Do Kołobrzegu dostałem się trzy lata temu jako świeży RW bez żadnego doświadczenia na wodach otwartych. W tym roku złożyłem tam po raz drugi podanie o pracę już jako RW z trzema sezonami za sobą. Telefonicznie poinformowano mnie, że nie zakwalifikowałem się do pracy. Uzasadniono, że większość zatrudnionych to mieszkańcy Kołobrzegu i pracodawca preferuje właśnie takich ratowników.
Nie chcę wywoływać żadnej burzliwej dyskusji ani wyrażać swoich pretensji do kogoś. Zastanawia mnie tylko czy ludzie zatrudniający ratowników na pewno kierują się odpowiednimi kryteriami przy ich rekrutacji? Jaki wpływ ma miejsce zamieszkania ratownika na jakość jego pracy? Miałoby to sens przy wyborze np. kierowcy karetki pogotowia czy taksówkarza - miejscowy zna topografie miasta - outsider nie. Ale na plaży? Chyba jedyne logiczne wyjaśnienie to takie, że zatrudniający ograniczając liczbę "obcych" oszczędza pieniądze na noclegach oraz wyżywienia - może dzięki temu zatrudnić trochę większą ekipę. Hmm...
No nic, taka moja krótka refleksja. Pozdrawiam i życzę bezpiecznego lata.
_________________ 2006 - Instruktor Pływania ...so others may swim
niufel BAD - Bardzo Aktywny Działacz sie gra sie ma
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach