Ależ oczywiście nie jest to zadna tajemnica. do Urzedu Gminy przekazuje się szczegolowa specyfikacje zatrudnienia, z ktorej wynika ilu jest ratownikow etatowych, ilu starzystów. gmina wymaga zatrudnienia na naszym odcinku 18 ratownikow a jest nas 29. Jak myslisz, czy na tych 11 pieniazki przynoszą nam krasnoludki ? Odpowiadajac na inne pytania...
jezeli ktos widzial plaze w rewalu, przestanie sie dziwic dlaczego wymagamy od ratownikow etatowych doswiadczenia w pracy nad morzem, jednak mimo to szkolimy starzystow aby mieli mozliwosc poznac warunki i klimat pracy nad morzem. Jezeli chodzi o praktykantow, starzystów to szczegółowo okresla to kodeks pracy. zapraszam do lektury, Pozdrawiam
Praca 200 godz. tak zwanych "stażystów" jako wymóg do zatrudnienia na stałe jest to po prostu przekręt. Stażystami zapełnia się etatową obsługę kąpieliska nic im nie płacąc, a tym samym gestor kąpieliska obniża sobie koszty.
Zdaję sobie sprawę ,że nie każdy nadaje się do pracy nad morzem (z uwagi na sprawmność, wiek, predyspozycje itp). Uczciwym podejściem jest zatrydnienie na okres próbny (tygodniowy) płacąc wg. najniższego wynagrodzenia aktualnie obowiązującego (niezależnie czy to jest umowa o pracę czy cywilno-prawna) plus wyżywienie i zakwaterowanie.
Jeśli gestorem kąpieliska jest OSIR lub bezpośrednio Gmina obowiązują przepisy płacowe zgodnie z Rozporzadzeniem RM Z DN 2.08. 2005 w sprawie wynagradzania. Gdy gestorem jest inny podmiot (np. prywatna firma , która wygrała przetarg na zabezpieczenie kąpieliska) przepisy w/w nie obowiązują, niemniej nie można zapłacić mniej niż płaca minimalna, a jeśli firma jest uczciwa powinna płacić nie mniej niż wynika z rozporządzenia.
Niestety ratownicy na morzem sa czesto wykorzystywania z własnej winy godząc się na poniżające warunki, natomiast gestorzy kąpelisk ( zazwyczaj bardziej operatywni ratownicy posiadający własne firmy) często zapominają iż praca ratownika to nie kodeksowe sto sześdziesiąt kilka godzin , a często 300 i więcej w miesiącu.
Moja powyższa wypowiedź to część problemu, który zamierzam poruszyć na Zjeżdzie Krajowym WOPR i liczę że inni delegaci mnie poprą.
Witam wszystkich. Sprawa zatrudnienia była wyjaśniana w tym temacie kilka postow wczesniej, gdyby ktos uwaznie czytał dowiedzial by sie ze pracownicy etatowi to liczba wymagana przez urząd gminy. A tzw. starzyści to ratownicy którzy przyjezdzają do nas ponad plan za "nasze " pieniazki. Wracając do tematu szkolen zdarzaja sie RW ktorzy przyjezdzaja nie znajac nawet warunkow wywieszenia czerwonej flagi. Ratownicy placa za kurs okolo 500 zl. - owszem spore koszty. Tylko za co placą??? poniewaz przyjezdzajac nad morze są calkowicie " ZIELONI" a wiec to moze nam powinno sie placic czesc tych kosztow za co ze ich uczymy... ! nam za to nikt nie placi.
Tak sie sklada ze bede rowniez obecny na zjezdzie krajowym WOPR jako delegat ze śląska, i bardzo chętnie porozmawiam w tym temacie . Zamykając sprawę zwracam uwage ze posty w tym temacie powinny dotyczyc WYŁĄCZNIE PRACY W REWALU. Jezeli ktos nie jest zainteresowany pracą, a chcialby podyskutowac na forum na inne tematy. Prosze o utworzenie nowego Tematu. I tam chetnie wlacze sie do dyskusji. Pozdrawiam wszystkich
PS : Kovalsh ma absolutną rację, chciałbym aby do nas przyjezdzali ratownicy ktorzy zdobyli doswiadczenie w innych miejscowosciach .
Odnoszę wrażenie, iz autor poprzedniego postu podważa poziom i sens szkoleń na uprawnienia ratowników, a tym samym kwalifikacje instruktorów (ciekawe co na to instruktorzy śląscy). Jeszcze raz powtarzam z całą odpowiedzialnościa za moje słowa, że darmowe wykorzystywanie (wg mojego poprzednika właściwe szkolenie) jest nadużyciem stosowanym na całym wybrzeżu. Każdy ratownik zaczynający swoją karierę ratowniczą zaczyna od młodszego ratownika bez doswiadczenia i dlatego min. wprowadzono zasadę iż nie może pracować samodzielnie oraz drugą zasadę mówiącą , iż liczba młodszych ratowników nie może przekraczać połowy stanów. Wymienione przez zemnie zasady właśnie po to wprowadzono żeby zesół ratowników nie składał się z ludzi bez doświadczenia, lecz by był różnorodny tzn. częściowo ludzie z doświadczeniem , a częściowo ci, którzy po to zrobili uprawnienia aby także zdobywając praktykę mogli zarobić.
Uprzedzając argumenty o etosie ratownika, potrzebie pracy wolontariackiej itp zwracam uwagę, iż na stosowanie tych argumentów jest granica przyzwoitości i porównujac z innymi zawodami nie znalazłem podobnego przykładu z jednej strony na wykorzystywanie darmowych pracowników, a zdrugiej strony na naiwność tych którzy są wykorzystywani ( młodzi bez doświadczenia obudźcie się i zacznijcie siebie szanować nie dając się tak drastycznie wykorzystywać
Mimo wczesniejszych wypowiedzi jeszcze raz wdam sie w dyskusję. Otóz szanowny kolego:
1) Albo kolega nie zrozumial albo nie przeczytal powyzszego postu, poniewaz jasno napisalem, ze starzysci są PO ZA OBOWIĄZUJĄCYM STANEM , a wiec w zaden sposob nie wpływają na proporcję obłożenia stanowiska o ktorym mowi kolega
2) Tak oczywiscie podważam jakość szkolenia MRW i RW przed przyjazdem nad morze, mam na to udokumentowane przykłady, które przedstawię na zjezdzie.
3) Z mojego ostatniego spotkania macroregionu WOPR podobnego zdania co ja sa nie tylko instruktorzy ze slaska ale z malopolski swietokrzyskiego i podkarpackiego
4) JESZCZE RAZ PROPONUJĘ UTWORZEENIE NOWEGO TEMATU NA KTORYM MOZEMY WSZYSCY PODYSKUTOWAC, BEDZIE TO CIEKAWY MATERIAL NA ZJAZD KRAJOWY WOPR .
Serdecznie pozdrawiam. Do zobaczenia na zjezdzie .
Tak oczywiscie podważam jakość szkolenia MRW i RW przed przyjazdem nad morze, mam na to udokumentowane przykłady, które przedstawię na zjezdzie.
kurs zawsze bedzie tylko kursem i uwazam ze nawet najlepszy nie jest w stanie nas przygotowac lepiej niz kilka dni w pracy. nie uwarzam ze jest to wina instruktorow. poprostu na pewne nawyki czy umiejetnosci potrzeba wiecej czasu niz 60 godzin szkoleniowych. szkolilem nad morzem nawet starszych po Tamie i wcale nie podwazam ich umiejetnosci chodz dziwnie bylo tlumaczyc SRW ze na lodke nie wchodzi sie w butach... fakt jest taki ze niektorzy juz po pierwszym dniu widac ze sie nadaja a ani po miesiacu wciaz sa w tym samym miejscu i nie widze sensu zatrudniac takich ratownikow. szkolilem roznych ludzi w specyfice tej pracy i nie uwarzam ze sa to jakies super trudne warunki. poprostu malo kto mial wczesniej kontakt z morzem a rozni sie ono zdecydowanie od innych akwenow. na ilus tam tylko jeden w mojej karierze sie nie nadawal. nie wynikalo to z jakosci jego kursu tylko z braku pewnych predyspozycji indywidualnych i zadne szkolenie nie moglo przelamac jego lekow.
reasumujac, nie jestem przeciwnikiem sposobu zatrudniania jaki jest w Rewalu, chce jedynie powiedziec wszystkim mlodym zeby lepiej poszukali pierwszej pracy w innych miejscach gdzie pracuja juz od pierwszego dnia za pieniazki. (nie mowie tu o Niechorzu:) by wykorzystali te pieniazki na kolejne szkolenia i udoskonalenia wlasnych umiejetnosci w ratownictwie i nie tylko bo warto inwestowac w siebie a ciezko jest to zrobic bez pieniedzy. do Rewala zawsze mozecie pozniej wrocic jak juz nabierzecie doswiadczenia bo mam wrazenie ze jest tam dobra kadra szkoleniowa...
_________________ Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
poniewaz przyjezdzajac nad morze są calkowicie " ZIELONI" a wiec to moze nam powinno sie placic czesc tych kosztow za co ze ich uczymy... ! nam za to nikt nie placi.
Tak sie sklada ze bede rowniez obecny na zjezdzie krajowym WOPR jako delegat ze śląska, i bardzo chętnie porozmawiam w tym temacie . Z
To świetny pomysł. Należy wprowadzić szósty stopień w WOPR.
Teoretycznie młodszy ratownik WOPR po zdaniu egzaminu ma pełnię praw wynikających ze stopnia (w tym do wynagrodzenia). Ale jest to tylko młodszy podratownik WOPR. Dopiero 200 godzinne szkolenie w Rewalu robi z niego prawdziwego ratownika i daje mu możliwość normalnej pracy. Uzyskuje tytuł ratownik rewalski WOPR. I to dopiero otwiera mu wrota do kariery w ratownictwie wodnym (kosztuje go to jedynie 200 h x 4 złote, a więc 800 złotych minus 200 złotych, które mu łaskawie oddają, czyli tylko 600 złotych). I tyle właśnie na tym zyskujecie, więc nie jest prawdą, że nikt Wam nie płaci. 600 zł x 11 ratowników to 6.600 zł miesięcznie. Na ilu uczących do podziału?
Proponuje rozpowszechnić ten obyczaj na inne plaże. Jeśli ratownik będzie chciał w życiu popracować na kilkunastu plażach morskich w Polsce to nie zarobi ani grosza.
Może pomysłodawca/delegat na zjazd krajowy WOPR zechce nam sie przedstawić z imienia i nazwiska oraz stopnia, żebyśmy wiedzieli komu po zjeździe zawdzięczać równie fascynujące pomysły na okradanie ratowników.
Odnoszę wrażenie, iż ratownicy z Rewala to elita światowego ratownictwa, natomiast wszyscy pozostali to żóltodzioby, którzy nadają się mycia łodzi, roznoszenia sprzętu, przygotowywania jedzenia (podejrzewam że nie wszyscy).
Powyższy post był bardzo ironiczny i zawartą w nim ironię całkowicie popieram, za wyjątkiem dodatkowego stopnia. Niestety już znależli się ludzie w woprze, którzy idąc tym tokiem myślenia zaproponowali na konferencji w Konstantynowie i powtórzyli w Mysłowicach wprowadzenie dodatkowych stopni w zakresie ratownictwa na wodach śródlądowych oraz stopień dający uprawnienia na wody morskie.
Jeśli ratownicy sami nie będą się szanować i będą pracować poniżej tego minimum, niech nie dziwią się, że nie są szanowani ani przez gestorów, ani przez plażowiczów.
Czy zatrudniający ratownika na dyżurze od 10.00. do 18.00. ma prawo wymagać od niego przyjścia na 9.00. na rozruch poranny i rozniesienie sprzętu na stanowiska, a później zniesienie sprzętu od18.00.do 18.30.? Jest to często praktykowane na plażach morskich.
zazwyczaj to powolne składanie sprzętu zaczyna sie ok pół godziny przed końcem dyżuru żeby o tej 17tej czy 18tej od razu dać nogę co do rozruchu zależy gdzie ...
Hehe tak po Waszych niektórych wypowiedziach można dojść do wniosku, że najlepiej to byście chcieli przychodzić, siadać na krzesło (a najlepiej legnąć sobie na jakimś hamaku) i żeby jakaś ładna pani podawała Wam napoje chłodzące... Ja rozumiem, robota, odpowiedzialna, czasem ciężka, ale chyba na tym to polega? Ratownik musi umieć samemu rozłożyć stanowisko, a chyba najlepszą nauką jest praktyka. Jeśli pracujesz normalnie w ciągu roku, w innym zawodzie i masz np. na 8:00, do pracy docierasz w ciągu pół godziny to też wyjedziesz dopiero o 8, bo dopiero wtedy zaczynasz robote? Skoro praca jest od 10 to stanowisko o 10:00 jest już gotowe.
Poza tym pieprzycie ciągle o zarobkach, a popatrzcie na to z innej strony - dostajecie od pracodawcy zakwaterowanie i wyżywienie. To też są jakieś koszta. Nie mówię, że zarobki ratowników są rewelacyjne, bo są marne, ale nie popadajmy w skrajności.
Poza tym prawda jest taka, że niestety jest wiele w Polsce ratowników z przypadku - zdali kurs, a wcale nie powinni go zaliczyć. I poziom niestety upada (no niestety liczy się kasa). Testy i staże jak najbardziej, ale jeśli chodzi o staż - bezpłatny okres próbny np. tydzień max.
My nie pieprzymy o zarobkach, tylko o szacunku dla pracy ratownika. Już kiedyś pisałem, że ratownik nie ma oczekiwać łaski w postaci żarcia i spania. Ma zarobić tyle, żeby sam decydował czy mieszka w domku na plaży, za który może zapłacić pracodawcy z pensji, bo go na to stać, czy ma zamiar w tym czasie mieszkać w pensjonacie, bo również go na to z pensji stać. Podobnie z żarciem - ratownik ma prawo wyboru - nie musi jeść tego, co daje mu pracodawca. Płaci za swoje żarcie ze swojej pensji i je to co chce. Ma prawo zrezygnować z żarcia i zakwaterowania, ale tą kasę niech pracodawca dołoży mu do pensji. Ciekawe czy wtedy pracodawcy twierdziliby, że wyżywienie i spanie ratownika to druga pensja. Jeśli tak jest to niech mu ją dołożą i pozwolą na swobody wybór warunków zakwaterowania i wyżywienia.
zgadzam sie bez zadnego ale... i Dex niech lepiej uwaza na slownictwo...
_________________ Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach