Wysłany: Pią Lut 08, 2008 3:30 am National Pool Lifeguard Course - kurs ratownika w Anglii
od dziś jestem jednym z 12 (maxymalna ilosc osob na kursie) osob ktore robia kurs ratownika na jednym z basenow w Anglii. calosc bedzie trwala jakos 2-3 tygodnie okolo 50 godzin zajec. koszt 139funtow ale osoby do 16 roku zycia maja darmowy. roznice programowe sa bo jak sama nazwa wskazuje jest to kurs typowo basenowy. pokazano nam 3 sosoby holowania juz na pierwszych zajeciach z czego tylko za zuchwe sie pokrywal z naszymi. przerobilismy tez holowanie 2 osob jednoczesnie co jest ciekawe lecz niestety nie do zrobienia na morzu (przypominam kurs basenowy). dosc dobrze mielismy pokazane jak ocenic stan poszkodowanego co niestety na moich kursach w Polsce bylo jakos bez wiekszego nacisku robione. z programu ktory nam przedstawiono widac duzy nacisk na PP. co ciekawe czesc w wodzie musimy robic w koszulce i spodenkach. tak tez sa tu prowadzone lekcje plywania jesli instruktor wchodzi do wody. postaram sie przedstawic wam wiecej roznic programowych w trakcie robienia kursu i czekam tez na jakies pytania. Polakow jest dwoch i jestesmy zdecydowanie najstarsi:) zarobki ratownika na basenie na ktorym sie szkole to okolo 950 funtow miesiecznie przy 37 godzinnym tygodniu pracy. mozna tu tez byc zatrudnionym jako operator basenowy ale sprowadza sie to do czyszczenia plaskich i innych powierzchni tyle ze wtedy stawka jest duzo duzo nizsza (5.52).
_________________ Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
No to chyba dobrze, na basenie akurat chyba częściej się zdarza ze musimy udzielać Pierwszej pomocy niż skakać do wody.
akurat uwazam ze PP jest potrzebna niezaleznie od akwenu bo moze na morzu jest mniej PP ale zdarzenia sa grozniejsze...
Ubu napisał/a:
A jak to tam wygląda ratownictwem na basenie zajmuje się inna organizacja niż ratownictwem nad morzem?
powiem szczerze ze jeszcze nie mielismy struktory ale sadze ze to ta sama organizacja tyle ze inny kurs. o stopniach tez wypowiem sie gdy bede mial omowiona struktore ale nie sadze by byl podzial.
_________________ Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
nalezy zaczac od wyjazdu do Anglii a pozniej to popytac sie na basenach.
dzis byl drugi dzien zajec. zdecydowanie nastawiony na prace zespolowa co nie wystepuje raczej w polskich kursach. ciekawostka bylo to ze jeden z kursantow nie potrafil zanurkowac na glebokosc 2 metrow a instruktor poprostu pokazal mu inny sposob na wyciagniecie manekina z dna. niewazne jak wazne ze skutecznie. niestety w Polsce liczy sie jak a nie skutek...(plywanie w lini prostej pod powierzchnia na Tamie)
[ Dodano: Pon Lut 11, 2008 2:17 am ]
dzis trafil mi sie pierwszy bubel nakursie: holowanie za biceps:) powinni tego zabronic:)
_________________ Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
Szkoleniami nad morzem i na basenie zajmuje sie ta sama organizacja ale wydaje 2 rozne uprawnienia Pool Lifeguard i Beach Lifeguard.
W poludniowo zachodniej Anglii zabezpieczeniem plazy zajmuje sie RNLI, ale poszukujac ratownikow wymagaja uprawnien RLSS.
Jesli chodzi o NPLQ to egzamin sklada sie z 3 czesci i tylko jedna dotyczy wody.
Nie wiem kovalsz czy juz mailes ale dla mnie na kursie najbardziej podobala sie deska- przecwiczona na kazdej mozliwej pozycji. To jest staly punkt egzaminu.
Reanimacja- u nas kazda para dysponowala trzema manekinami do cwiczen (dorosly, dziecko, noworodek).
Roznic jest wiele. Wedlug mnie kurs w Anglii mimo tego ze nie ma nacisku na umiejetnosci plywackie jest trudniejszy do ukonczenia, ale jednoczesnie lepiej przygotowuje do pracy.
Na kursie uczylismy sie wypelniac dokumentacje co jest stalym elementem pracy ratownika, omawiane byly algorytmy postepowania w sytuacjach kryzysowych- powazny uraz ciala, pozar w budynku- jak ewakuaowac ludzi, itd.
Ratownik byl przygotowywany do pracy w uslugach rekreacji- jak rozmawiac z klientem, jak rozwiazywac jego problemy- najrozniejsze. I to jest bardzo cenne, bo od pierwszego dnai w pracy masz jakies wytyczne.
Czesto kurs odbywa sie w miejscu w ktorym chcesz pozniej pracowac.
Sam egzamin prowadzony jest przez zewnetrznych egzaminatorow (jeden na kazde 6 osob).
(Jestem w Londynie) Tutaj kursy trwają 4-7dni i odbywają się 2-5w miesiącu w różnych miejscach, organizowane przez różne osoby. Mają troche bubli np. holowanie poszkodowanego z urazem kręgosłupa (ratownik może się utopić, bo jest pod poszkodowanm). Ratownicy tu nie muszą potrafić dobrze pływać, ale na basenie czy trzeba być pływakiem? Poza tym w Polsce nie ćwiczy się tyle z urazami kręgosłupa (np ja odwrócić poszkodowanego na plecy?? lub jak go holować bezpiecznie?).
Jest troche różnic głównie to ta że w polsce jesteś przygotany do pomocy samodzielnie w Angli to jest bardziej praca zespołowa. ...ale nie potrafię powiedzieć który kurs jest lepszy, jeden i drugi ma wady i zalety.
Zaletą jest np to że co miesiąc są przeprowadzane treningi dla ratowników.
Szkoleniami nad morzem i na basenie zajmuje sie ta sama organizacja ale wydaje 2 rozne uprawnienia Pool Lifeguard i Beach Lifeguard.
W poludniowo zachodniej Anglii zabezpieczeniem plazy zajmuje sie RNLI, ale poszukujac ratownikow wymagaja uprawnien RLSS.
jak zwykle Gosiu udzielilas wyczerpujacej odpowiedzi a deska to element kursu ktory najbardziej mi sie podobal.
elkotos napisał/a:
Mają troche bubli np. holowanie poszkodowanego z urazem kręgosłupa (ratownik może się utopić, bo jest pod poszkodowanm).
chyba wiem o ktory element ci chodzi ale za bubel nie uwazam. jest to tylko jeden z kilku sposobow holowania i nie sadze zeby dotyczyl urazow kregoslupa bo nie zabezpiecza w zaden sposob odcinka szyjnego.
jestem juz po egzaminie i czekam na legitymacje. egzamin nie byl jakis bardzo trudny bo mielismy dosc dobrego instruktora a egzaminator byl dos przyjazny co do obcokrajowcow. na teorii duzy nacisk byl na resuscytacje a na praktyce na urazy kregoslupa co uznal bym za duza zalete kursu.
elkotos napisał/a:
(Jestem w Londynie)
jakie macie stawki w Londynie na basenie??
_________________ Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
Dołączył: 06 Maj 2007 Posty: 370 Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: Wto Lut 26, 2008 10:52 pm
Ja mam takie pytanie jeszcze. Jakie są normy zatrudnienia ratowników w Anglii tzn. Ilu ratowników na jaką powierzchnie.
Tak jak w Polsce np. 1 Ratownik na basen 25m ?chyba nie bo skoro uczą was pracy w zespole to pewnie przynajmniej 2.
Jak to wygląda.
NIedługo będe wybierał sie do UK, mam prace ale pomyślałem ze warto sobie uzupełnić ratownika o angielski papierek a z tego co pisaliście już wcześniej nie jest on drogi, tym lepiej.
Mam pare pytań:
To jak w koncu kurs trwa 2/3 tygodnie czy 5/7 dznii - czy po prostu obojętnie jak sie rozłoży 50 h ?
Mając swój stopień wodnego jestem zdolny w Polsce do pracy praktycznie wszędzie ( doświadczenie ). Czy po tym kursie rzeczywiscie jestem w stanie podiąć prace na basenie, bez odrabiania żadnych 100 h społecznie ?? Inaczej podając w CV kurs NPLQ nie mam czego się obawiać ze zostanie jako tako rozpatrzone.
" Czy to nie będzie wyglądał by tak jak mołodszy ratownik w Polsce przyszedł by na basen po prace na stałe? " Co wydawało by mi się troche dziwne śmieszne itp.
Z tego co się orientujecie jak wygląda rynek pracy ratowników, czy żeczywiscie można sie gdzieś załapać? Różne szmatławce pisza że rynek pracy w obecnych czasach ogólnie rynek pracy w UK wygląda albo inaczej wogóle nie wygląda dobrze.
Ale z tego co widziałem w necie np. http://www.jobrapido.co.uk/?q=lifeguard nie jest tak źle, wręcz bym powiedział że jest całkiem nieźle codziennie offerty pracy.
Pozdrawiam z Torunia
[ Dodano: Sob Mar 08, 2008 10:48 pm ]
Obejrzałem sobie filmik i jakoś wróciłem do tematu.
Macie jakies materiały do nauki teorii, zapewne i tak duży procent z tego wiecie ale na pewno nie wszystko, jeżeli macie jak to wygląda dostajecie kserówki, kupujecie książke ??
Z czego się uczycie?
Kolejne pytanie macie skaner bąć ksero pod ręką ??
Idzie się dogadać ze mną
Jak wygląda z lekarzem, trzeba mieć jakies badania ??
I ile kosztuje składka w anglii ??
Pozdrawiam jak będe miał jeszcze jakies pytania to będe walił.
moge sie mylic bo to pamietam z kursu a nie moglem znalezc w materialach ktore dostalem ale to zalezy od ilosci osob w basenie. nie chodzi tu o minimalna a powiedzmy srednia. pamietam ze na dwoch ratownikow moze byc 220 osob. jezeli chodzi o inne atrakcje wodne to kazda ma swojego ratownika. na zjezdzalni jeden ratownik jest na gorze.
ghost napisał/a:
obojętnie jak sie rozłoży 50 h
wazna jest ilosc godzin a nie w jakim okresie sie to rozlozy.
ghost napisał/a:
Czy po tym kursie rzeczywiscie jestem w stanie podiąć prace na basenie, bez odrabiania żadnych 100 h społecznie ??
tutaj zadnych godzin spolecznie nie ma chyba ze ktos chce. prosze nie mylic WOPR z NPLQ.
ghost napisał/a:
Czy to nie będzie wyglądał by tak jak mołodszy ratownik w Polsce przyszedł by na basen po prace na stałe?
nie sadze zeby wPolsce bylo to smieszne. na tym basenie gdzie ja sie staram jest rozmowa kwalifikacyjna gdzie pytaja sie o doswiadczenie itp. wiadomo ze pracodawca wezmie tych z wiekszym doswiadczeniem ale nie wykluczam ze prosto po kursie tez wezmie. nie rozpatrywalbym pracy w UK na podstawie polskich doswiadczen.
ghost napisał/a:
Macie jakies materiały do nauki teorii, zapewne i tak duży procent z tego wiecie ale na pewno nie wszystko, jeżeli macie jak to wygląda dostajecie kserówki, kupujecie książke ??
Z czego się uczycie?
kazdy kursant dostaje materialy z ktorych sie przygotowuje do egzaminu. podrecznikiem bym to nie nazwal ale taka role pelni.
ghost napisał/a:
Jak wygląda z lekarzem, trzeba mieć jakies badania ??
naszczescie takie sprawy to tylko w Polsce...
ghost napisał/a:
I ile kosztuje składka w anglii ??
zalezy na co sie skladasz:) czlonkowskich skaldek nie ma. dostajesz tylko plastikowa karte wiec nawet nie ma gdzie to wszystko wpisac.
_________________ Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
Już skonczyłes kurs??
Jak wyglądał egzamin, ustny pisemny??
juz dawno po egzaminie. zlozylem aplikacje na jeden z basenow i czekam. egzamin byl ustny w 4 osobowych grupach. niektore pytania byly bezposrednio kierowane do osoby a inne do grupy i odpowiadal ten kto znal odpowiedz a reszta uzupelniala. do tego nalezy pokazac kilka spraw z PP np opatrywanie ran czy resuscytacje (CPR).
ghost napisał/a:
Zamierzasz robic beach lifeguard?
narazie mnie nie ciagnie bo jak widze angielskie plaze to sie odechciewa no ale nie wykluczam takiej mozliwosci w przyszlosci. czasem mysle ze na plazy to tylko w Polsce...
ghost napisał/a:
Czy jest osobny kurs na instruktora pływania;p?
jasne ze tak. niestety nasze uprawnienia nie zawsze sa uznawane wiec prawdopodobnie w przyszlosci ten kurs tez bede musial dublowac. mam nadzieje ze jednak beda jakies roznice szkoleniowe i bede to mogl wykozystac dla siebie.
_________________ Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
to ja jeszcze dorzucę swoje pytanie ;D
znam angielski na poziomie FCE, więc dość dobrze.
jednakże byłam w angli i czasem trudno było mi zrozumieć co do mnie mówią, szczegolnie rodowici anglicy którzy narzucali takie tępo gadki że szok.
zastanawiam się czy dałabym radę na takim kursie jeśli chodzi o język? pół biedy te ćwiczenia..bo potem i tak się dostaje materiały. ale gorzej z tym egzaminem. koleś się mnie coś spyta, a ja nie zaczaję o co chodzi i psikus ;D
kovalsz, jak Ty dobrze znasz angielski? trudno było tam ich zrozumieć i w ogole ?
aha, planuję jechać na ten kurs ale zastanawiam się jak się na to zapisać czy coś?
z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam serdecznie
kovalsz, jak Ty dobrze znasz angielski? trudno było tam ich zrozumieć i w ogole ?
aha, planuję jechać na ten kurs ale zastanawiam się jak się na to zapisać czy coś?
wcale nie znam:P moja nauczycielka angielskiego prosila mnie zebym nie probowal uzywac tego jezyka poza szkola to mnie przepusci:) no ale tak szczerze to jestem na wyspie od roku i nuczylem sie ze jak nie rozumiem to prosze o powtorzenie lub wyjasnienie. anglicy sami czesto sie nierozumieja bo jest tu wiecej roznic jezykowych niz w Polsce a do tego dochodza Szkoci, Walijczycy, Irlandyczycy czy obcokrajowcy z innych nacji ktorych tez angielski nie jest najlepszy. moj instruktor jak i egzaminator byl bardzo wyrozumialy a co najwazniejsze obaj wladali poprawna angielszczyzna. podstawa to sie nie wstydzic pytac. pytania na egzamin wsumie sa w materialach ktore dostajesz wiec tez niespodzianek nie powinno byc. ja na egzaminie tez nie skojazylem jednego pytania ale po minie poznalem z ecos jest nie tak:) poprostu egzaminator uzyl innego slowa odnosnie resuscytacji a ja skojazylem z czyms innym. jak egzaminator chce to zawsze Cie usadzi ale moj wiedzial ze problemem nie jest brak wiedzy bo wszystko robilem poprawnie a jedynie bariera jezykowa. moj angielski nie jest moze poprawny (wiekszosci angolow rowniez:) ale wszedzie zalatwiam swoje sprawy sam wiec mysle ze o taka znajomosc bardziej chodzi na poczatek. trzeba sie osluchac bo to nie to co w szkole. zapisac sie na to mozna jak sie przyjedzie do Anglii:) poszukaj w necie odnosnie egzaminow w miejscowosci dla Ciebie najwygodniejszej i tyle. nie bardzo wiem jak Ci pomoc w zapisaniu sie. tak sie tez zasanawiam po co Ci kurs jak nie jestes w Anglii??
_________________ Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
Ostatnio zmieniony przez kovalsz Pon Sie 04, 2008 9:09 am, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach