Dołączył: 20 Mar 2004 Posty: 8 Skąd: z brzucha mamy (chyba) :P
Wysłany: Sob Kwi 17, 2004 4:43 pm Co w takiej sytuacji... [OT]
dzis jechalem w autobusie (zadzwiajace czyz nie? ) i tak sobie myslalem co w sytuacji kiedy raujemy jakiegos kogos i nie mamy inhalatora ze soba i mu musimy usta usta zrobic a ten ktos ma...
grzyba lub inne cos w ustach i dookola nich
i sie zarazimy i musimy sie leczyc
No wiecie...Życie człowieka albo twoje zdrowie.Wybór chyba nie jest trudny.Poza tym są w sprzedaży jednorazowe maseczki do sztucznego oddychania.Kosztują ok.3 zl.Trzeba kupic i nosić zawsze przy sobie(wyrobić w sobie ten nawyk).Jesli nie mamy maseczki to można sobie pomóć nawet kawalkiem folii.Zrobić w niej otworek i...gotowe.100% skuteczne to nie jest ale lepszy rydz niz nic.Trzeba kombinowac.
pytanie wcale nie jest głupie. Jak sobie siedzimy i myślimy to nam się wydaje, że przecież lepiej dostać grzyba i uratować komuś życie, a nie odwrotnie. Ale jak już przyjdzie co do czego... mało kto wytrzymałby reanimację bez maseczki, nawet gdyby ofjara nie miała na ustach wrzodów. Pozatym szanse, że go uratujemy, w najlepszym wypadku wynoszą 1/100, wjęc za pewne utytłamy się po uszy w jakimś świństwie, a koleś tak czy inaczej będzie trupem.
sr_wopr Gość
Wysłany: Sob Sty 01, 2005 10:48 pm
Miałem kiedyś okazję przeprowadzić reanimację. Było to nad morzem. Akcja daleko poza kąpieliskiem, facet był dobre 10 minut pod wodą (cud, że w ogóle go znaleźliśmy). Ledwo co z wody wyszedłem, już musiałem reanimować, oczywiście maseczki nie miałem, ambu dopiero w drodze (swoją drogą powinno dawno tam być, dopiero teraz zwróciłem na to uwagę...), no więc usta-usta. Nie pamiętam co facet jadł na obiad, chociaż wtedy chyba wiedziałem... Ogólnie jestem odporny, mało co robi na mnie wrażenie, ale po dobrych kilku cyklach miałem odruch wymiotny, na szczęście w tym momencie było już ambu... W szczegóły reanimacji wchodził nie będę, powiem tylko, że przed każdorazowym podaniem powietrza czułem coraz silniejsze mdłości... manekin, a prawdziwy człowiek to zupełnie dwie różne rzeczy-każdy kto reanimował wie o czym mówię. Ale nie przejmujcie się! Szczęśliwego Nowego Roku!!!
kiks Gość
Wysłany: Wto Sty 04, 2005 2:10 pm
Nie wiem skąd wziołeś tą statystyke że szanse na uratowanie są równe 1\100 radził był zapoznanie się z wytycznymi ERC tam masz podane dokładne dane nie tak pesymistyczne
Wysłany: Pią Kwi 22, 2005 7:08 am oddychanie bez maseczki
Zasada jest taka. Jeśli jest to na kąpielisku na którym pracujemy to powinniśmy mieć maseczki i musimy przeprowadzać sztuczne oddychanie.
Jeśli jesteśmy "cywilami" i nie mamy środków zabezpieczających nas przed bezpośrednim kontaktem z poszkodowanym, a stwierdzamy, że oddychanie usta -usta nie jest dla nas bezpieczne (bez względu co to znaczy) wykonujemy jedynie masaż serca (o ile jest niezbędny, ale po jakimś czasie napewno będzie niezbędny).
pater Doświadczony Forumowicz WOPR Młodszy Ratownik
Wiecie co, myslę że jak byście widzieli umierającego i widzielibyście że trzeba robić reanimacjię , to nasz zawód , sam nam narzuca co trzeba robic. Myślę że każdy z Was i JA biegliśmy z pomącą i nie patrzyli czyt jadł zepsutą kiełbase czy rybę czy coś innego. Poprostu trzeba ratować inne życie- taki mamy zawód , a mało jest ludzi którzy umieją robić reanimacjię. ALe to prawda człowiek to nie fantom (pisałem juz gdzieś o tym). Kupel z kursu w karetkach jeżdzi to nam opowiadał...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach