Dołączył: 02 Wrz 2007 Posty: 145 Skąd: sercem na morzu...
Wysłany: Czw Mar 20, 2008 8:34 am
...wybaczcie, że pytam ale co za różnica ile jest na godzine skoro podana jest pensja za cały miesiąc?
...myśle, że jest to jedna z bardziej interesujących ofert - szkoda tylko, że nie ma podanego maila, na który można wysyłać podania tylko czeba się bawić tradycyjną pocztą...
Powyższy post Jarka R. wyjątkowo precyzyjnie określa jakie powinny byc zarobki i jak je liczyć. Ratownicy zanim zdecudujecie sie na waszym zdaniem wysokie warunki wydrukujcie sobie ten tekst, który będzie przydatny do negocjacji płacowych, uświadomcie sobie i innym że pracujecie non stop cały miesiąc, a więc prawie pół etatu więcej niż wynika z kodeksu pracy.
Jarek zrobił wyliczenie zgodne z kodeksem pracy. Niektórzy mogą argumentować iż ratownicy zatrudnieni są na umowy cywilno-prawne (zlecenie, o dzieło) i kodeks pracy nie obowiązuje. Nic bardziej mylnego, a do tego dochodzi jeszcze zwykła przyzwoitość pracodawców.
Chce jechać nad morze do pracy w dokładne miejsce. Wiem jakie warunki sa mi proponowane. Co wiec mogę zrobić żeby je zmienić na zgodne z kodeksem i nie usłyszeć przy tym, że mogę już sobie szukać innego miejsca?
Jeżeli zgodzę się na proponowane mi warunki to jest to od tego momentu tylko i wyłacznie mój problem, czy mozna to zmienić, złozyć skarge czy coś innego?
Chodzi mi o pracę na umowę zlecenie, jesli jest to ważny aspekt.
Wiek: 22 Dołączył: 06 Maj 2007 Posty: 71 Skąd: miasto włókniarzy
Wysłany: Pon Mar 31, 2008 9:37 pm
Jak chcesz pracować na umowę zlecenie to wchodzą przepisy prawa cywilnego a nie Kodeksu Pracy. Zastanów sie dobrze nad podpisaniem tej umowy, umowa o pracę jest zdecydowanie bardziej korzystna od umowy pracy na zlecenie.
sniper, zadałeś trafne pytanie - sprawa wygląda tak, że możesz spodziewać się odmowy.
Niestety, świadomość polskich ratowników jest bardzo znikoma i tak jak Jarek powiedział, wielu ratowników pracuje za frajer nawet o tym nie wiedząc. Ale moim zdaniem na pewno lepiej ubiegać się o warunki pracy zgodne z KP, niż łapać się za pierwszą lepszą ofertę, gdzie Ci się podoba. Pamiętaj - morze to nie basen, tam odpowiedzialność jest naprawdę duża. Szczególnie w Polsce... co innego za granicą - byłem w tamtym roku we Włoszech i byłem zachwycony zachowaniem ludzi - na plażach panował porządek, ludzie byli posłuszni i rozsądni. Ehh, żeby w Polsce doszło do takich warunków - marzenie...
_________________ "Man is a pupil, pain is his teacher" - Alfred de Musset
Jak chcesz pracować na umowę zlecenie to wchodzą przepisy prawa cywilnego a nie Kodeksu Pracy.
pokaż mi podstawę prawną takiego twierdzenia.
Może wyjaśnie kilka kwestii, żeby nie było wątpliwości...
Zgodnie z art. 22 par.1 Kodeksu Pracy przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonania pracy określonego rodzaju (1) na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem (2) oraz w miejscu i czasie wyzonaczonym przez pracodawce(3).
Mamy więc 3 elementy które składają się na definicje stosunku pracy, czyli jeżeli pogrubione przezemnie fragmenty tego przepisu występują mamy doczynienia ze stosunkiem pracy pomiędzy pracownikiem, a pracodawcą.
Nie ma wątpliwości, że w przypadku pracy ratownika na kąpielisku, te 3 elementy przeważnie są spełnione.
(1) zabezpieczenie ratownicze odcinka plaży jest wykonywaniem pracy określonego rodzaju
(2) zwierzchnikiem jest pracodawca, albo osoba przez niego wskazana jako w pewnym sensie pełnomocnik, ale to nie ma znaczenia. oczywiście, jeżeli pracodawca zawiera umowa z gmina o zapewnienie zabezpieczenia kąpieliska to praca ratownika wykonywana jest właśnie na rzecz pracodawcy. o ile można by dyskutować, czy ratownik kolonijny pracuje pod kierownictwem pracodawcy, o tyle wydaje mi się, że na plażach morskich w przypadku stania na wieżach przeważnie tak jest.
(3) element trzeci niepowinien budzić żadnych wątpliwości.
Dlaczego takie istotne jest to czy przesłanki nawiązania stosunku pracy są spełnione? a no dlatego, że w świetle art. 22 par 1. z indeksem 1 zatrudnienie w warunkach określonych w par. 1 tego artykułu jest zatrudnieniem na podstawie stosunku pracy, bez względu na nazwe zawartej przez strony umowy. Nie ważne więc jaką strony zawrą umowę, spełnienie przesłanek z par. 1 zawsze będzie wiązało się z zawiązaniem stosunku pracy.
Często pojawia się argument, że umowa zlecenie na podstawie której zawierane są umowy o pracę podlegają pod kodeks cywilny, a nie pod kodeks pracy, tak więc przepisu kodeksu pracy dotyczące takich kwesti jak ilość dni wolnych itp nie mają zastosowania. Jest to niedorzeczność ponieważ zgodnie z art. 22 par.1 z indeksem 2 nie jest dopuszczalne zastąpienie umowy o pracę umową cywilnoprawną przy zachowaniu warunków wykonywania pracy, określonych w par. 1. Tak więc zatrudnienie na kąpielisku podlega normalnie pod kodeks pracy. Co z tym się wiąrze? Szereg uprawnienień jakie przysługują pracownikowi polecam szczególnie: Dział Szósty - Czas pracy, że już nie wspomne o płatności za nadgodziny.
Ciekawe czy doczekam się kiedyś tego, że jakiś ratownik wniesie do sądu pozew o zapłate za naddgodziny, pracownicy biedronki już pojeli, że za nagodziny należy się uczciwa zapłata (o czym świadczą głośne sprawy sądowe)... ratownicy chyba jeszcze nie.
Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 111 Skąd: Szczecin/Bartniki
Wysłany: Sob Kwi 26, 2008 10:57 pm
Żeby trafic na taka stawke 100zl netto/dzien to trzeba znalezc cud ogo pracodawce, ktory ceni to jak odpowiedzialna jest nasza praca albo... miec farta bo tego nigdy za wiele.
Jak czytam oferty nad morzem, gdzie RW zarabia 900-1500zl (srednio oczywiscie) to nie powiem co dupe sciska. Dla porownania na prywatnym osrodku nad jeziorem, gdzie kąpią się, a raczej moczą po kolana staruszki (rzadko sie trafi ktos w wieku produkcyjnym ) zarabia się 2500zl/miesiac. Jest to oczywiscie stawka netto. Do tego darmowy nocleg i wyzywienie. Wg mnie takie warunki powinny byc nad morzem, gdzie o wypadek nie trudno, a odpowiedzialnosc jest ogromna.
Dlatego ktos mi kiedys dobrze powiedzial - jak chce sie nauczyc bycia ratownikiem to nad morze, a jak zarobic kase to na kolonie lub do jakiegos osrodka
Mimo to ja wolalbym pracowac nad morzem bo kasa kasą, ale nie jestem az tak biedny ze umre z glodu jakbym nawet dostawal te 900zl/miesiac
Jarek R. masz całkowitą rację, problem jest w tym że ratownicy poprostu o tym nie wiedzą ... osoby młode ( bo zazwyczaj tacy są ratownicy ) nie mają pojęcia jakie mają prawa. W może jakby wywiesić w biurach WOPR'u jakieś informacje w jakich warunkach powinien pracować ratownik to coś by się zmieniło, choć i tak nie dużo.
W moim rejonowym wopr'ze ( lubelskie -> Chełm ) przyzwoite oferty pracy pojawiły się dopiero jak zabrakło ratowników ( 1500 netto + nocleg i wyżywienie ), a tak to zazwyczaj były oferty 1300 netto ( bez wyżywienia ). Poprostu porażka ale winę za to ponoszą sami ratownicy i zarząd wopru który doskonale wie w jakich warunkach pracują ratownicy.
Ciekawe czy doczekam się kiedyś tego, że jakiś ratownik wniesie do sądu pozew o zapłate za naddgodziny, pracownicy biedronki już pojeli, że za nagodziny należy się uczciwa zapłata (o czym świadczą głośne sprawy sądowe)... ratownicy chyba jeszcze nie.
Zastanawia mnie zatem dlaczego Ty nie założyłeś takiej sprawy w sądzie. Jeżeli warunki pracy nie zmieniają się od lat, to zapewne też (przynajmniej kiedyś) podpisałeś taką umowę i zapewne zadowolony byłeś, że udało Ci się zdobyć zatrudnienie.
Zgadzam się z tym co napisał goner że praca podejmowana jest przez osoby młode nie zdające sobie sprawy ze swoich praw.
A nawet jeżeli wiedzą że są robieni w bambuko to:
- mimo wszystko cieszą się że zarabiają cokolwiek
- ew. stresują się podjęcia takiej (jakby nie patrzeć) krępującej rozmowy z pracodawcą, który prawdopodobnie odrzuci takiego delikwenta żeby nie mieć problemów, a przyjmie na jego miejsce innego, którego 900/mies zadowoli w 100%
- nie chcą pakować się w drogę sądową (nawet jeżeli wiedzą że mają rację to wiadomo jak to u nas w kraju jest, sprawa byłaby odraczana parę lat i człowiek w ogóle straciłby chęci na cokolwiek).
Hmm teraz sobie mysle jak zaradzić takiej sytuacji...
Może fajnym pomysłem byłoby podjęcie przez rejonowe jednostki WOPR funkcji pośrednika ofert. Mam na myśli coś takiego że oferty, które są zgodne z prawem (czyt. posty Jarka R. ) trafiają do ratowników, a reszta zostaje odrzucana, przez co nieuczciwi pracodawcy zostawaliby bez pracowników, co w konsekwencji
albo zmusiłoby ich do myślenia,
albo zamknięcia kąpieliska.
Wydaje mi się, że ogromną winę za taki stan rzeczy ponosi WOPR. Nie spotkałam się z tym żeby na jakimś kursie uświadamiano przyszłych ratowników nt. kwestii związanych z prawem pracy. Zazwyczaj jest o prawie karnym, wykroczeniach, odpowiedzialności za szkody. Ratownicy nie znają swoich praw a WOPR nie robi nic żeby poprawić sytuację pracowników. Jak jest kontrola na kąpielisku jeszcze się nie spotkałam z tym, żeby padło pytanie: jak zatrudnieni są ratownicy?
Wcale nie trzeba jeździć za granicę żeby sporo zarobić, wystarczy egzekwować swoje prawa.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach