nie zapomne tych meczarni z bandazowaniem na kursie i poznijeszym egzaminie ciezko bylo ale sie udalo, choc szczerze przyznam ze "techniczne" bandazowanie jest nie najwazniejsze w zyciu codziennym, najwazniejsze jest to by bandazowanie bylo skuteczne i efektywne, a efektownosc "techniczna" odstawic na boczek...(ale nie zapominac o niej:P)
męczarnie z bandażem to ja miałem ale na studiach na ćwiczeniach z mecycyny sportu, było z tym trochę przebojów ale do tej pory pamiętam większość sposobów bandarzowania, jednak tak jak juz wcześniej ktoś tu wspomniał bezpośrednio po wypadku/urazie liczy się głównie funkcjonalność i skuteczność opatrunku
Wiek: 20 Dołączyła: 09 Wrz 2005 Posty: 72 Skąd: Kraków
Wysłany: Nie Lut 19, 2006 8:02 pm
Kuba napisał/a:
liczy się głównie funkcjonalność i skuteczność opatrunku
dokładnie, opatrunek przede wszystkim powinien być stabilny, estetyczny, zapewniać ochronę i w miarę możliwości nie utrudniać poruszania się.
Też mi się kurs przypomniał, a szczególnie fotki obrażeń jakie pokazywał nam instruktor (typu facet, który skakał na główkę na jeziorze i oskalpował się o kamienne dno).
Jeszcze nie miałam okazji zakładać żadnych opatrunków, z wyjątkiem plastrowego, ale mam nadzieję, że jak przyjdzie co do czego to zachowam zimną krew
różnorakie były:
- opatrunek głowy (czepiec hipokratesa), kolo miał na dodatek wstrząs mózgu
- opatrunki usztywniające na połamane kończyny
- opatrunek na ranę płatową, taką aż do mięcha, kolesiowi się prawie na połowie stopy od spodu skóra z mięchem odcieła na szkle i "dyndała"
- i pocięty kolega ratownik coś kilkanaście szwów miał potem
to takie bardziej ciekawsze
Dołączył: 18 Kwi 2007 Posty: 84 Skąd: Zielona Góra
Wysłany: Sro Kwi 18, 2007 6:23 pm
Jesli moge chcialbym sie wypowiedziec w tym temacie bo mam pewne doswiadczenie
W szkole i w ZHP tloczyli we mnie sposoby bandazowania tak ze do tej pory wiekszosc pamietam jednak w czasie akcji raczej nie ma czasu na takie zabawy. Jak juz wczesniej ktos napisal opatrunek ma sie trzymac i tamowac krwotoka cala reszta jest juz mniej wazna.
Ktos tu wspomnial o czpecu teraz sie z tego smieje jak sobie wspominam czasy gdy sie go uczylem bo przez 2 lata pracy w zawodzie ratownika na R oraz nigdy wczesniej na praktykach NIGDY go nie zalozylem:) a to z kilku powodow
1. pacjent (zazwyczaj pijany lub w szoku) poprostu za bardzo sie wiercil
2. nie mialem czasu na takie zabawy gdy do zaopatrzenia byly 3-4 inne rany
3. jesli pacjent byl "kumaty" dostawal opatrunek w lapke i sam go sobie przyciskal do glowki (bo za 3-5 min w szpitalu rana i tak szla do oczyszczenia i szycia)
4. a gdy juz zaszla taka straszna potrzeba zalozenia opatrunku uzywalem CODOFIXU to taka siateczka naciaga sie jak ja skarpete na glowe pod nia wklada sie opatrunke i po sprawie zamiast bawic sie czepcem opatrunek jest zalozony w 10 sek )
MORAL jesli chcesz poswiecic czas na podnoszenie swoich umiejetnosci ratowniczych poznawaj nowe standardy ratownicze, dzialanie podstawowych lekow, sposoby przeprowadzanie wywiadu oraz sposoby przeprowadzania badania ratowniczego itp GWARANTUJE ze dzieki temu na pewno bedziesz lepszym ratownikiem a sposoby bandazowania zostaw pielegniarka ktore maja czas na to by w spokoju bandazowac poszkodowanych w szpitalu ....
Dołączył: 18 Kwi 2007 Posty: 84 Skąd: Zielona Góra
Wysłany: Czw Kwi 19, 2007 5:26 pm
Nie mam z nimi nic wspolnego bo juz nie jestem harcerzem ale znam wszystkie kluczowe postacie z HKRu znaczy wszystkich instruktorow-ratownikow ) Z dwoma ostatnio bylem na kursie WOPR wiec znamy sie i to dobrze ale raczej nie wspolpracujemy - chociaz z jednym (Rutkiem) ostatnio snujemy jakies plany....
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach