tak - tylko czasem jak bedzie "co kolwiek robil" to wtedy osoba ktora ratujesz moze Cie skarzyc(tfu) w razie nieudanej Twojej pomocy jak jej np... no nie wiem.... podrapiesz ja paznokciami po twarzy, moze cie skarzyc o uszkodzenie ciala...
Kiedy pewien lekarz (ratunkowy, karetka i te sprawy) powiedział mi że nie ważne jak ale żeby wogóle cokolwiek zrobić
Zgadzam sie, ale zeby cokolwiek zrobic, to trzeba cokolwiek wiedziec. Jak zaczniesz od opatrywania zlamania u czlowieka z zatrzymaniem akcji serca, to raczej nikt Cie nie pochwali.
Jesli chodzi o pierwsza pomoc, to pewne schematy dobrze jest znac (chociazby dla spokoju wlasnego sumienia, ze z czegos zrezygnowales z konkretnej przyczyny, a nie dlatego, ze tego nie wiedziales).
Pozdrawiam
_________________ >> Pamiętaj, że Twoja przyszłość będzie czyjąś przeszłością... <<
Oczywiśćie masz rację że trzeba znać pewne schematy postępowań i tak dalej, ale to chyba powinno być już na starcie wiadome, zresztą u większości ludzi niemających pojęcia o jakich kolwiek podstawach udzielania pierwszej pomocy zreguły występuje pozycja gapia i "niech innyni coś zrobią a ja popatrzę", oczywiście zakladam sytuację gdy w pobliżu nie ma ratownika.
A z drugiej strony jeśli ktoś uzyskuje stopień w ratownictwie to powino być bardzo prawdopodobne że posiadł pewną wiedzę dotycząco pomocy przedmedycznej. Chociaż są WOPR w Polsce w których naprzykład cały kurs odbywa się tylko na basenie (dotyczy MR). Niewiem jak z WR.
A jeśli chodzi o skarżenie w sądzie to powinieneś wiedzieć że niezależnie od skuteczności udzielenia pomocy osobie poszkodowanej ona w razie choćby "podrapania twarzy może" podać Cię do sądu z powództwa cywilnego o spowodowanie uszkodzenia ciała.
Ja np. co roku ubezpieczam się od tego typu wydarzeń, i myślę że większość czynnych ratoweników tak robi. Dobra rada warto się ubezpieczyć, a koszt jest nie wielki.
A jeśli chodzi o skarżenie w sądzie to powinieneś wiedzieć że niezależnie od skuteczności udzielenia pomocy osobie poszkodowanej ona w razie choćby "podrapania twarzy może" podać Cię do sądu z powództwa cywilnego o spowodowanie uszkodzenia ciała.
toz to napisalem kolego
pozdrawiam i polecam jak Pavlo - ubezpieczenia NNW i OC (tak w razie "W")
Fajny kurs na którym nie uczą właściwie podstaw. Ciekawe, człowiek idzie do pracy (pomijam miejsce) gdziekolwiek i opkazjue się że musi wszystko robić sam bo reszta z ratownika to ma tylko koszulkę. Instruktorą którzy tak szkolą powinno się zabrać uprawnienia. To jest poprostu dramat.
HDS w sumie dobre pytanie. Może zarząd główny chociaż myślę że oni nie są wstanie ogranąć całej Polski co się gdzie i jak się dzieje.
Także nie cieszą się Ci którzy dobrze wyszkoleni zostali. Albo przynajmniej przekazano im to minimum wiedzy, bo nie każdy jest w stanie pewne rzecyz pojąć
Dobra, chyba rzeczywiście dyskucja poszła nieco w inną stronę.
Dołączył: 18 Kwi 2007 Posty: 84 Skąd: Zielona Góra
Wysłany: Czw Kwi 19, 2007 6:07 pm
Tylko kilka postow a tyle waznych spraw zostalo poruszonych.
UBEZPIECZNIE TO PODSTAWA - nikt jeszcze na tym nie stracil chociaz o sady bym sie raczej nie martwil. Isnieje mala szansa ze jesli komus uratwales zycie bedzie cie jeszcze ciagac po sadach no ale ubezpiecznie zawsze warto miec. Poza tym jesli poszkodowanemu zniszczysz np ubranie w czesie udzielania pomocy, a on pozwie cie za to do sadu najlepsza linia obrony jest powolanie sie na przepisy nakladajace obowiazek udzielania pomocy kazdej osobie w NSZZ. (Art. 162 KK).
Po drugie teraz dokladnie nie pamietam ale w przypadku poniesionych strat materialnych w czasie udzielania pomocy mozna zwracac sie o odszkodowanie za poniesione straty. Nie jestem pewien od kogo? starosty czy prezydenta miasta. Wiem ze jest to przepis o ktorym malo kto wie i malo kto z niego korzysta ale cos takiego istnieje musialbym tylko gdzies poszukac. To jest tak samo jak w przypadku akcji prowadzonej przez PSP gdy np zeby podstawic sie pod hydrant wybijaja szyby w samochodach zeby je przstawic - placi ta sama osoba tylko nie pamietam dokaldnie kto:))
Bezpieczenstwo ratownika to podstawa. I jesli istnieje podwyzszone ryzyko zakazenia nalezy odstapic od sztucznego oddychania metoda usta-usta i nie ma co dyskutowac na ten temat. Zapominjcie o zgrywaniu bohaterow i ryzykowaniu wlasnego zycia i ZDROWIA - trzeab zachowac zdrowy rozsadek. Kiedys udzielalismy pomocy pijakowi potraconemy przez samochod - prawdziwa jadka. Caly zespol pracowal na 110 %.W karetce poprostu wszedzie krew, a ja w pewnym momencie zauwazylem ze mam rozdarta rekawiczke nie wiedzialem kiedy ja rozdarlem i czy przypadkiem gdzies sie np nie skaleczylem za to cala dlon we krwi dopiero wtedy mi zaswitalo czy ten lump nie jest przypadkiem na cos chory - to jest chwila grozy ktorej nikomu nie zycze. Pamitajcie ze nie tylko HIV jest dla nas zagorezniem - naprawde istnieje wiele paskudnych chorob. Gdy bylem jeszcze w szkole medycznej bylem na obozie i pomagalem pielegniarce no i przyszla kiedys mala dziewczynka(uczestniczka obozu) z drobny skaleczeniem no ja na pewniaka zabralem sie za optrywanie rany - tyle ze bez rekawiczek. Dopiero pozniej zobaczylem w jej karcie zgloszeniowej ze byla nosicielka zoltaczki typu B. Te przyklady pokazuja ze nie ma co ryzykowac bo w bardzo glupi sposob mozna zrobic SOBIE duza krzywde. Nigdy nie lekcewarzcie kontaktu z plynami ustorjowymi poszkodowanych....
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach