Wysłany: Pią Wrz 14, 2007 12:41 pm PRZEPISY obóz harcerski!!! Brak zapewnienia bezpieczeństwa
WItam! Podczas tegorocznych wakacji podpisałem umowę zlecenie z okręgiem ZHR o wykonywaniu czynności ratowniczych*RATOWNIK WOPR) na obozie harcerskim.
Po przyjeździe na miejsce okazało się iż są znaczne braki, uniemożliwiające zapewnienie elementarnego bezpieczeństwa osobą mającym przebywać w wodzie:
1.brak opinii WOPR-u co do kąpieliska, tzn kąpielisko nie było wyznaczone
2.niebezpieczne zejście do wody
3.brak minimalnej liczby ratowników, byłem tylko ja
4.brak odpowiedniego sprzętu medycznego: było tylko koło, ale tylko przypominające z daleka koło ratunkowę.
Po zorientowaniu sie w całej sytuacji na podstawie Rozporządzeniem Rady Ministrów w sprawie warunków bezpieczeństwa osób przebywających
w górach, pływających, kąpiących się i uprawiających sporty wodne (Dz. U. Nr 57 z dnia 7 czerwca 1997r., poz. 358):
wystosowałem pismo do komendanta obozu o uzupełnienie braków, w zamian za pismo dostałem protokół o rozwiązaniu umowy z powodu odmowy wykonywania przezemnie czynności ratowniczych.
Wydaje mi sę że sytuacja jest naganna i czekam na propozycje co dalej mogę zrobić ?
Szczerze mowiac jestem w szoku... jak z takim "obszernym wyposarzeniem" mogli Cie w ogle zatrudnic... nie bardzo wiem gdzie mozna z tym isc gdzie to złogic ale mysle ze jest to konieczne sama rozniez nie podjełabym sie pracy na nie wyznaczonym kapielisku i to jeszcze sama (z reszta i tak narazie mam tylko MR wiec bym nie mogła) (i mysle ze gdyby Ci kazali pracowac mio wszystko to bys sie pewnei nie zgodził) w kazdym razie wspołczuje...
Dołączył: 06 Maj 2007 Posty: 370 Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: Pią Wrz 14, 2007 6:05 pm Re: PRZEPISY obóz harcerski!!! Brak zapewnienia bezpieczeńst
ssanchez napisał/a:
WItam! Podczas tegorocznych wakacji podpisałem umowę zlecenie z okręgiem ZHR o wykonywaniu czynności ratowniczych*RATOWNIK WOPR) na obozie harcerskim.
Po przyjeździe na miejsce okazało się iż są znaczne braki, uniemożliwiające zapewnienie elementarnego bezpieczeństwa osobą mającym przebywać w wodzie:
1.brak opinii WOPR-u co do kąpieliska, tzn kąpielisko nie było wyznaczone
2.niebezpieczne zejście do wody
3.brak minimalnej liczby ratowników, byłem tylko ja
4.brak odpowiedniego sprzętu medycznego: było tylko koło, ale tylko przypominające z daleka koło ratunkowę.
?
Pytanie czy pytałeś pracodawcy o warunki pracy i o informacje które ujałeś w punktach?
Jeżeli tak i on zapewnił cie ze wszystko bedzie tak jak na lezy a na miejscu okazało sie że czegosbrakuje, wtedy z czystym sumieniem ja na twoim miejscu odmówił bym pracy właśnie z owych uchybień.
Jeżeli jednak nie pytałeś go o te rzeczy to nie mozesz wyagać ze on ma jakiekolwiek pojęcie o organizacji akich imprez.
Mozliwe ze sie mu wydawało ze wystarczy jak zatrudni ratownika. Wiem nieznajomość prawa nie usprawiedliwia pracodawcy.
Jednak na twoim miejscu odmówił bym pracy. Jesteś przecież odpowiedzialny za ludzi których ci powierzono.
aaa i Koło chyba sprzętem medycznym nie jest, raczej ratunkowym.
Zaskoczyło mnie bardzo pytanie w ankiecie i jej wyniki. Czy ktoś z głosujących w ankiecie na 'NIE' mógłby podać podstawy prawne do tego:>? Z tego co wiem nigdzie nie jest napisane, że na obozie harcerskim musi być wiecej niż jeden ratownik WOPR == > wszystko zależy od tego w jaki sposób osoby się kąpią. Jeśli są to grupy bodajrze do 15 osob to jeden ratownik może takiej grupy pilnować. Oczywiście jeśli 200 osób chce się kąpać na raz to wtedy wiadomo, że jeden ratownik tego nie ogarnie. Jeśli się mylę to proszę mnie poprawić.
BTW. Sam organizowałem obóz harcerski i wiem, że u nas rola ratownika kończy się w momencie wyciągnięcia danej osoby z wody ponieważ na brzegu podczas kąpieli zawsze jest pielęgniarka - więc sami widzicie, że nie jest tak źle. ;]
KcK BAD - Bardzo Aktywny Działacz So Others May Live
Hmm... Ankieta i temat jak dla mnie śmiechu wart (sorry). Nie potrafisz dogadać się o pracę po prostu Pracowałem na obozie harcerskim i jakoś sobie poradziłem.
Twój pierwszy błąd
Przed wyjazdem trzeba było ustalić warunki i zasady na jakich pracujesz i dogadać się z komendantem odnośnie potrzebnego sprzętu, zasad kąpieli itd.
Twój drugi błąd
O ile kończyłeś kurs to powinieneś znać regulamin i wytyczne odnośnie kąpieliska. I nie widzę większego problemu w samodzielnym wytyczeniu kąpieliska prowizorycznego. Tak się to nazywa. (O kontrolach WOPR-u, albo o tym że WOPR Ci wytyczy kąpielisko nie słyszałem a znam ratowników, którzy pracowali na wielu obozach).
Ja bojki strefowe kombinowałem z 5-litrowych baniaków po wodzie malowanych sprayem.
Twój trzeci błąd
Jeśli na obozie znajduje się pielęgniarka/ratownik medyczny, a znajdować się musi to wszelki sprzęt medyczny posiada ona/on i powinieneś bardzo dobrze z nią współpracować. Ty sam nie masz prawa używać jakiegokolwiek sprzętu medycznego, chyba że to co jest w najzwyklejszej apteczce
Twój kolejny błąd
Kąpiesz grupy zorganizowane, kolonijne. I po raz kolejny wychodzą twoje braki z kursu Wystarczy jeden ratownik WOPR z wyznaczonym sektorem kolonijnym (+ opiekun/wychowawca kolonii). Nie poradzisz sobie z max 15 dzieciakami na samodzielnie wyznaczonym kąpielisku, gdzie jeśli tylko zechcesz w najgłębszym miejscu będzie 1,2m głębokości??
Szczerze to trochę się nie dziwie temu komendantowi. Zatrudnił ratownika, a tu du*a ratownik nie dość, że nie umie się dogadać to jeszcze nie chce pracować...
P.S.
Taka rada na przyszłość... Zanim zaczniesz wyjeżdżać ludziom z pismami to najpierw spróbuj normalnej zwykłej rozmowy. Jeśli będą potrzebowali pismo to Ci powiedzą, że trzeba takie napisać.
Wystarczy jeden ratownik WOPR z wyznaczonym sektorem kolonijnym
Chyba że na pływalni do 25 m długości. Każde inne kąpielisko śródlądowe to minimum 2 ratowników, nadmorskie trzech ratowników na każde 100 m lini brzegowej.
(ROZPORZĄDZENIE RADY MINISTRÓW z dnia 6 maja 1997 r. w sprawie określenia warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach, pływających, kąpiących się i uprawiających sporty wodne. Dz. U. z dnia 7 czerwca 1997 r. paragraf 15.)
To że niektórzy ratownicy robią inaczej nie oznacza że tak ma być.
Sektor kolonijny jak go nazwałeś jest wydzieloną częscią kąpieliska z dyżurującą służbą ratowniczą. Ratownik "kolonijny" jest dodatkową, minimum trzecią (na śródlądziu) lub czwartą (nad morzem), nie samodzielnym, ratownikiem na kąpielisku.
Byłem na rozprawie dotyczącej utonięcia dzieci nad morzem na kąpielisku zorganizowanym przez jednego "kolonijnego" ratownika. Podstawowym zarzutem było nieprawne dopuszczenie dzieci do kąpieli w miejscu niedostatecznie zabezpieczonym.
Unikajcie tego... Nie można oszczędzać na bezpieczeństwie.
Popieram Cię ssanchez... zrobiłbym dokładnie to co Ty a następnie powiadomił organizatora wypoczynku dzieci oraz rodziców o nieprzestrzeganiu przepisów dotyczących bezpieczeństwa osób w wodzie.
KCK masz w opisie So Others May Live a ryzykujesz ich życie ... więc jak to jest ?
_________________ I’ve seen things you people wouldn’t believe. All those moments will be lost in time like tears in rain...
Ostatnio zmieniony przez baca Pon Wrz 17, 2007 8:48 pm, w całości zmieniany 1 raz
KcK BAD - Bardzo Aktywny Działacz So Others May Live
[...]wyposaża je w komplet sprzętu i zatrudnia ratowników.
Inny sposób postępowania jest niezgodny z prawem.
Ratownik, który podejmuje się kąpieli w innych niż opisane warunkach popełnia wykroczenie (nawet jeśli nie zdarzy się wypadek) i naraża się ponadto na odpowiedzialność dyscyplinarną. Jeśli zdarzy się wypadek ratownik będzie odpowiadał jak za przestępstwo.
Mam rozumieć, że jeden ratownik nie wystarczy i corocznie setki ratowników popełnia wykroczenie? Przygotowany sektor kolonijny i 1 ratownik WOPR z pielęgniarką w zasięgu reki to za mało do kąpieli 15-osobowej grupy?
Pielęgniarka na obozie/ koloniach być musi. Nie mam czasu, ale jeśli będzie trzeba to znajdę przepis, który tego wymaga (w innym wypadku nie byłoby tych pielęgniarek na obozach, a byłem na naprawdę nie jednym)
Jarek R. napisał/a:
O ile kończyłeś kurs powinieneś wiedzieć, że taki sposób postępowania jest niezgodny z prawem o zdrowym rozsądku nie wspomnę.
Nie mam uprawnień do samodzielnego wytyczenia stref dla umiejących i nieumiejących pływać, pasów bezpieczeństwa, kontroli dna i zejścia do wody? Teraz jestem w szoku, bo wykonuje te czynności od początku pracy na kąpieliskach... Nieraz to od mojej decyzji zależało czy żółta i czerwona bojka będzie tu czy gdzie indziej...
Jarek R. napisał/a:
Wszelki sprzęt medyczny zgodny z wymaganiami wyposażenia kąpieliska zawartymi w przepisach powinien posiadać ratownik. Ta, jak każda inna osoba niosąca pierwszą pomoc ma prawo używać wszystkich udostępnionych do powszechnego obrotu wyrobów medycznych oraz produktów leczniczych.
Już widzę pierwszą lepszą osobę, która podłącza tlen, obsługuje defibrylator półautomatyczny itd... O ile defibrylator można stosować to tlenu (znajdującego się w apteczkach) ratownik WOPR użyć nie może. To samo jeśli chodzi o środki farmakologiczne, leków ratownik WOPR podawać nie może
Jarek R. napisał/a:
No właśnie że możesz sobie nie poradzić.
A co do zarzucania komuś braków z kursu... To Ty jak widać masz tych braków sporo
Pozdrawiam
Oczywiście, że mam braki i nie wypieram się tego. Jednak potrafię dogadać się z pracodawcą o warunki pracy i potrzebny mi sprzęt, a także z komendą policji odnośnie bezpieczeństwa i powstających w trakcie pracy problemów, czego autor tematu jak widać nie potrafił. Potrafię dostosować kąpiel do warunków i własnych (nieprzecenianych) możliwości. A co do braków to pierwsze co usłyszałem przyjeżdżając nad morze to "zapomnijcie to co wciskają na kursach, to się nie sprawdza" i mieli rację. Gdybym chciał trzymać się tego co się nauczyłem i nie przyjmowałbym poprawki na sytuację to albo siedziałbym za kratkami albo na chirurgi.
Jeszcze jedno Panie Jarku... Można mieć świetny sprzęt, cudowne kąpielisko i 5 dzieci w wodzie i sobie nie poradzić. Takie jest życie, a my jesteśmy tylko ludźmi.
baca napisał/a:
Sektor kolonijny jak go nazwałeś jest wydzieloną częscią kąpieliska z dyżurującą służbą ratowniczą. Ratownik "kolonijny" jest dodatkową, minimum trzecią (na śródlądziu) lub czwartą (nad morzem), nie samodzielnym, ratownikiem na kąpielisku.
Eee... tzn, że komendant jadący nad dzikie jezioro gdzie nie ma gminnego kąpieliska ma postawić pomost, zatrudnić całą obsadę normalnego kąpieliska a do tego jeszcze ratownika kolonijnego ze swoim sektorem? Takie rzeczy to tylko w Erze... Chociaż mi pomost prowizoryczny zbudowali (bo się umiałem dogadać)
Jeśli przeszkadza Ci nazwa sektor kolonijny to nazwijmy to kąpieliskiem prowizorycznym-obozowym
baca napisał/a:
Byłem na rozprawie dotyczącej utonięcia dzieci nad morzem na kąpielisku zorganizowanym przez jednego "kolonijnego" ratownika. Podstawowym zarzutem było nieprawne dopuszczenie dzieci do kąpieli w miejscu niedostatecznie zabezpieczonym.
Zapewniam Cię, że miejsce które "stworzyłem" było dostatecznie a nawet dobrze zabezpieczone. Zorganizowałem sobie wszelki niezbędny sprzęt, a kąpiele odbywały się w grupach określonych przeze mnie. Jeśli uważałem, że jednorazowo do wody ma wejść 5 osób to tyle wchodził mimo, że przepisy mówią o 15
baca napisał/a:
KCK masz w opisie So Others May Live a ryzykujesz ich życie ... więc jak to jest ?
Na ten temat sam mógłbyś sobie odpowiedzieć, gdybyś zobaczył wyznaczone kąpielisko, sprzęt i moją pracę. Inaczej dyskutować na ten temat nie możemy.
O ile kończyłeś kurs powinieneś wiedzieć, że taki sposób postępowania jest niezgodny z prawem o zdrowym rozsądku nie wspomnę.
Nie mam uprawnień do samodzielnego wytyczenia stref dla umiejących i nieumiejących pływać, pasów bezpieczeństwa, kontroli dna i zejścia do wody? Teraz jestem w szoku, bo wykonuje te czynności od początku pracy na kąpieliskach... Nieraz to od mojej decyzji zależało czy żółta i czerwona bojka będzie tu czy gdzie indziej...
Cytat:
ROZPORZĄDZENIE
RADY MINISTRÓW
z dnia 6 maja 1997 r.
w sprawie określenia warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach, pływających, kąpiących się i uprawiających sporty wodne.
(Dz. U. z dnia 7 czerwca 1997 r.)
§ 11. 1. Do kierowników ośrodków wypoczynkowych, sportowych, rekreacyjnych i turystycznych, położonych nad obszarami wodnymi, należy:
1) zagospodarowanie obszarów wodnych w celu umożliwienia kąpieli oraz określenie miejsc przeznaczonych do kąpieli dla osób nie umiejących pływać,
Ja z tego rozumiem, że to właśnie kierownik ośrodka ma wskazać miejsce do kąpieli i je zagospodarować a do tego używa oczywiście ratowników, którzy na pewno lepiej się na tym znają niż on.
Dołączył: 06 Maj 2007 Posty: 370 Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: Wto Wrz 18, 2007 7:32 pm Re: PRZEPISY obóz harcerski!!! Brak zapewnienia bezpieczeńst
Jarek R. napisał/a:
Ubu napisał/a:
Pytanie czy pytałeś pracodawcy o warunki pracy i o informacje które ujałeś w punktach? Jeżeli jednak nie pytałeś go o te rzeczy to nie mozesz wyagać ze on ma jakiekolwiek pojęcie o organizacji akich imprez.
To bardzo rewolucyjna teoria, żeby organizator obozu nie musiał się znać na warunkach jego organizacji
Jej rozwinięciem byłoby stwierdzenie, że ratownik nie musiałby sie znać na ratownictwie itd.
Otóż drogi kolego mnie to spotkało, organizator takiego właśnie obozu na którym miałem być ratownikiem zapytał mnie jak wygląda praca ratownika i w zasadzie co ja bym tam miał robić, że on dobrze pływa więc czy na pewno musi mnie zatrudniać ponieważ nigdy czegoś takiego nie organizował i nie wie. Przepisy były mu obce.
W efekcie nie miałem ochoty na współprace z człowiekiem który bierze sie za coś o czym niema zielonego pojęcia.
Wiec to nie jest bardzo rewolucyjna teoria.
Dołączył: 06 Maj 2007 Posty: 370 Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: Wto Wrz 18, 2007 10:39 pm
Nie chodziło mi o to że Sanchez nie może wymagać ze organizator/kierownik jest osobą kompetentną i zna się organizacji takich imprez bo z reguły takimi rzeczami zajmują sie ludzie którzy znają przepisy i wiedza jak to wszystko ogarnąć.
Natomiast chodziło mi o to że jeżeli Sanchez sie z nim nie dogadał to nie może zakładać ze ten ten akurat organizator ma jakiekolwiek pojęcie o organizowaniu imprez bo ja przekonałem sie o tym ze czasami zabierają sie za to ludzie którzy nie wiedza bardzo o co w tym chodzi.
Panie Jarku nie chce mi się bawić w cytowanie dlatego napisze odpowiedzi od akapitów.
Na kursie jak i w regulaminie kąpieli grup zorganizowanych oraz kursie wychowawców placówek wypoczynku dla dzieci i młodzieży mowa jest o 1 ratowniku i 1 opiekunie grupy na 15-osobową grupę kapiących się. Nie znalazłem przepisu mówiącego inaczej.
Być może co do sektora kolonijnego wymagane jest to o czym wspomniał baca, jednak na obozie harcerskim nad "dzikim " jeziorem plaż jakichkolwiek nie ma i nigdy nie będzie także mowa tu o zupełnie innej formie pracy. Użyte przeze mnie pojecie "sektora" było niewłaściwe. A innej nazwy nie ma bo przepisy tego nie regulują.
Co do przepisów odnośnie pielęgniarki, poszukam. Jednak nie chciałbym być uczestnikiem żadnego z ponad setki organizowanych przez pana obozów jeśli nie ma na nim osoby przygotowanej do udzielenie pierwszej pomocy, porady czy choćby sprawdzenia stanu zdrowia. Jak widać obozy na które trafiałem były lepiej przygotowane i w trosce o zdrowie i bezpieczeństwo uczestników ZAWSZE znajdowała się tam pielęgniarka bądź ratownik medyczny, z czasami nawet lekarz.
Przytoczony fragment przepisu nie mówi jasno o tym, że ratownikowi nie wolno wyznaczać kąpieliska. A kierownicy czy właściciele placówek wypoczynku nie mają zazwyczaj bladego pojęcia odnośnie jego organizacji. Kierownik ma ustalić, gdzie to kąpielisko ma być i może pokazać palcem "o tu!" ale za zorganizowanie go i wytyczenie stref odpowiedzialny jest ratownik. Co zresztą znajduje się wśród materiałów Pomorskiego WOPR w ramach "obowiązki ratownika"
Przytacza mi pan niepotrzebnie przepisy odnośnie sprzętu i zatrudnienia ratowników na kąpieliskach nadmorskich czy też plażach gminnych nad jeziorami?? Po co mi to?? ja mówiłem o obozie w lesie nad "dzikim" jeziorem czego przepisy nie regulują.
Jeszcze jedno co do sprzętu. Skoro moje kąpielisko ma 15x20m to po co mi lornetka, 80m liny asekuracyjnej, radiotelefon? Żebym miał kontakt z bazą? Jestem na jeziorze gdzie oprócz rybek nikt sie nie kąpie a dzieciaki mają 15x20m to lornetką mogę ptaki podziwiać, z liny zrobić hamak a radiotelefonem nadawać w kosmos
Brak jest jasno mówiących przepisów dotyczących takich specyficznych warunków. Można dostosować się do panujących i w miarę konkretnych, bądź podanych na stronach woj. WOPR (jak ten o 15-osobowej grupie kąpiących się)
A co do kontroli kąpieliska mowa jest o WOPR-ze, ja jestem ratownikiem WOPR i członkiem tej organizacji także może chodzi właśnie o mnie?! Poza tym WOPR nie ma wyłączności na ratowanie. Słyszałem o jakiejś organizacji TRTiZ czy jakoś tak...
Także nie widzę powodu sprzeczania się o przepisy, które kompletnie nic jasno i wyraźnie nie regulują, a jeśli już do czegoś się odnoszą to tak, że nie wiadomo czy dotyczą też zaistniałej sytuacji.
Dołączył: 02 Wrz 2007 Posty: 145 Skąd: sercem na morzu...
Wysłany: Sro Wrz 19, 2007 5:15 pm
Jarek R. napisał/a:
WOPR nie ma żadnych uprawnień kontrolnych na kąpielisku
nie ma? no WOPR jako cała organizacja tzn. wszyscy członkowie to nie, ale są przecież Ratownicy po specjalnych szkoleniach, którzy na zlecenie jednostek terenowych maja prawo kontrolować kompieliska....czy się myle? mój kumpel jest po takim szkoleniu i w tym roku wraz z funkcjonariuszem Policji przeprowadzał kontrole kompielisk na terenie mojego powiatu....więcy chyba niektórzy mają prawo, ale moge sie mylić
pozdrawiam
Przytacza mi pan niepotrzebnie przepisy odnośnie sprzętu i zatrudnienia ratowników na kąpieliskach nadmorskich czy też plażach gminnych nad jeziorami?? Po co mi to?? ja mówiłem o obozie w lesie nad "dzikim" jeziorem czego przepisy nie regulują.
Najpierw sobie usiadłem, żeby przeczytać Twój post... po jego przeczytaniu spadłem z krzesła z wrażenia ...
Drogi "ratowniku"... przepisy regulują zasady tworzenia kąpielisk nad wodami. I to jest bez znaczenia czy woda jest dzika, ciepła, zimna czy oswojona... Jeśli jest kąpielisko (lub pływalnia) to przepisy dokładnie oreślają warunki.
Zastanawiam się nad jednym: skąd bierze się u Ciebie ten upór ? Czy jesteś po prostu niedouczony (instruktor spartolił robotę dając Ci stopień), czy to wrodzone ograniczenie?
Wybacz, nie chcę Cię obrazić ale używasz tak kosmicznie bzdurnych argumentów, że dyskusja z Tobą jest lekko nie na poziomie...
Najchętniej zamknąłbym ten temat albo najlepiej usunął aby czytające to osoby nie umarły ze śmiechu lub ze zniesmaczenia poziomem Twoje wiedzy ratowniczej.
Sięgnij kolego po przepisy, książkę, zapytaj instruktora (może jednak nie tego z Twojego kursu)... To nie boli...
_________________ I’ve seen things you people wouldn’t believe. All those moments will be lost in time like tears in rain...
KcK BAD - Bardzo Aktywny Działacz So Others May Live
Nie mam zamiaru tłumaczyć się za setki ratowników pracujących na obozach harcerskich. I tłumaczyć się nie będę.
Moderator baca mówi że nie chce, a mimo to obraża mnie i co więcej ludzi którzy mnie szkolili. Ratownik WOPR obraża instruktorów, a człowiek usunięty z pomorskiego WOPR (taka wzmianka była na głównej stronie WOPR'u) ośmiesza organizacje i wytyka jej błędy.
Wylane mam na to. Słyszałem już o wodnym pogotowiu milicyjno sb-ckim i innych aferach "góry". Widziałem jak legitymacje dostają ludzie bez kursu, żeby mogli startować w zawodach nivea, jak wojewódzkie WOPR nie puszcza świetnych ratowników na kurs SR "bo nie" itd, i jak MR recytuje warunki na czarną flagę
Znikam z tego działu, a jak będzie trzeba to i forum. Wszyscy siedzą w jednym bagnie tylko tego nie widzą i jeszcze robią z siebie wspaniałych ratowników pomiatając innymi jak moderator
żal....
P.S.
Przepisu nie znalazłem, ale takie wymogi stawia kuratorium. Ich się pan spyta. Ja tylko ratuje ludzi w potrzebie i jak na razie skutecznie.
_________________ ..:: Rowy Drink Team ::..
KcK BAD - Bardzo Aktywny Działacz So Others May Live
Szkoda, że jak się nie ma argumentów merytorycznych, kończy się dyskusję obrażając innych.
Faktycznie czuję się obrażony przez moderatora bace i mam powody do tego. Porównując to co on napisał na mój temat moje słowa nie mogą nikogo obrazić...
Jarek R. napisał/a:
Jestem rozczarowany.
Ja również: postawą moderatora oraz Pana stosunkiem do Pomorskiego WOPR'u który jest o niebo lepszy od niektórych w Polsce. Jakim prawem baca i Pan oceniają mojego instruktora? Poczuło się władzę co? Oceniacie człowieka, który jest w ratownictwie od wielu lat i całym sercem, człowieka o którym nie macie pojęcia cokolwiek byście teraz powiedzieli.
Jarek R. napisał/a:
Obecnie Sąd Honorowy w Warszawie wszczął postępowanie wyjaśniające na temat mojego "usunięcia" i wkrótce spodziewam sie zakończenia sprawy i przeprosin. Potem podejmę decyzje co dalej.
To jak zakończy to postępowanie to porozmawiamy (o ile postawa Pana i moderatora nie zniechęci mnie do zaglądania tutaj)
Jarek R. napisał/a:
A jeżeli ktoś (nawet wojewódzki WOPR) popełnia błędy, należy mu to wytknąć, żeby chociażby tacy ratownicy jak Ty nie powtarzali lansowanych przez nich głupot.
Te lansowane głupoty, na podstawie których opiera się nie jeden i nie stu ratowników uratowały niejedno ludzkie życie.
Jarek R. napisał/a:
Zanim zaczniesz obrażać innych wejdź na stronę http://polrescue.webpark.pl i zobacz, ile ciekawych rzeczy dzieje się w ratownictwie w województwie pomorskim z moim udziałem. Zrób przynajmniej tyle, a zachęcam do zrobienia więcej. Chętnie pojawię się na jakieś zorganizowanej przez Ciebie imprezie.
Jak na razie najbardziej obrażanym uczestnikiem dyskusji jestem ja. Co chwilę dostaje na mail linki do "ciekawych rzeczy" i wiem co się dzieję z Pana udziałem, a Pan z kolei kompletnie nic nie wie o mojej pracy.
Cała dyskusja zaczęła się od tego, że ktoś nie potrafił sie dogadać z pracodawcą co chyba dało się zauważyć. Założył temat i w trakcie całej dyskusji nie odezwał się już. A ja dostaję za to, że kiedyś poradziłem sobie bez problemu na obozie harcerskim (takim jakich od lat było tysiące i zawsze wyglądały podobnie).
Dla mnie WOPR to nie ZG, zarządy wojewódzkie, prezesi, szychy i afery, niejasne przepisy i paragrafy, które każdy interpretuje inaczej. WOPR to Ci młodzi ludzie, którzy stoją na plaży. Moi koledzy i koleżanki. Ludzie którzy, gdy chodzi o ludzkie życie, mają w dupie przepisy i paragrafy. Ryzykują, ale gdyby tego nie zrobili to z wakacji do domu niejeden by nie wrócił. I takich ludzi, podejmujących ryzyko (również prawne) by ocalić jakiemuś pijanemu idiocie życie szanuję o wiele bardziej niż człowieka, który ma setki postów na forum i określa mój poziom ratownictwa z przed komputera.
Szczerze to tysiąckroć bardziej biorę do serca "dziękuję" od matki uratowanego dziecka niż Wasze "zawiodłem się". Oceniajcie dalej ludzi zza biurka a na pewno traficie z oceną.
Pozdrawiam i życzę Wam żebyście byli tak idealni na plaży jak jesteście na forum moi Wspaniali Ratownicy na nieosiągalnym dla mnie poziomie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach