no właśnie. jak to jest z tą padaczką? wkłada się coś do buzi czy nie? bo słyszałam już przeróżne wersje. zawsze mi mówiono że należy cos wsadzić. ale ostatnio spotkałam się z tym że nie powinno się niczego wsadzać ;/
Dołączył: 06 Maj 2007 Posty: 370 Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: Wto Paź 30, 2007 6:38 pm
Nie wkładamy nic do ust. (Jeżeli było by to coś twardego poszkodowany mógł by sobie połamać zęby, natomiast jeżeli było by to coś miękkiego mógł by to przegryźć i potem mieli byśmy dodatkowo problem z ciałem obcym)
Przede wszystkim zabezpieczamy poszkodowanego przed urazem (upadek, skaleczenie potłuczenie), chronimy głowę, Pamiętając że nie możemy na siłe powstrzymywać drgawek (mamy tylko chronić ciało chorego.)
Możemy rozpiąć poszkodowanemu pasek bądż też guziki w koszuli (jeżeli ma)
Dbamy o drożność dróg oddechowych
Po napadzie padaczkowym układamy chorego na boku.
Atak mija najczęściej po około 2 minutach.
W momencie ataki padaczki, ofiara ma mimowolny skurcz wszystkich mięsni ciała. Mówić wszystkich mam na myśli - wszystkich! Więc mięśnie żwacza i stawu skroniowo-żuchwowego również (czyli ma ściśnięte szczęki razem i nie jesteś w stanie mu nic wsadzić do ust, a tym bardziej on nie może sobie przegryźć np języka). Atak zazwyczaj mija sam po chwili, ale jeżeli ta osoba jest chora i to nie jest pojedyńczy przypadek, to mogą się ataki ponawiać po kilkunastosekundowej przerwie od poprzedniego. Zdarzyło mi się kiedyś pomagać dziewczynie ( w klubie na jakiejś imprezie) której cała padaczka trwała jakieś 15 minut. W tym czasie miała z 4-5 ataków trwających ok 10-15 sec z przerwą co ok 2-5 minut. Od neurologa się dowiedziałem kiedyś że jeżeli cały proces trwa dłużej niż 20-30 minut to powinno się wezwać pogotowie. W pojedynczych przypadkach - nie ma takiej potrzeby. A jeżeli ofiara jest przytomna, to nie trzeba jej przewracać na bok.
_________________ "Co nas nie zabije, to nas wzmocni!"
"Boże, chroń mnie przed fałszywymi przyjaciółmi, bo z wrogami sobie poradzę..."
Jeszcze może dopowiem do tego co kolega wcześniej napisał, że pogotowie powinno być wezwane do wszystkich osób z atakiem drgawek, których spotykamy w miejscach publicznych - osób nieznajomych. Czyli nie czekamy 20-30min czy osoba będzie drgać czy nie, po prostu dzwonimy i tym sposobem udzielamy już pierwszej pomocy. Oczywiście nie będziemy dzwonić po pogotowie gdy np. mieszkamy z osobą chorą, wiemy że ma leki i je przyjmuje, wiemy po jakim czasie z reguły drgawki ustępują. Pamiętajcie też (nie przestraszcie sie) że osoba po ataku padaczki po prostu śpi.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach