Dołączył: 06 Maj 2007 Posty: 371 Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: Pon Maj 07, 2007 11:37 pm Alkochol i Ratowanie życia
W związku z Alkoholem mam pewne pytanie:
Jest wieczór Idziesz na imprezę, pijesz co pewnie nie jest dziwne w naszym kraju (chociaż wiem że też są Abstynenci i chwała im za to
impreza jest np. w domku nad jeziorem i w pewnym momencie ktoś woła o pomoc. Topi się jakieś 20 metrów od brzegu.
z jednej strony jesteś pod wpływem alkoholu(nie tak że nie możesz chodzić ale kręci Ci sie w głowie) i nie powinieneś wchodzić do wody z drogiej strony wiesz że przysięgałeś że bez względu na wszystko pośpieszysz z pomocą ludzia którzy znaleźli sie w niebezpieczeństwie utraty życia w wodzie...
Do okola ciebie jest pełno ludzi nikt nie umie pływać, nigdzie niema łódki, jest ciemno...
Wiesz że czekając na służby ratunkowe poszkodowany może sie utopić
Znam zasadę "Przede wszystkim bezpieczeństwo ratownika"
Ale ja w tym wypadku gdybym nie skoczył nie wiem czy poradził bym sobie z tym psychicznie że mogłem coś zrobić a tego nie zrobiłem. Może było by to nie odpowiedzialne i głupie ale chyba bym spróbował zrobić wszystko co w mojej mocy.
widzisz ja mam zasadę NIGDY NIE PIJE NAD WODA ,nawet na imprezach tego typu wiec u mnie nie było by najmniejszego problemu z podjęciem decyzji . Ale już gdyby miała miejsce taka sytuacja, to oceniła bym swój stan i sadze ze starała bym sie coś zrobić
Sytuacja niecodzienne, ale nie niemożliwa. Myślę, że każdy zna siebie na tyle, żeby wiedzieć: w tym momencie ryzykuje, ale może się udać albo w takim stanie to już i tak nic nie zdziałam. Jeśli stwierdzam, że jest to ten pierwszy przypadek. W takiej sytuacji nie wchodziłabym raczej bez czegoś pływającego (bojka SP to szczyt marzeń, chociaż w miarę możliwości staram się zabierać ją zawsze nad wodę). Mogą być również problemy z "opanowaniem" tonącego, ale myślę, że stosując zasadę "wszystkie chwyty dozwolone" z tym również można sobie poradzić.
Tak z teorii, ale i tak wszystko zależy od faktycznie panujących warunków, ponieważ gdybanie i wyliczanie ile promili alkoholu we krwi (albo krwi w alkoholu ) powinien mieć ratownik żeby go "zwolnić" z przysięgi nie ma sensu. Znam gościa, który już się lekko zataczał, ale wszedł do wody i przepłyną na środek jeziora i z powrotem. Oczywiście tego nie polecam, ale czy nie warto chociaż raz z asekuracją wejść po kilku piwkach do wody
Pzdr
_________________ >> Pamiętaj, że Twoja przyszłość będzie czyjąś przeszłością... <<
Znam gościa, który już się lekko zataczał, ale wszedł do wody i przepłyną na środek jeziora i z powrotem. Oczywiście tego nie polecam
Ja też znam takich ludzi kurzy po pewnej ilości alkoholu wchodzą do wody,ale tylko po to żeby troszeczkę ochłonąć. Z tym że zawsze mają jakąś asekuracje, ja osobiście tez nie polecam takiej metody trzeźwienia.
_________________ 2007 SRW
KcK Dyżur na www.forum.wopr.net.pl So Others May Live
Jednym słowem mamy problem, a to jest to, co tygryski lubią najbardziej- pakowanie się w problemy
Historia z przeszłości i jednocześnie odpowedź. Biwak nad jeziorkiem. Piękna gwieździsta noc i wszyscy w dobrych humorach idą uzupełniać % na pomost. Genialny pomysł na nocną kapiel bo przecież ciepło i alko przygrzewa w czerep. W tym momencie KcK'a coś tknęło 'jeśli coś się stanie to kto jęśli nie ja może coś zrobić?'. Mimo przekonywań, że zimna woda i potwory pływają po jeziorze wpakowali się do wody. Chyba jeszcze nigdy tak szybko nie trzeźwiałem jak wtedy. Świadomość tego, że mimo poprawy stanu psychicznego fizjologia jest naruszona i mogą być problemy z przeprowadzeniem wzorcowej akcji ratowniczej podsunęła pomysł... Skoro jeden się będzie topił to mamy wyjścia:
- ładować się do wody i modlić, że się uda
- władować wszystkich do wody i stworzyć "łańcuch ratowniczy" i modlić się, że wszystkim się uda
Jest jeszcze jedno gorsze wyjście: stworzyć scenariusz ostatiego odcinka gwiezdnego patrolu, gdzie akcja kończy morałem "zginął ratujac go pod wpływem alkoholu"
A co do wcześniejszej propozycji to proponuje uzupełnić kursy na MRW o ćw praktyczne "akcja ratunkowa pod wpływem alkoholu" Żart oczywiście bo jeszcze wywołam niepotrzebna dyskusję
Mimo tego, że byłbym pod wpływem % podjąlbym akcję ratunkową bez zawachania.
Cytat:
A co do wcześniejszej propozycji to proponuje uzupełnić kursy na MRW o ćw praktyczne "akcja ratunkowa pod wpływem alkoholu" Żart oczywiście bo jeszcze wywołam niepotrzebna dyskusję
władować wszystkich do wody i stworzyć "łańcuch ratowniczy" i modlić się, że wszystkim się uda
Zakładając, że pozostali są w podobnym stanie i nie umieją pływać- nieco ryzykowne (chociaż też o tym pomyślałam).
KcK napisał/a:
A co do wcześniejszej propozycji to proponuje uzupełnić kursy na MRW o ćw praktyczne "akcja ratunkowa pod wpływem alkoholu" Żart oczywiście bo jeszcze wywołam niepotrzebna dyskusję
I tak wywołasz. Proponowałabym jednak RW, tam chociaż teoretycznie uczestnicy są pełnoletni.
Pozdrawiam
_________________ >> Pamiętaj, że Twoja przyszłość będzie czyjąś przeszłością... <<
uapa Wypowie się, choć w ostateczności młodszy ratownik
Wiek: 17 Dołączył: 09 Maj 2007 Posty: 14 Skąd: Lublin
Wysłany: Czw Maj 10, 2007 12:16 am
z tego co wiem, to akcja samodzielna jest ostatecznością, tym bardziej po alko. Ja unikam %,szczególnie nad wodą z oczywistych przyczyn wiekowych. Teoretycznie najlepiej byłoby rzucić linę albo podać gałąź tonącemu ale z drugiej strony- jak jesteś pod wpływem to nieraz durne pomysły przychodzą ludziom do głowy. Na szkoleniu MW instruktor często kładł nam do głów, że nie wolno pić nad wodą i jestem mu za to wdzięczny. Każdy może popełnić głupstwo jeśli się 'wstawi' dlatego lepiej odpuścić sobie piwko niż potem żałować
_________________ Każdy problem ma rozwiązanie. Nie ma rozwiązania- nie problemu!
ciekawa sytuacje przedstawiles. jestem typem imprezowego goscia i lubie sie napic na imprezie, jednak zachowuje strefe bezpieczenstwa.bedac nad morzem, nad sama woda nie pije, dlatego nie mam problemu i majac przed oczyma taka sytuacje zachowalbym sie jak przystalo na ratownika-wskoczyl do wody biorac ze soba koszulke zeby zrobic z niej cos w stylu pasa "Węgorz" (male ulatwienie sobie sprawy). Szczerze mowiac nie zycze zadnemu ratownikowi sytuacji przedstawionej przez Ubu bo jest to serio mowiac antyczny konflikt tragiczny (dla niezorientowanych-antyczny konflikt tragiczny=tak źle i tak niedobrze)
pozdro
_________________ Primum non nocere et ignorantia juris nocet
2006 - Kurs BLS/AED
2006 - MRW
2007 - sternik motorowodny
2008 - RW, KPP, sędzia pływania II kl??
w takiej sytuacji nie piszci ze byscie wskoczyli bo w to nie wierze czesc osob ktore sie wypowiadaja na tym forum mimo iz maja niezla przeszlosc jezeli chodzi o pisanie postow to co do akcji ratowniczych watpil bym w to ze by wskoczyli bez wachania a w szczegolnosci pod wplywem nie mowie tu o 2 czy 3 piwach ktore doroslego porzadnego faceta nie zwala z nog ja pamietam swoja pierwsza akcje nad morzem(nie byla to moja pierwsza akcja) ratownik z wiezy krzyczy ze koles sie topi ja wstalem z krzesla i mnie zamurowalo dopiero gdy on zeskoczyl z wiezy i klepna mnie w plecy to wystartowalem jak rakieta. skladales przysiege ale w nocy nikt nie musi wiedziec ze jestes ratownikiem nie pilnujesz w danym momencie kapieliska i nie masz prawnego OBOWIAZKU ratowania ale mozesz miec MORALNY OBOWIAZEK wszystko zalezy od sytuacji a jak byles pod wplywem to juz napewno nikt sie do ciebie nie przyczepi prokorator badajacy pozniej ta sprawe jesli sie dowie ze jestes ratownikiem nie pociagnie cie do odpowiedzialnosci jezeli bedzie wiedzial ze byles pod wplywem. pamietajcie ze akcja w nocy jest trudna slyszysz wolanie o pomoc z wody i nie widziszs kto tam jest czy dziewczynka w wieku 14 lat wazaca 50 kg czy dorosly facet wazacy 110kg czy nawet kilku mlodziakow rowniez pijanych ktozy skacza z lodki i bawia sie ze sie topia w odleglosci 100 metrow od brzego ja bym nie wchodzil do wody co najwyzej poplyna bym lodka nawet jesli bys doplyna do tonacego to pamietaj ze mosisz z nim jeszcze wrocic jesli to jest w odl 20 m od brzegu to i owszem mozna by cos zrobic
skladales przysiege ale w nocy nikt nie musi wiedziec ze jestes ratownikiem nie pilnujesz w danym momencie kapieliska i nie masz prawnego OBOWIAZKU ratowania
A pamiętasz coś takiego w przysiędze? Dopóki zdrów będę,bez względu na pogodę ,PORE DNIA I NOCY przez okres całego roku pośpieszę z pomocą ludziom ,którzy znaleźli się w niebezpieczeństwie utraty życia w wodzie ???????
co do twego pierwszego cytowania to ci odpisze pozniej jak znajde odpowiednie materialy ale w tej chwili przysiega tez juz zostala zmieniona co do drugiego cytowania to zgadzam sie z toba ze nie moge sie wypowiadac za inne osoby dlatego tez nie wypowiadam nie mowie o tym ze ty bys nie wskoczyla przedstawilem wyzej jedynie moje zdanie a w nocy mozesz byc cywilem. zawsze pamietaj, ze zawsze bedziesz ratownikiem majac zaledwie 20 lat bedziesz musiala stac sie tym cudem aby tyvh ludzi wyciagac z tej wody ale kiedys bedziesz musiala powiedziec NIE nie wejde nie moge to sie dla mnie zle skonczy czasem woda zabiera tych ludzi i niekiedy nic na to nie poradzimy taka jest szara rzeczywistosc. pomin ta przysiege caly czas nie bedziesz bohaterem kazdy lekaz sklada przysiege a w ilu przypadkach nawet sie nie ujawniaja bo wiedza ze jesli by sie ujawnili a akcja ratownicza skonczyla by sie zgonem to ostro by im sie po dupie dostalo ale jesli zawsze chcesz postepowac wg przysiegi to prosze bardzo wskakuj do wody w nocy po ciemku pod wplywem alkocholu po nie wiadomo kogo a pozniej nabaw sie problemow w zwiazku z tym ze chcialac pomoc. pamietaj ze to niewdzieczna praca i musisz miec na uwadze ze czasem trzeba se odpuscic Dobra rada mysl trzezwo i zawsze sie zastanow nim cos zrobisz a nie na odwrot, pamietaj o konsekwencjach
Dołączył: 06 Maj 2007 Posty: 371 Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: Wto Maj 15, 2007 10:37 pm
rafaco napisał/a:
majac zaledwie 20 lat bedziesz musiala stac sie tym cudem aby tyvh ludzi wyciagac z tej wody ale kiedys bedziesz musiala powiedziec NIE
wzięte z Filmu "The Guardian"
rafaco napisał/a:
pomin ta przysiege caly czas nie bedziesz bohaterem kazdy lekaz sklada przysiege a w ilu przypadkach nawet sie nie ujawniaja bo wiedza ze jesli by sie ujawnili a akcja ratownicza skonczyla by sie zgonem to ostro by im sie po dupie dostalo
Całkowicie nie zgadzam sie z tym. Jak lekarz może sie sie nie ujawnić z tym że jest lekarzem... Fakt czasami nie da sie komuś pomóc to jest ryzyko wpisane w jego jak i nasz zawód... zawsze powinniśmy próbować. Jeżeli lekarzowi sie nie uda to przecież nikt mu nie będzie robił wyrzutów (o ile robił wszystko co w jego mocy) że nie udało mu sie kogoś uratować - nie jest "Bogiem" żeby decydować kto będzie zył ale jego zadaniem jest walczyć o to życie...(nie chodzi mi teraz o skakanie do wody)
artykuł 162 K.K. o którym mowa jest chyba na każdym kursie obliguje każdego z nas do udzielania pomocy potrzebującym...
A jeżeli wyjdzie na jaw że na miejscu zdarzenia był lekarz i nie udzieli tej pomocy TO WTEDY DOSTANIE MU SIE (jak to ująłeś) PO DUPIE
Co do samej sytuacji - Faktycznie Przyznaje wskoczenie do wody pod wpływem alkoholu na pewno nie jest niczym mądrym.., Myślę ze każdego prywatna sprawą jest to co zrobił by w takiej sytuacji, bo naprawdę nie jest to prosta sprawa a może sie zdarzyć...
rafaco napisał/a:
a w nocy mozesz byc cywilem
Ratownikiem nie jest sie tylko wtedy kiedy ma sie na sobie koszulkę i jest sie w pracy, ratownikiem sie jest zawsze... Jezeli ktoś poza miejscem pracy nim nie jest to w mojej opinii nie zasługuje on na miano "Ratownika"
pewnie ze z The Guardian widze ze dokladnie ogladales zaczelismy tu schodzic na boczny tor i mowic o tym ze niezgadzacie sie ze mna ze bym nie w skaczyl i ze bym w nocy byl cywilem jesli byl bym trzezwy to bez najmniejszego wachania wskoczyl ale napisalem o sytuacji gdybym byl pod wplywem a co do ujawniania to ci powiem na basenie w tamtym roku ratownik mial reanimacje a po 2 dniach przychodzi do niego koles ktory skonczyl akademie medyczna i spytal co z tym gosciem i ratownik byl w szoku ze lekarz nie pomogl mu w akcji a przeciez tez skladal przysiege
Jak lekarz może sie sie nie ujawnić z tym że jest lekarzem... Fakt czasami nie da sie komuś pomóc to jest ryzyko wpisane w jego jak i nasz zawód... zawsze powinniśmy próbować. Jeżeli lekarzowi sie nie uda to przecież nikt mu nie będzie robił wyrzutów (o ile robił wszystko co w jego mocy) że nie udało mu sie kogoś uratować - nie jest "Bogiem" żeby decydować kto będzie zył ale jego zadaniem jest walczyć o to życie...(
Pamiętajcie tylko, że lekarz jako świadek zdarzenia jest w takiej samej sytuacji jak ratownicy. Chyba, że ma pod ręką odpowiedni sprzęt i jest anestezjologiem (ewentualnie ma inną specjalizację, ale jest bystry), to może zdziałać więcej Jak ktoś pracuje już kilka lat, a ostatni kontakt z pierwszą pomocą i reanimacją miał na stażu, to nie wymagajcie od człowieka za wiele. Tym bardziej, że nie jest tak, że jak coś się nie uda, to nikt nie ma do lekarza pretensji.
rafaco napisał/a:
a co do ujawniania to ci powiem na basenie w tamtym roku ratownik mial reanimacje a po 2 dniach przychodzi do niego koles ktory skonczyl akademie medyczna i spytal co z tym gosciem i ratownik byl w szoku ze lekarz nie pomogl mu w akcji a przeciez tez skladal przysiege
Słyszałam o tej akcji i znam tego lekarza. Nie uważam, że zachował się nagannie. Do tego co napisałam powyżej dodam tylko: skończyły się czasy "wiejskich lekarzy", którzy musieli znać się na wszystkim. Część po prostu zajmuje się wąską dziedziną, ale za to dogłębnie, pracuje naukowo. Nie oceniam tej sytuacji, tylko stwierdzam fakt.
Pozdrawiam
_________________ >> Pamiętaj, że Twoja przyszłość będzie czyjąś przeszłością... <<
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach