-> www.ratownicy.wopr.net.pl<-

www.forum.wopr.net.pl Strona Główna www.forum.wopr.net.pl
Największe w Polsce forum ratowników WOPR i nie tylko

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Wpadki
Autor Wiadomość
wiolaha 
Doświadczony Forumowicz WOPR
Ratownik WOPR


Wiek: 20
Dołączyła: 19 Lip 2005
Posty: 69
Skąd: Chorzów
Wysłany: Sro Mar 08, 2006 9:33 pm   Wpadki

Mieliście jakieś wpadki podczas udzelania pierwszej pomocy?? Podzielcie się z nami :)
 
 
     
Barbarossaa 
Doświadczony Forumowicz WOPR
RW


Wiek: 20
Dołączyła: 09 Wrz 2005
Posty: 72
Skąd: Kraków
Wysłany: Czw Mar 09, 2006 2:57 pm   

ja osobiście nie miałam jeszcze żadnej wpadki, jeśli chodzi o pierwszą pomoc, ale znajoma miała i to taką, która przeszła do historii szkoły, na wyjeździe integracyjnym przed pierwszą klasą LO, kiedy przewrócił sie chłopak i powbijał sobie żwir, kamyki i szkło do nogi - i to dość poważnie, to wszystko powyjmowała mu pensetą, nie muszę chyba komentować jak noga wyglądała, a potem jeszcze powierzchnię około 20cm rany przemyła wodą utlenioną.... na szczęście chłopak i jego noga jakoś to przeżyli :)

pozdrawiam
 
 
     
kovalsz 
Starszy Forumowicz WOPR
pozdro z Mielna!



Wiek: 27
Dołączył: 15 Cze 2005
Posty: 808
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: Czw Mar 09, 2006 10:59 pm   

moze i jestem laikiem w pierwszej pomocy ale nie widze nic zlego w tym... napisz jak ty bys to zrobila.
_________________
Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
 
 
     
kovalsz 
Starszy Forumowicz WOPR
pozdro z Mielna!



Wiek: 27
Dołączył: 15 Cze 2005
Posty: 808
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: Pią Mar 10, 2006 3:12 pm   

Jarek R. napisał/a:
Gratuluje wiedzy wyniesionej z kursu. Jak widac kasa, dobre towarzystwo i sprzęt na kąpielisku, to jeszcze nie wszystko. Warto by było umieć posłużyć się tym sprzętem.

potrafie sie przyznac do swoich brakow bo zawsze lepiej plywalem niz robilem opatrunki. nie uwazam tego za jakas wielka wpadke. chciala pomoc dziewczyna to pomogla a ze mozna to bylo widac lepiej zrobic to juz inna sprawa. dzieki za te wskazowki choc ja bym takimi pierdami lekarza nie meczyl. jest to gorszy sposob ale skuteczny. watpie by te kamyczki uszodzily jakies wieksze naczynia krwionosne. rozumiem ze tak jest "fachowiej" ale tez nie popadajmy w paranoje. zreszta czasem tylko my pozostajemy... czasem albo ja laik ktory pewnie zrobilby to samo albo nikt. uwagi cenne i prosze o wiecej.
nigdy nie powiedzialem ze kasa, ekipa i sprzet to wszystko ale napewno bardzo duzo. poprostu wierze ze w doswiadczonej ekipie znajdzie sie choc jeden ktory zajmie sie tym w czym ja jestem slabszy...
Jarek R. napisał/a:
Odbędzie się taki praktyczny ogólnopolski w maju (jeśli się uda przy pomocy katedry medycyny katastrof AM w Gdańku).

a ile kosztuje?? podejzewam ze altruizm dziala w jedna strone...
_________________
Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
 
 
     
kovalsz 
Starszy Forumowicz WOPR
pozdro z Mielna!



Wiek: 27
Dołączył: 15 Cze 2005
Posty: 808
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: Sob Mar 11, 2006 10:34 am   

ciezko dyskutowac gdy nie widzialo sie rany.
Jarek R. napisał/a:
Czy kolega słyszał o zakażeniu?

wlasnie dlatego polalbym ta rane woda utleniona. nie sadze by ubytek krwi byl tak wielki przy takiej ranie.
Jarek R. napisał/a:
do krwotoku i np. wstrząsu, który,jak pewno kolega wie (a przynajmniej po kursie powinien wiedzieć), może doprowadzić do zgonu.

rozumiem ze te kamyczki byly wilkosci jajka...
Jarek R. napisał/a:
Nie wspomnę tutaj o niepotrzebnym bólu zadanym poszkodowanemu i możliwych komplikacjach z zabliźnieniem rany, a przez to trwałymi zmianami (np. blizny) na skórze, których można było uniknąć.

tu sie zgadzam. tyle ze watpie by lekarz znieczulal przy tego typu ranie i podobnie by bylo z bliznami. lekarz magikiem nie jest i blizny tez by byly jesli to naprawde byly jakies duze rany.
Jarek R. napisał/a:
Cieszę się, że kolega dobrze pływa, ale wyciągnięcie tonącego z zatrzymanym krążeniem z wody, a następnie próba udzielnia mu pomocy przy znacznych brakach w zakresie wiedzy z pomocy przedmedycznej jest równa wyciągnięciu z wody zwłok i pastwieniu się nad nimi do czasu przyjazdu lekarza, który stwierdzi zgon. I to jest właśnie paranoja.

widze ze slowo laik dziala jak plachta na byka. rozumiem ze kolega wszystkim wodnym powierzyl obowiazek stwierdzania zgonu. ciekawe podejscie. ja wole sie pastwic niz nie dopelnic obowiazku. do stracenia mam co najwyzej obiad i nic wiecej a przy nie podjeciu pastwienia sie mam prokuratora na karku. podejme reanimacje jesli jest choc cien zwatpienia czy nastapil juz zgon.
w komentarzach do nowych wytycznych wyraznie jest napisane ze najbardziej szkodliwe jest nic nie robienie. wlasnie dlatego dopuszcza sie opcje bez defiblyracji.
Jarek R. napisał/a:
To tak jakby zawdowy kierowca umiał tylko ruszyć samochodem z miejsca, a nie umiał zahamować

niestety zaden z nas nie jest zawodowcem i nie zarabia jak zawodowiec. pomagam tak jak umiem. chentnie sie doszkole ale nie za 200 zl.
Jarek R. napisał/a:
Albo jest się ratownikiem i posiada się pełną wiedzę i umiejętności (przez co ratuje się innych, a nie szkodzi sie im) albo ma się tylko papier.

rozumiem ze kolega jest instruktorem i po kolegi kursie wszyscy wszystko umieja. chentnie bym to sprawdzil.
jeszcze raz podkreslam ze nie uwazam tego za wpadke. kolega przekonal mnie ze mozna zrobic to lepiej ale wpadka to dla mnie nie podjecie dzialan. najwiekszym bledem ratowniczym jest pycha. radzilbym by kolega naprawde sie zastanowil czy wszystko potrafi. ja wiem w czym jestem mocny a w czym slaby i dlatego przyznaje sie do tego otwarcie i przez takie rozmowy uzupelniam braki. dotychczas tak szybko rozpoznawalem sytuacje krytyczne ze nie musialem podejmowac reanimacji i mam nadzieje ze tak zostanie. na stanowisko zawsze staram sie dobrac kogo kto zna sie na tym lepiej niz ja bo uwazam ratownictwo za prace zespolowa (nie kazdy musi u mnie swietnie plywac na lodce).
domyslam sie ze kolega tez nie widzial rany wiec takie nasze rozmowy choc dla mnie ksztalcace to jednak nijak moga sie miec do danej sytuacji. w ratownictwie nie ma zlotych zasad do kazdej sytuacji. najwazniejsze by nie dac sie zwariowac i myslec logicznie czego sobie i koledze zycze...
_________________
Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
 
 
     
Barbarossaa 
Doświadczony Forumowicz WOPR
RW


Wiek: 20
Dołączyła: 09 Wrz 2005
Posty: 72
Skąd: Kraków
Wysłany: Sob Mar 11, 2006 1:12 pm   

kovalsz napisał/a:
ciezko dyskutowac gdy nie widzialo sie rany.
napisałam, że sprawa wyglądała poważnie, a do rany były powbijane kamienie i szkło. Więc nie trzeba być superinteligentnym, żeby sobie to wyobrazić
kovalsz napisał/a:
Jarek R. napisał/a:
Czy kolega słyszał o zakażeniu
kovalsz napisał/a:

wlasnie dlatego polalbym ta rane woda utleniona. nie sadze by ubytek krwi byl tak wielki przy takiej ranie.

nie wyciąga się żadnych przedmiotów z rany, ewentualnie można je odpowiednio w niej ustabilizować i powinien się tym zając lekarz. Wyciągając coś z rany, można nie zrobić tego w całości (a było w niej też szkło), lekarz zrobi to fachowo i tak, żeby był po tym jak najmniejszy ślad. Polewanie wodlą utlenioną, a napisałam, że rana miała około 20 cm, rozpuszcza powstałe już zakrzepy i następuje ponowne krwawienie, nie mówiąc już o bólu jakiego dostarcza sie poszkodowanemu.
kovalsz napisał/a:
tyle ze watpie by lekarz znieczulal przy tego typu ranie i podobnie by bylo z bliznami. lekarz magikiem nie jest i blizny tez by byly jesli to naprawde byly jakies duze rany.

lekarz jak już wspomniałam zrobi to fachowo i w sterylnych warunkach
kovalsz napisał/a:
rozumiem ze te kamyczki byly wilkosci jajka...

nie chodzi o wielkość kamyków tylko o to co uszkodziły wbijając się, a poza tym nie trzeba wiele by doszło do zakażenia
kovalsz napisał/a:
niestety zaden z nas nie jest zawodowcem i nie zarabia jak zawodowiec. pomagam tak jak umiem. chentnie sie doszkole ale nie za 200 zl.

bycie ratownikiem do czegoś zobowiązuje, każdy z nas musi znać podstawy udzielania pierwszej pomocy, a to co piszesz naprawde mnie załamuje
kovalsz napisał/a:
widze ze slowo laik dziala jak plachta na byka. rozumiem ze kolega wszystkim wodnym powierzyl obowiazek stwierdzania zgonu. ciekawe podejscie. ja wole sie pastwic niz nie dopelnic obowiazku. do stracenia mam co najwyzej obiad i nic wiecej a przy nie podjeciu pastwienia sie mam prokuratora na karku. podejme reanimacje jesli jest choc cien zwatpienia czy nastapil juz zgon.
w komentarzach do nowych wytycznych wyraznie jest napisane ze najbardziej szkodliwe jest nic nie robienie. wlasnie dlatego dopuszcza sie opcje bez defiblyracji

Kovalsz polecam najpierw dokładne wgłębienie się w tekst, a potem dopiero polemizowanie z nim, bo się ośmieszasz. Czy ktoś Ci kazał stwierdzać zgon? Pan Jarek napisał, że wyciągnięcie z wody topielca i brak podstawowej umiejętności udzielenia pierwszej pomocy przynosi takie same efekty jak wyciągnięcie w wody, pastwienie się i czekanie na lekarza stwierdzającego zgon. Dla mnie osobiście nieumiejętność pomocy poszkodowanemu jest równoznaczna z nieudzieleniem jej. Ale prokurator nie postawiłby Ci zarzutów, cóż usiłowałeś, a że nieudolnie to już inna bajka. Jakbyś potem się czuł, nawet nie mając wyroku, ale żyjąc ze świadomością, że ktoś mógł żyć, a Ty nie umiałeś mu pomóc?
kovalsz napisał/a:
rozumiem ze kolega jest instruktorem i po kolegi kursie wszyscy wszystko umieja. chentnie bym to sprawdzil.

Myślę, że po kursie pana Jarka nie znajdzie się ani jedna osoba, która popełniłaby taką gafę. Jeśli chcesz się sprawdzić i czegoś nauczyć to myślę, że nie ma problemu jest tyle książek o ppp, nawet możesz kupić i to niedrogo książki napisane przez Pana Jarka, gdzie wszystko jest dokładnie i prosto opisane.
kovalsz napisał/a:
wpadka to dla mnie nie podjecie dzialan.

wpadka to złe wykonanie czegoś, coś czego powinno się wstydzić
kovalsz napisał/a:
najwiekszym bledem ratowniczym jest pycha

największym błędem jest nieumiejętność przyznania się do własnych błędów
kovalsz napisał/a:
w ratownictwie nie ma zlotych zasad do kazdej sytuacji. najwazniejsze by nie dac sie zwariowac i myslec logicznie czego sobie i koledze zycze...

są podstawowe zasady, którymi powinno się kierować w swoim działaniu i których zawsze winno się przestrzegać, jak chociażby to, że "co w ranie należy do poszkodowanego"
Pręt wbity w oko też byś wyjął i ranę przemył wodą utlenioną?
Pozdrawiam
 
 
     
wywyjec 
Starszy Forumowicz WOPR
RW :P


Dołączyła: 04 Kwi 2004
Posty: 344
Skąd: B-stok
Wysłany: Sob Mar 11, 2006 9:59 pm   

Hej!!

Jarek R. napisał/a:
Niech oczywiście kolega pływa, wyciąga, reanimuje - to bezwzględnie należy zrobić. Ale później, jeśli klient nie daj Boże, nie przeżyje, niech kolega zada sobie pytanie czego nie wiedział lub czego nie zrobił. To już jest za późno, bo dobił kolega swoją niewiedzą jednego człowieka - ale może pozostałym sie uda.


Chyba troche za mocno. Zdaje sobie sprawe, ze dyskusja nabrala tempa, ale nie popadajmy w skrajnosci. Nawet najlepszym zdarzy sie, ze kogos nie uratuja. Pamietajmy, ze w kazdym przypadku udzielania PP czlowiek jest w stanie stresu. "Wpadki" sa rzecza normalna. Niektorzy jednak maja szczescie i wszystko dobrze sie konczy, a niektorzy nie.

Nie namawiam oczywiscie zeby z tego powodu rezygnowac z doszkalania sie, ale trzeba tez brac pod uwage mozliwosc niepowodzenia.

Barbarossaa napisał/a:
napisałam, że sprawa wyglądała poważnie, a do rany były powbijane kamienie i szkło. Więc nie trzeba być superinteligentnym, żeby sobie to wyobrazić


Chyba jednak nie tak powaznie skoro po takim, a nie innym udzieleniu pomocy nic powaznego sie nie stalo. Skoro widzialas, ze kolezanka nie postepuje wlasciwie, dlaczego Ty nie przejelas inicjatywy??

Jarek R. napisał/a:
Kolega nie pomaga - kolega stwarza dodatkowe zagrożenie - dla siebie, plażowiczów i kolegów z zespołu, którym też czasem może być potrzebna pomoc.


Prosilabym takze o unikanie wypowiedzi w tym tonie.

Pozdrawiam
_________________
>> Pamiętaj, że Twoja przyszłość będzie czyjąś przeszłością... <<
 
 
     
Barbarossaa 
Doświadczony Forumowicz WOPR
RW


Wiek: 20
Dołączyła: 09 Wrz 2005
Posty: 72
Skąd: Kraków
Wysłany: Sob Mar 11, 2006 10:30 pm   

wywyjec napisał/a:
Chyba jednak nie tak powaznie skoro po takim, a nie innym udzieleniu pomocy nic powaznego sie nie stalo.

Nic się nie stało z wyjątkiem tego, że chłopak ma kilkanaście blizn na nodze, gdyby zobaczył to lekarz zrobiłby to lepiej. W tym wypadku nie było powikłań, ale zawsze istniej ryzyko wdania się zakażenia czy tężca.
wywyjec napisał/a:
Skoro widzialas, ze kolezanka nie postepuje wlasciwie, dlaczego Ty nie przejelas inicjatywy??

Sytuacji nie widziałam, bo nie było mnie na miejscu, tylko przybliżałam czyjąś wpadkę, ja bym nigdy nie pozwoliła na coś takiego.
wywyjec napisał/a:
Jarek R. napisał/a:
Kolega nie pomaga - kolega stwarza dodatkowe zagrożenie - dla siebie, plażowiczów i kolegów z zespołu, którym też czasem może być potrzebna pomoc.


Prosilabym takze o unikanie wypowiedzi w tym tonie.

Od kiedy nie można wyrażać własnych opinii? Zgadzam się z Panem Instruktorem Wykładowcą, nieumiejętne pomaganie stwarza dodatkowe zagrożenie. Co to za sztuka pogorszyć jeszcze stan poszkodowanego, w ogóle mu niepomagając?

wywyjec napisał/a:
Nawet najlepszym zdarzy sie, ze kogos nie uratuja. Pamietajmy, ze w kazdym przypadku udzielania PP czlowiek jest w stanie stresu. "Wpadki" sa rzecza normalna.

Należy wszystko robić by unikać wpadek. Jeśli się jest dobrze przygotowanym, posiada się umiejętności to powinno się wiedzieć co robić w danym momencie. Nie można tłumaczyć stresem wyciągania szkła z nogi i przemywania potem rany wodą utlenioną. Jesteśmy ratownikami - jak już pisałam wiele razy- i to do czegoś zobowiązuje.

Pozdrawiam
 
 
     
baca 
Starszy Forumowicz WOPR
969



Dołączył: 04 Paź 2005
Posty: 342
Skąd: Podhale
Wysłany: Sob Mar 11, 2006 10:54 pm   

Barbarossaa napisał/a:
[ Zgadzam się z Panem Instruktorem Wykładowcą

:D
_________________
I’ve seen things you people wouldn’t believe. All those moments will be lost in time like tears in rain...
 
     
Barbarossaa 
Doświadczony Forumowicz WOPR
RW


Wiek: 20
Dołączyła: 09 Wrz 2005
Posty: 72
Skąd: Kraków
Wysłany: Sob Mar 11, 2006 11:03 pm   

baca napisał/a:

Barbarossaa napisał/a:
Zgadzam się z Panem Instruktorem Wykładowcą
:D

cóż, ciężko polemizować z takim autorytetem :D

Pozdrawiam
 
 
     
kovalsz 
Starszy Forumowicz WOPR
pozdro z Mielna!



Wiek: 27
Dołączył: 15 Cze 2005
Posty: 808
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: Nie Mar 12, 2006 12:09 am   

ciesze sie ze wkoncu trafil do nas ktos kto ma ogromna wiedze tylko szkoda ze uwaza sie za omnibusa. nie jestem kozakiem ratownikiem a raczej zwyklym ratownikiem ktory siedzi na plazy i z nudow wyciaga czasem kogos z wody:) pewnie w tym tescie zrobie mase bledow ale chentnie go wypelnie w wolnym czasie i licze na odeslanie z poprawkami. brak mi wiedzy teoretycznej co czesto widac w moich postach pewnie bo zawsze wiecej uczylem sie od zycia niz instruktora. przyznaje ze o tym ze woda utleniona dziala jak woda to nie wiedzialem i tak sie zastanawiam po co jej uzywam w pracy. jest jakas inna mozliwosc dezynfekcji w warunkach plazowych?? jesli chodzi o ksiazki z PP to w mojej tych niusow o wodzie utlenionej nie ma (wszystko sie widac zmienia). bez obawy prenta z oka nie wyciagne ale bede uparty i kazdy drobiazg z rany bym sam wyciagnal za prosba pacjenta. mysle ze Rka sluzy do innych spraw a gdy do najblizszego lekarza w sezonie jest 3-4 godz jazdy to chyba juz te moje dlubanie jest bezpieczniejsze niz podroz do lekarza. wszystko zalezy od tego co jest w ciele bo watpie czy kolezanka z drzazga idzie do lekarza zgodnie ze swoja zasada:)
podczas trasportu rana rowniez moze byc poglebiona itp itd. kurs robilem w 97 chyba a te wlasciwosci wody jak kolega prztoczyl sa z 2004 wiec nie winilbym instruktora za moje braki. moge winic siebie ze nie sledze w fachowej literaturze tych zmian lub moze wopr bo te zmiany nie sa naglasniane przez nasza organizacje. tzn sa ale za odpowiednia doplata:) trzeba zarobic na tym co powinnismy dostawac darmo. woprowi zalezy na wyszkolonych ratownikach ale tylko za kase...jak nie chca (bo nie maja) placic to niech szkodza i nazywajmy ich zagrozeniem...nazywajmy ludzmi idiotami chyba ze nam zaplaca za kurs:) nie pamietam ile wyciagnelem osob z wody moze kolo 100 plus minus 50:) i widac jestem w czepku urodzony bo zero reanimacji:) to musi byc szczescie no bo co innego jak nie wiem o wlasciwosciach wody utlenionej?? nawet w ustawie o tej beznadziejnej wodzie pisza...a to kozaki... uwielbiam gdy slysze: jak ja ratowalem ludzi to ty na chleb mowiles beb:) taki jest ton kolegi wypowiedzi:) zadam pewne pytanie: ile kolega robi na 400 dowolnym?? moze to kolega jest zagrozeniem bo wszystkie akcje koncza sie reanimacja:) przesadzilem ale kolega tez przesadzil:)
nie ma dla mnie znaczenia czas na 400 bo kolega ma inne zadanie niz plywac na akcjach. to normalne ze w czyms jest slabszy i dlatego przewyzsza mnie czyms innym. zazdroszcze wiedzy teortycznej ale moge rowniez zapewnic ze praktyka na plazach zmienia sie takj szybko jak widomosci w ksiazkach... kolega pewnie ma tez sokoli i wzrok i sluch idealny skoro ma takie doswiadczenie:) nie chodzi o zlosliwosc tylko o pokazaniu ze kazdy ma jakies slabosci. tez moge powiedziec ze nie chcialbym byc ratowany przez swietnego teoretyka bo by mnie nie docholowal... wazne by znac swoje miejsce. moje jest na plazy a kolegi na glownej wiezy gdzie wspiera swa wiedza tych kozakow co tylko plywac potrafia.... moim zdaniem oboje jestesmy sobie niezbedni. co do pana kursantow to bardzo mnie cieszy ze maja tak dobrego wykladowce ale niech mi kolega wierzy ze mga sie od kozaka troche jeszcze nauczyc:)
prosze sie nie martwic ze drugi bedzie musial poczekac na reanimacje...wystarczy ze ten kto swietnie sie na tym zna poprawi ewntualne moje bledy. przepraszam ze ratownicy kozacy w sadzie sa idotami kolega by wiedzial jak odpowiedziec na te pytania byc moze dlatego ze w tym siedzi. moge kolege nauczyc kilku rzeczy ale nie wysmiewalbym z powodu niewiedzy. ludzka rzecz nie wiedziec... ludzka rzecz wysmiewac innych...ja ni erobilbym koledze testu pisemnego ja bym poprostu sprawdzil jak kolega pracuje... omnibus ktory nic nie widzi nie jest mi potrzebny na stanowisku...zartuje:) przyda sie...poprawi moje bledy jak juz wyciagne delikwenta:)
Jarek R. napisał/a:
w ratownictwie, jako grze zespołowej jest kilka złotych zasad. Przytoczę tylko jedną - NIGDY NIE ZOSTAWIAJ PARTNERA BEZ ASEKURACJI.

jeszcze raz powtarzam ze nie ma zasad do kazdej sytuacji. zostawilem kolege bez asekuracji a on mnie bo kazdy z nas mial 1,5 poszkodowanego na glowie:) nie bylo czasu na asekuracje. wedlug tej zasady popelnilismy blad ale wedlug innej uratowalismy 3 a nie 2 czy jednego... tak sie zastanawiam co by kolega zrobil gdyby sie okazalo ze danej sytuacji nie ma w ksiazkach i trzeba zlamac zasade zlota:) pewnie wpierw by sam napisal ksiazke na ten temat:) ja ksiazek nie pisze. poprostu wyciagam a jak trzeba to wolam Rke. osobom ktore wyciagnelem nie zaszkodzilem a moze nawet pomoglem w co kolega pewnie nie wierzy skoro nie stosuje zlotych zasad i mam stara ksiazke o PP:)
pozdrawiam!
_________________
Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
 
 
     
baca 
Starszy Forumowicz WOPR
969



Dołączył: 04 Paź 2005
Posty: 342
Skąd: Podhale
Wysłany: Nie Mar 12, 2006 12:29 am   

Jarek R. napisał/a:
Nie róbcie sobie jaj ze starszego pana. Rozmawiamy w końcu o poważnych rzeczach.

Oj daleki jestem od "robienia jaj" :D . Tematyka poważna, posty bardzo ciekawe.
Troszkę mnie tylko rozłożyła forma zwrotu. To forum, wszyscy jesteśmy ratownikami, miarą naszej wartości są posty... tytuły, "perpanowanie" i inne zwroty tylko utrudniają komunikację.
Przepraszam, jeśli uraziłem...

Pozdrawiam

baca
_________________
I’ve seen things you people wouldn’t believe. All those moments will be lost in time like tears in rain...
 
     
kovalsz 
Starszy Forumowicz WOPR
pozdro z Mielna!



Wiek: 27
Dołączył: 15 Cze 2005
Posty: 808
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: Nie Mar 12, 2006 1:13 am   

Jarek R. napisał/a:
Myślę, że uczciwiej byłoby sie posługiwac cytatami.

ciesze sie ze kolejny raz zle zinterpretowalem kolegi slowa:) ciesze sie ze rowniez kolega przyznal sie do pewnych slabosci. teraz wydaje sie byc prawdziwym ratownikiem a nie molem ksiazkowym, ktory na plazy nie bywa.
forum jest po to by uczyc i ja z tej dyskusji wiele wynioslem. mam nadzieje ze nie tylko ja. chialbym miec kiedys mozliwosc przejscia szkolenia z zakresu PP u kolegi ale ostrzegam ze nie przyjmuje wszystkiego bezkrytcznie (co chyba widac:) i lubie moje watpliwosci rozwiac w czasie dyskusji ktore lubie prowokowac:) lub chociaz pokazac inny sposob na dana kwestie. nie mowie ze lepszy ale inny i czasem akceptowalny (w wyjatkowej sytuacji).
_________________
Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
 
 
     
Ishtar 
Dyżur na www.forum.wopr.net.pl



Dołączyła: 17 Kwi 2005
Posty: 214
Skąd: Wrocław
Wysłany: Nie Mar 12, 2006 6:59 pm   

kovalsz, te eseje nadają się juz raczej na rozmowe prywatną... litości
 
 
     
kolucho 
Starszy Forumowicz WOPR
1066



Dołączył: 03 Wrz 2005
Posty: 470
Skąd: Tarnów (Beverly) / Kraków
Wysłany: Wto Mar 14, 2006 5:20 pm   

Sadze ze po przeczytaniu tego tematu wielu forumowiczow skloni sie do refleksji na temat wlasnych umiejetnosci. Uwazam iz niestety duza liczba ratownikow postapilaby podobnie jak owa negatywna bohaterka z pierwszego postu gdyz niewszyscy z nas reprezentuja standard ktory chociazby winien wynikac ze slowa "ratownik" :| Oczywisice nie powinnismy sie nawzajem utwierdzac i ubolewac nad tym stanem rzeczy a starac sie zmieniac to zaczynajac przede wszystkim od siebie. Wiadomo ze kazdy ma rozne mozliwosci do realizacji tego (wynikajace chociazby z zasobnosci portfela) ale winnismy zrobic wszystko co w naszej mocy by likwidowac nasze slabosci a przy odrobinie checi i zapalu nie jest to chyba az takie trudne (wkoncu bez miedzynarodowego certyfikatu mozemy wiedziec jak opatrywac rany i to ze nie jest to potwierdzone dokumentem nie znaczy ze zrobimy to zle a przynajmniej bedziemy mieli czyste sumienie ze zrobilismy wszystko co w naszej mocy i na co pozwalaly nam zasoby jakie posiadamy by nie zaliczyc tytulowej "wpadki"). W dzisiejszych czasach dostep do wiedzy nie jest tak trudny i kazdy moze poczytac cos przydatnego (a raczej niezbednego w tym fachu) bez wydawania na to pieniedzy a w razie watpliwosci zapytac osob kompetentnych (chociazby na Forum :wink: ).. Pozdrawiam :mrgreen:
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje anime

Toplista Ratownictwo



www.nemzi.com
strony www - strony internetowe



REKLAMA
(zaloguj się aby wyłączyć)
Strona wygenerowana w 1 sekundy. Zapytań do SQL: 12