Wysłany: Sro Cze 29, 2005 11:55 am Praca w Niechorzu, Pogorzelicy.
Prośba! Jak ktos wie cos na temat waruków(szama, spanie, sprzet ratowniczy, ludzie...itp) panujacych w tych miejscowościach niech pisze. Dzięki z góry:)
Chłopie szczerze Ci współczuję jeśli się tam wybierasz do pracy. Hasło szefa (P.D.), którego notabene przezywają Wujo albo Sanczo ma motto, którego sumiennie przestrzega:"Bracie, ku_wa, u mnie się albo zapierda__ albo się wypierda__. Jeśli jesteś tam po raz pierwszy jesteś tzw. Janczarem, czyli chłopcem od wszytskiego (patrz mycie kibli i wrzucanie i wyciąganie bojek codziennie, mycie co wieczór motorówek i garów tzw. zmywak dla pierwszorocznych , malowanie łódek i proszenie się w stołówkach o jedzenie, a jeśli czegoś brakuje to po prostu trzeba to "naruchać"). Sprzęt ujdzie w tłumie, śpi się w barakach, o ciepłej wodzie do mycia możesz zapomnniec,z jedzeniem tak sobie, ekipa nawet nawet ale musisz uważać na tych którzy są już tam któryś z rzędu rok.
Ogólnie jesli na masz nic lepszego to jakoś można wytrzymać, ale za taką pensję to jest śmiech na sali po prostu......
Zyczę powodzenia i pozdrawiam
Hehe.Dzieki za wiadomość .Tak myslałem to jet ten sam koles co w Rewalu a hasło typu ,,naruchac" jest tam przewodnie.Mam mozliwosc tam jechac ale daruje sobie bo niestety jest tam tak samo jak w Rewalu czyli jedna wielka paradja i wyzysk ,,nowych".
Dołączyła: 26 Paź 2005 Posty: 1 Skąd: Z Nienacka :)
Wysłany: Sro Paź 26, 2005 11:07 pm
Podpisuję się wszystkimi kończynami pod tym, co napisała Pszczółka. Facet jak dla mnie to nr 1 na czarnej liście pracodawców, a po nim długo, długo nic. Traktuje ratowników jak psy (zdarzyło mu się nawet tak to określić) i zapewnia im psie warunki (jedzenie z plastikowych misek, a czasem wiader, tłok w domkach i fatalne warunki sanitarne). Jak już napisaliście wyżej nie przebiera w słowach. A fala panuje prawie jak w woju, oczywiście tolerowana przez "szefa".
Tylko jedną rzecz chcę uściślić, skoro zostało już podane nazwisko, to podajmy także imię. Sanczo vel Wujo (często W jest zamieniane na CH ) ma na imie Paweł. Jest to dość istotna informacja, gdyż ma on jeszcze brata, również ratownika. Pan Jarek zaś jest absolutnym przeciwieństwem Sancza. To ratownik z powołania. Na szczęście skończył już współpracę ze swoim bratem. Szkoda tylko, że młode pokolenie ratowników nie będzie już mogło skorzystać z wiedzy pana Jarka i sposobu w jaki ją przekazywał. Zatem bardzo proszę o uściślanie, aby nie szargać dobrego imienia pana Jarosława D.
Wiek: 20 Dołączył: 12 Gru 2005 Posty: 49 Skąd: Ozorków k. Łodzi
Wysłany: Pon Gru 12, 2005 10:43 pm
co do tłoku w domkach...mieszkaliśmy przez kilka dni w auschwitzu...pomieszczenie 2x2,okna zabite deskami,4 łóżka piętrowe i 11 osób...Coś pięknego.No,a potem przenieśliśmy się do apartamentu sanczowego...Mieliśmy łóżko przy ścianie z płyty,a w płycie gigantycznej wielkości dziura...powiększająca się przy każdym delikatnym dotknięciu...I różne miłe zwierzątka z tej dziury wychodziły i waliło okrutnie.Choć właściwiw nie powinniśmy narzekać...inni zostali w auschwitzu i tam gnili w tej samej nivejce dzień w dzień po 20 godzin.Co prawda nie dane nam było zbyt często pokoju (jak to pięknie brzmi-pokój...zbyt duże słowo...)oglądać,bo zaraz stamtad wyzywał nas gwizdek i powtarzające się tu już hasła zapierdalać janki lub wypierdalać...Różnie.Aaaaa no i z gwizdkiem na szyi to trza było srać spać i ... z bojką też.Gorzej jak Ci na treningu zajebali.Dół starszny.Treningi to też niezła sprawa...Póżny wieczór,wiatr wywiewa wszystko w okolicy,moprze szaleje,a pan sanczo mówi:wyśmienite warunki na trening...Po całym dniu w upale w 2 osoby na wieży...Taaak...zróbmy trening,świetny pomysł. A na treningu hasło(gdy już pobiegaliśmy i popływaliśmy w cholernie zimnej wodzie i sprawdziliśmy,jak łatwo można nadziać się na falochrony)poskaczmy z mola i sprawdźmy,gdzie są metalowe pręty...Wcześniej testy te przeprowadzał jamnik sancza...Nie przetrwał,ale już wiemy,gdzie są metalowe pręty...Pozdrowienia dla pana Pawełka.Jakby ktoś chciał,to mamy adres domowy...można by jakiś mały lincz,czy kamieniowanie...
Wiek: 25 Dołączył: 29 Mar 2005 Posty: 291 Skąd: Kostrzyn nad Odrą
Wysłany: Pon Gru 12, 2005 11:29 pm
Moze jestem naiwny, moze nie mam honoru, moze miekki, albo nie potrafie tego ogarnac....ale mam pytanko do Ciebie swimmmer88. Czemu po prostu cala ekipa nie spakowala plecakow i nie pojechala do domu?? Komu chcieliscie cos udowodnic? Sobie ze wytrzymacie? Szefowi ze was nie zlamie? Czy szkoda wam bylo wakacji? A moze wszyscy jestescie Ratownikami z powolania i na pierwszym miejscu traktujecie sluzbe?
W ogole jak tyle osob moze dac sie tak traktowac jednej osobie? NIE MOGE TEGO POJAC W ZADEN SPOSOB!!!!
Poza tym pytanie do ogołu czy ZG nie moze prowadzic jakis kontroli warunkow socjolno -bytowych, kontroli umow o prace ( w koncu jakas minimalna stawka jest okreslona). A moze faktycznie ZG ma to gdzies....w koncu jestesmy ochotnikami nikt nas do niczego nie zmusza. Przeciez to jak dajemy sie traktowac jest zalosne....jak mamy byc szanowani jak sami nie potrafimy siebie uszanowac.
_________________ Zawsze powinieneś przerwać CPR po drugim Au!ze strony pacjenta
p. sanczo jest cwany. poprostu obiecuje cos innego a co innego zastajesz. malo jest takich co wyjezdza po przyjezdzie bo sezon juz rozpoczety i ciezko doskoczyc gdzies indziej. p. sanczo glownie rekrutuje ekipe z 15, 17 max 18 latkow i oni nie maja mozliwosci by zalapac sie gdzies indziej. robia to z powolania tylko ze wiekszosc przyjmuje to za norme i mysli ze tak jest wszedzie a pozniej powielaja schemat.
przydalaby sie jakas odgorna kontrola bo chyba nie powinno byc 2 na wiezy??
chyba nie powinni pracowac 14 latkowie??
ale kto ma ja zrobic?? policja tak naprawde nic nie moze. pozostaje wopr...ale czy kogos to interesuje??
_________________ Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
Kovalsz! I tu się mylisz! Sanczo niczego innego nie obiecuje.Przeczytaj sobie posty autorstwa pioro6. Hehe Koleś nie był nawet przez godzine w Niechorzu,a wie wszystko o tym jak tam niby jest strasznie po rozmowie z Wujaszkiem. Można wiele o p.Sanczo powiedzieć, ale po rozmowie z nim każdy wie czego się spodziewać. Jeden z nielicznych pracodawców, który nie ściemnia o tym jak to będzie fajnie. Plus dla Wuja za uczciwość.
mialem stycznosc z jednym ze starszych ktorzy w sezonie 2005 mieli tam pracowac. wyraznie chlopakowi powiedziano ze bedzie mogl dobrac ekipe a dostal jakiegos 14 latka i panienke. nie bylem to nie wiem ale to nie zdanie mam na podstawie kilku opinii nie rozniacych sie od siebie. przeklaman bylo kilka a dopiero po przyjezdzie . sanczo byl szczery do bolu...
_________________ Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
U nas na poczatq sezonu przyjechali z WOPRu aby odebrac kapieliska i doposcic do uzytq wiec nie rozumiem jak tak ekstremalne warunki moga istniec w innych miejscowosciach lub jakim cudem w/w kapielisko zostalo zaakceptowane Pozdrawiam
Wiek: 20 Dołączył: 12 Gru 2005 Posty: 49 Skąd: Ozorków k. Łodzi
Wysłany: Wto Gru 13, 2005 7:51 pm
Sanczo jest słodki tylko przez telefon. Co prawada mówił że bedziemy sporadycznie pracować po godzinach na początku, w żeczywistości jednak tyraliśmy prawie codziennie do 22 . Jedzenia było mało, a domki wyglądały jak psie budy.
Warunki jakie tam panowały można przeboleć ale nie to że szef jest wiecznie niezadowolony. Zwracał sie do nas jak do psów. Bluźnił i poniżał.
Tylko ludzie bez honoru jeżdżż tam któryś sezon z rzędu.
Pozdrawiam !!!
[ Dodano: Wto Gru 13, 2005 7:10 pm ]
Oczywiście po pewnym czasie zaczęliśmy sie buntować i robić tylko to co do nas należało, czyli praca na plaży , zmywanie garów i kibli. Szef zaczoł na nas wrzucać , mówił nawet niektórym że ja chyba biore jakieś narkotyki bo sie dziwny zrobiłem. dziwny = nie zapie--lam jak dziki osioł tak jak na początku.
facet łamał wszystko co mozna łamać łacznie z tym że nie ujżałem nigdy umowy o prace, zawsze sie tłumaczył że akurat teraz nie ma czasu a umowy ma jego żona.
Po pewnym czasie rozkminiliśmy jednak że nie wytrzymamy noi postanowiliśmy wyjechać. szef straszył że nie wypłaci nam kasy bo w podaniu deklarowaliśmy że bedziemy dłużej. Koleś traktował nas gorzej niż psy.
pozdro.
[ Dodano: Wto Gru 13, 2005 7:19 pm ]
KONTROLA BYŁA. NAWT ZASTANAWIALI SIĘ CZY NIE ZAMKNĄC MU TEGO BURDELU, ALE JAK TO W POLSCE SPRAWA JAK ZWYKLE UCICHŁA, A SANCZO BEDZIE NADAL WYKOŻYSTYWAŁ NAIWNYCH RATOWNIKÓW.
Wysłany: Wto Gru 13, 2005 9:31 pm kilka słów prawdy o Swimmer88 i o Niechorzu
Swimmer88! A może bez zbędnej ściemy,Artuku z Ozorkowa, zwanym tez Młodym!
Powiadasz,że do Wujka przyjeżdzją na kilka sezonów ludzie bez honoru.Buahahaha Rozbawiłeś mnie tym ,Bracie ,do łez. Każdy interpretuje fakty jak mu wygodnie i na tyle sprytnie by podbudować własne ego.Radzę zdobyć się na odrobinę SAMOKRYTYKI!
A może opowiesz na Forum jak chodziłeś z tatusiem za rączkę na patrole? Albo o tym jak totalnie olałeś kolesia dopominającego się o pomoc, który machał do ciebie intensywnie z drugiej rewy? Byłes wtedy na wieży i to twoim obowiązkiem było ruszyc tyłek. Zdaje się,że to Sanczo przepływajacy motorówką uratował sytuację. Gdyby to ode mnie zależało, wyleciałbyś z tą swoja laską dużo wcześniej. Albo jest się na wczasach z rodzicami i robi się z nimi spacerki po plaży albo sie pracuje.Ty do pracy nie dorosłeś!
Nie bez powodu mówi się,ze ryby i dzieci głosu nie mają.Póki nie dojrzejesz, daruj sobie komentarze rozpuszczonego i nadwrażliwego dzieciora. Owszem w Doranowie życie różowe nie jest ,ale ma swój urok. To co wypisujesz tu na Forum to jakieś opowieści dziwnej treści mające minimalny związk z rzeczywistością.
Nie pieprz bzdur o tym,że umowy się nie dostaje albo o tym,że jakas kontrola miała jakiekolawiek zastrzeżnia.Tak sie składa, że jesli chodzi o pracę i sprzęt na kąpielsku, to nie ma się o co przyczepić. Jeśli chodzi o warunki " mieszkaniowe" , to miej pretensje do gminy.Wujek mieszka w takich samych warunkach jak my, więc tego bym się nie czepiał.
Pozdrawiam i życze więcej krytki wzglądem siebie a wzglądem innych więcej obiektywizmu.
Wiek: 20 Dołączył: 12 Gru 2005 Posty: 49 Skąd: Ozorków k. Łodzi
Wysłany: Wto Gru 13, 2005 9:35 pm
OWSZEM SZEDLEM RAZ Z OJCEM PO PLAZY BO RODZINA DO MNIE PRZYJECHAŁA. A WTEDY GDY KOLES MACHAŁ TO NIE TYLKO JA BYŁEM NA WIEŻY. NIE WYSTAWIA SIE NA WIEZE 3 MŁODSZYCH RATOWNIKÓW NIE ZAUWAŻYŁEŚ????? SZKODA SŁÓW.
Nie przeginaj! Zawsze był min. jeden wodny na stanowisku. O ile dobrze pamiętam, to gdzieniegdzie byli sami wodni. Widzę,że co post, to kolejny naskok na Sancza.Daruj sobie! To trochę nie fair mieszać ludzi z błotem i rzucac oszczerstwa na prawo i lewo.Owszem facet święty i najsympatyczniejszy nie jest, ale jak trochę popracujesz w innych miejscach, to trochę inaczej spojrzysz na to co się na bazylu dzieje. Byłoby dobrze gdyby byli tylko tacy pracodawcy. Koleś jest chociaż uczciwy i się stara, choć wstępnie nie brzmi to wiarygodnie. Gdy jest żarówa czy też przy zwożeniu, rozwożeniu sprzętu, równo z nami zapie..la. Wolę bluzgającego czasami szefa w terpkach,który o ratownictwie niewątpliwe ma duże pojęcie i może być autorytetem w tej dziedzinie, niz kierownika plaży, który jest tylko od zbijania kasy i od stania z pejczem nad tobą,mającego w d..ie bezpieczeństwo.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach