Dołączył: 06 Maj 2007 Posty: 371 Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: Czw Lis 01, 2007 6:58 pm
Janek napisał/a:
Zwłaszcza niewiele starszą
Ja miałem taki problem. Przyszło paru takich cwaniaczków (którzy mnie tam jeszcze gdzieś ze szkoły pamiętali) tak z widzenia żadna znajomość - no ale wiedzieli w jakim jestem mniej wiecej wieku i co bym nie powiedział to nei było to dla nich żadnym argumentem bo ja jestem ich rówieśnikiem... Cóż trzeba sobie radzić z takimi również ja zawsze proszę kolegów, (nawet w moim wieku) takich których oni nie znają i tak staram sie to załatwić.
Kiedy indziej znowu opatrywałem takiego (no nie żebym miał jakieś uprzedzenia do kogoś ale łysy i dość cwany) cały dzień był z nim problem nio i w końcu przyszedł z rozwaloną głową, jeszcze sie wygrażał ze mam mu to opatrzeć i lepiej nic nie gadać. Normalnie bym go olał ale było trochę ludzi do okoła a jemu naprawdę sie krew waliła.
Chyba nie pracowałeś w zbyt wielu miejscach, pracowałeś bardzo krótko albo masz bardzo spokojne kąpielisko.
Czasami nie pomoże gwizdać, upominać, grozić , straszyć nic, niektórzy miękną dopiero jak przyjedź straż miejska a są tacy których nawet to nie rusza i jeszcze miejskim tłumaczą ze ja sie mylę.
Nie mówie ze pracowałem w samych idealnych miejscach i ze pol polski zwiedzilem, bo bym sklamal... No ale moim zdaniem gwizdek to tak czy siak zawsze pomocna rzecz;]
pzdr
Ja osobiście w sprawie gwizdka popełniłam na początku okropny błąd jak siedziałam na stanowisku to gwizdałam zawsze nawet jak ktoś był blisko a potem ludzie sie juz przyzwyczaili i nie zwracali uwagi na gwizdek...:/ Potem juz gwizdałam tylko jak musiałam...
No ale moim zdaniem gwizdek to tak czy siak zawsze pomocna rzecz;]
W moim przypadku gwizdek to ostateczność, strasznie nie lubię gwizdać szczególnie z brzegu. Zawsze można podpłynąć na łódce albo wejść chociaż po kolana do wody i normalnie zwrócić uwagę. Oczywiście że gwizdek to przydatna rzecz, wręcz niezbędna.
Mnie uczyli, ze jesli to mozliwe nalezy podejsc i zwrocic uwage z bliska, i raczej sie do tego stosowalam, ale i tak uwazam ze gwizdek jest niezbedny, lecz nie należy do nadużywac.
pozdrawiam
Wiek: 19 Dołączył: 06 Lip 2006 Posty: 60 Skąd: Kraków
Wysłany: Sob Lis 03, 2007 11:09 pm
Na całej rozciągłości się z wami zgadzam, można również połączyć obie rzeczy, bo np. na basenie ciężko sobie wyobrazić ratownika wchodzącego do wody, można przywołać gwizdkiem i wytłumaczyć w cztery oczy o co chodzi, bo prawda jest taka ze nic tak nie działa jak rozmowa. Gwizdek jest także niezbędny w sytuacjach zagrożenia, jak ratownik idzie na akcje to wypadało by powiadomić resztę ekipy
Podczas burzy z wiatrem dochodzącym do 6 w skali botforta, do miejsca stacjonowania mojego zespołu ratowniczego przyjechał samochód z 2 spanikowanymi mężczyznami, którzy mówili o koledze, który wypłyną na desce surfingowej i !!NIE UMIE pływać!!
Po zlokalizowaniu mężczyzny, który był w trakcie odpoczynku na desce ze złamanym żaglem, na środku jeziora będącym w świętej zabawie niezdający sprawy z niebezpieczeństwa. Oburzył się na nasz widok i zaczął wypytywać co za CYTUJE "bałwan wszczął taką panikę". JEgo kolego powiedział że sięo niego martwili, lecz to nieuspokoiło męszczyzny.
Zaoferowałem pomoc i zasugerowałem udanie się z nami motorówką do brzegu. Mężczyzna był tak oburzony że mało nie pobił mnie i 2 młodszych ratowników.
Asekurowaliśmy tego gości aż dopłynął do brzegu z odległości. Na szczęście nic złego się nie wydarzyło.
Mówie 14,15,16 lat
To szkielet ze skora .Chala takiego na Plaze Dac i na dodatku nie MYSLI !!!!!!!! sory ze to pisze ale taka prawda to nei zabawa a dla nie ktorych to napewno zabawunia wiec pozdro
jak ktos powiedzial: "ratownik nie musi wygladac ma potrafic". to czy ktos mysli czy nie mozna okreslic po poziomie postow na forum i mam wrazenie ze niektorym "doswiadczonym" myslenie tez slabo wychodzi. nie wiem czy wiesz kolego ze miesnie nie plywaja i to nie jest glupi cytat z filmu. zuzywasz poprostu wiecej tlenu w wodzie nie mowiac juz o zmniejszonym zakresie twoich ruchow przy twoich ogromnych bicepsach. znam kilka "szczypiorow" ktorzy w wodzie sa duzo szybsi od Ciebie i nie maja problemu by w akcji na szelkach zlapac wiekszego od siebie i przytrzymac go zanim koledzy wyciagna ich na brzeg. zgadzam sie ze wiek pomaga w rozmowach ale rownie dobrze w tych ciezszych przypadkach mozna poprostu zawolac starszego kolege. to czy ktos jest odpowiedzialny to sprawa indywidualna. niektorym z wiekiem rosna tylko bicepsy...inne narzady zanikaja bo krew pompowana jest tylko do tych uzywanych.
_________________ Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
Ostatnio zmieniony przez kovalsz Pon Lis 19, 2007 6:17 pm, w całości zmieniany 1 raz
Zdecydowanie popieram:) Kumpel z ktorym pracowalam na basenie był jednym z najdrobniejszych ratownikow.... a pływał jako jeden z najlepszych w naszej drużynie i to jemu przypadło wyciagac pijanego duzo wiekszego od niego człowieka z wody.... jak wiekszosc pewnie bardziej umiesnionych od niego ludzi rowniez nie miał z tym zadnych problemow.
Jak się uczyłam skakać na główkę to raz tak nieszczęśliwie skoczyłam na dechę że myślałam że mi biust i uda odpadną potem wiedziałam jak trzeba skakać:)
Wiek: 19 Dołączył: 06 Lip 2006 Posty: 60 Skąd: Kraków
Wysłany: Wto Lis 20, 2007 8:15 pm
Z takich ratowniczych rzeczy to kiedyś miałem okazje oglądać ćwiczenia z akcją na kołowrocie (chyba jakiś kurs mr), gdzie adeptowi na ratownika po złapaniu pozoranta zachciało się wziąć oddech, a że robił to zapewnię pierwszy raz, to puścił na chwile jedną ręką poszkodowanego, żeby go nie zostawić złapał go za szyje, i dalsza część, tzn. 3/4 dystansu odbyło sie w taki właśnie sposób...
Jak się uczyłam skakać na główkę to raz tak nieszczęśliwie skoczyłam na dechę że myślałam że mi biust i uda odpadną
Zdarzało się u mnie na basenie że panienki w bikini skoczyły sobie na główke (bez wcześniejszego zapytania ratownika). Nieświadome oczywiście tego że w momencie wlotu w wode top zawsze spadnie, ale to ZAWSZE! Czasami jak się taką widziało przyszykowaną do skoku, to nie gwizdaliśmy nawet tylko podeszliśmy blizej by popatrzeć . Ale z czasem już się tego tyle naoglądaliśmy że już nas to nie bawi... było, mineło - teraz już nie skaczą...
_________________ "Co nas nie zabije, to nas wzmocni!"
"Boże, chroń mnie przed fałszywymi przyjaciółmi, bo z wrogami sobie poradzę..."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach