Uważam że nad morzem jest przeraźliwie nudno a nad oceanem ciężko wytrzymać, no i nudno też jest...
Fakt...nie ma to jak basen...
_________________ Teraz pieniądz w cenie.
Darius HSP Inc. Wypowie się, choć w ostateczności Darius HSP Inc.
Dołączył: 31 Gru 2007 Posty: 13 Skąd: Poland, USA
Wysłany: Pią Sty 04, 2008 1:01 am
Już odpowiadam...
To że nie przepadam za otwartą wodą nie oznacza wcale że jej nie lubię, nie toleruję czy też się boję...
Ratownikiem wodnym zostałem dlatego, gdyż czuję się spełniony wyciągając ludzi z opresji w wodzie...
Gdybym uwielbiał otwartą wodę ponad ratownictwo to zostałbym sternikiem jachtowym czy też płetwonurkiem... (A tak jako swój patent wybrałem sternika motorowodnego i wypuszczam się jedynie na drobne jeziora bez szaleństw...)
Praca nad otwartą wodą kojarzy mi się zawsze z rutyną, w którą się wpada dosyć szybko, a jedyne akcje jakie widziałem nad oceanem to te z BayWatch... Hasselhoff, Pamela Anderson itd...
Sam osobiście miałem więcej przypadków i interwencji na basenach aniżeli na otwartej wodzie...
Ale może rzeczywiście... Fakt iż nad oceanem spędzałem jedynie swoje wakacje (2 tygodnie max.) podczas, gdy na basenach byłem dużo częściej (gdzie regularne odwiedzanie ich było moim zajęciem)
Rozumiem, że każdy czuje odrobinę swojego spełnienia biorąc udział w jakiejś akcji mającej na celu ratowanie czyjegoś życia... to jest to co Nas ratowników napędza... To jest to o czym tak zawsze mówimy... że się coś dzieje ...
Wpadłem na genialny temat (i mam nadzieję, że nie ma go jeszcze w bazie... na wypadek sprawdzę...) Podeślę link za jakiś czas...
_________________ SierraGuards.pl! - Zostań Ratownikiem w USA. Discover America With Us...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach