Wysłany: Sob Gru 29, 2007 6:47 pm Organizacja zewnętrznej służby ratowniczej zimą
Jestem zainteresowany rozwiązaniami organizacyjnymi służby ratowniczej na obiektach zewnętrznych zimą. Istnieją obiekty które mają baseny zewnętrzne z ciepłą wodą, np. park wodny w Zakopanem. Ciekawi mnie jak tam wygląda dyżur, jak są ubrani ratownicy, w jaki sposób reagują na zagrożenia.
Może ktoś ma doświadczenia w tym zakresie.
Pozdrawiam
baca
_________________ I’ve seen things you people wouldn’t believe. All those moments will be lost in time like tears in rain...
Nadzór na basenami zewnętrznym w okresie zimowych jest nieco inny niż w okresie letnim. Nie mam doświadczenia jeśli chodzi o tego typu baseny w Polsce (powoli takowe zaczynają się pojawiać min. w przyszłym roku mają ruszyc baseny termalne w Uniejowie - woj. łódzkie, także z basenem zewnętrznym).
Sugerowałbym wykorzystać doswiadczenia ze Słowacji,a konkretnie z Tatralandii. Przy zewnętrzych basenach ratownicy (ubrani na zimowo) pełnią dyżur na wieżyczkach obserwacyjnych posiadających osłony chroniące przed deszczem i sniegiem. Obserwacja jest niestety bardzo utrudniona z uwagi na kłęby pary snujące się nad wodą. Wg. informacji jakie uzyskałem od słowackch ratowników (trudności związane z barierą językową) i własnych obserwacji dużur zewnętrzny trwa maksymalnie 1 godz. W przypadku potrzeby interwecji wykraczającej poza słowne lub gwizdkiem zwrócenie uwagi "ratownik zewnętrzny" informuje przez radio "ratowników wewnętrzych" ,którzy odpowiednio interweniują. W sytuacjach ekstremalnym ratownik z wieżyczki udziela pomocy wchodząc do wody, po czym jest natychmiastowo zmieniany. Podczas wielokrotnych pobytów 5-6 godzinnych pobytów byłem świadkiem sporadycznego zwracania uwagi słownie oraz wzajemnego informowania się przez radio, natomiast nie zdarzyło się w mojej obecności wejście "ratownika zewnętrznego" do wody.
Nie mam doświadczenia jeśli chodzi o tego typu baseny w Polsce (powoli takowe zaczynają się pojawiać min. w przyszłym roku mają ruszyc baseny termalne w Uniejowie - woj. łódzkie, także z basenem zewnętrznym).
kiedys mialem okazje pracowac spolecznie na takim basenie. zadanie ratownikow zdecydowanie jest utrudnione przez pare wodna. naszczescie liczba kapiacych tez jest ograniczona do minimum i albo sa to grupy plywackie (liczenie przed i po) albo jacys sporadyczni ale wytrwali plywacy ktorzy caly rok plywaja. dzieci w zasadzie nie uswiadczysz. ratownik ubrany po czubek nosa w podwojna pare skarpet itd. rozebrac sie z tego to wyczyn ale interwencji jest duzo duzo mniej.
s.o. napisał/a:
Wg. informacji jakie uzyskałem od słowackch ratowników (trudności związane z barierą językową)
jaka bariera?? przeciez oni po polsku gadaja:) a po integracji wieczornej to nawet biegle:)
_________________ Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach