otwartych (jezioro, morze) jest inaczej, chociaż są pewne podobieństwa. W pasie nadmorskim, w jednej miejscowosci, gdzie funkcjonuje kilka kąpielisk, można zauważyć, że są kąpieliska bardziej lub mniej chętnie odwiedzane. Część osób wybiera kąpielsko najbliżej miejsca zakwaterowania. Ale są też tacy którzy wybierają konkretne kąpielisko. Na przykładzie kąpieliska "Centralna" w Ustroniu Morskim zauważyłem że pomimo mniejszej szerokości plaży, dużej ilości ostróg, są osoby które są "stałymi bywalcami" tej plaży. Jestem pewien że to atmosfera wytworzona przez obsadę ratowniczą, profesjonalizm i pewna "tradycja" jest powodem takiego faktu.
Zainteresowanych odsyłam na stronę kąpieliska.
_________________ I’ve seen things you people wouldn’t believe. All those moments will be lost in time like tears in rain...
ja bym baca zainteresowanych odeslal na imprezy Centralnej albo pokazal zdjecia z kawalerskiego Polo:)
wszyscy jestesmy ludzmi i milo sie czyta ze mamy ludzkie podejsce do zycia. nie mozna zaniedbywac swoich obowiazkow ale nalezy umiec tez bawic sie ta praca. zadowolony pracownik to dobry ratownik:)
_________________ Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
Wiek: 18 Dołączyła: 02 Sie 2007 Posty: 8 Skąd: Lubin
Wysłany: Nie Kwi 13, 2008 8:19 pm
HA! za to kobiety ratowniczki postrzegane są za bardziej atrakcyjne.;)
haha może to głupio zabrzmi, ale nie raz się o tym przekonałam...!
A co do Panów Ratowników, to również często w rozmowach z koleżankami słyszę , że ratownicy to "podrywają i zaliczają laski...itd". Pracowałam z różnymi ludźmi w tym Panami, którzy byli typowymi PODRYWACZAMI- co dzień inna dziewczyna!!! ALE, byli też tacy, z którymi można było konie kraść, a przyjaźnie utrzymują się do tej pory.
Podsumowując wszystko, myślę ,że powstał błędny sterotyp ratownika podrywacza, a wiadomo przecież, że każdy jest inny.:)
Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 111 Skąd: Szczecin/Bartniki
Wysłany: Wto Kwi 29, 2008 6:57 pm
sztondi napisał/a:
Ratownik musi dobrze wygladac Siłownia to podstawa ha
No wlasnie Sztondi by sie przydalo Tobie male a6w xD
Ja skonczylem w piatek i powiem ze efekty fajne moze by byly lepsze gdyby nie %%%
Co do opinii o ratownikach to nawet wsrod znajomych, ktorzy plywaja w klubach a ratownikami nie sa uslyszalem o akcjach typu "ze ratownik ich ganial w wodzie a ze plywali jak plywali to wiele nie zdzialali :/"
Pozniej idzie plota ze ratownicy to ofiary losu nieumiejace plywac
A przeciez my plywac potrafimy!
niufel BAD - Bardzo Aktywny Działacz sie gra sie ma
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach