Acha i był to Instruktor-Wykładowca który prowadził też szkolenia w Tamie więc zakładam że jest On kompetentną osobą.
nie chce podwazac kompetencji osob, ktorych nie znam ale kazdy moze miec awarie czy inny wypadek bo jestesmy ludzmi. opatrywalem goscia ktory znalazl sie pod motorowka na skutek zabawy sternika morskiego. kolega byl ratownikiem i mu to nie pomoglo...
jest roznica czy to 2 czy 20 metrow ale mentalna. niestety za mentalnosc papierow sie nie dostaje a kurs jest kursem i tyle. zycie uczy a kurs przygotowuje... rownie dobrze mozna zastrzec ze co my wiemy o pierwszej pomocy skoro nigdy nie jechalismy eRka..
_________________ Moje motto na ten rok - koko bongo i do przodu!!
Dołączył: 06 Maj 2007 Posty: 370 Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: Pią Lis 23, 2007 4:25 pm
Uznajmy ze podałem zły przykład, bo będziecie sie co poniektórzy czepiać a tak naprawdę skoro ktoś nie widział jak było to nie może tego ocenić. Nawet jeżeli instruktor zle postąpił.
kovalsz napisał/a:
rownie dobrze mozna zastrzec ze co my wiemy o pierwszej pomocy skoro nigdy nie jechalismy eRka..
Zakładam że Instruktorzy są osobami mającymi o tym większe pojecie niż Ty więc Prosze cie skoro Cie tam nie było to nie krytykuj. Acha i był to Instruktor-Wykładowca który prowadził też szkolenia w Tamie więc zakładam że jest On kompetentną osobą.
Ale Ty się na tym pewnie lepiej znasz?
Ale walnąłeś
Facet zajmuje się 20 lat zawodowo ratownictwem wodnym (zobacz http://www.forum.wopr.net...?start=30#10781 ), a Ty WIELKI ZNAWCA KAŻDEGO TEMATU NA TYM FORUM (ostatnio ponad 10 postów dziennie) znowu wiesz lepiej i zakładasz, że Instruktorzy (oczywiście koniecznie z dużej litery) są osobami mającymi o tym większe pojecie niż Gording.
Jest tak, jak pisze Gording – skoro ktoś jest instruktorem, a instruktorem wykładowcą to już w ogóle, ma z definicji autorytet, choćby robił największe głupoty, właśnie takie, jak opisałeś – pływanie przez instruktorów wkoło łodzi wiosłowych i pływających w wodzie ludzi TRZEMA motorówkami i robienie fali.
Dla przykładu na Zatoce Gdańskiej określono przepisami jako bezpieczną odległość między kąpiącymi się, a jednostkami motorowymi pas 500 metrów i na tej odległości od brzegu zabroniono pływania łodziami motorowymi.
Ale mnie nie interesuje kim jest i co robi. Piszesz że zajmuje sie zawodowo ratownictwem wodnym ale ja tego nie widziałem tak samo jak Ty nie widziałeś mojego instruktora (który też zajmuje sie zawodowo ratownictwem wodnym) i tego jak prowadzi swoje szkolenia.
Powtarzam wszystko jedno co robił Nie widziałeś nie oceniaj.
To tak jak bym oceniał kto był winny podczas wypadku którego nie widziałem.
sharky napisał/a:
a Ty WIELKI ZNAWCA KAŻDEGO TEMATU NA TYM FORUM (ostatnio ponad 10 postów dziennie) znowu wiesz lepiej
Staram sie być na bieżąco na forum a ze teraz mam troszkę wiecej czasu to się wypowiadam, i nie znowu wiem lepiej tylko z całego tego forum Tylko ja byłem z tym właśnie instruktorem na tym właśnie kursie.
Moze faktycznie podałem wyżej zły przykład, bo wprowadza tylko niepotrzebne zamieszanie.
sharky napisał/a:
i zakładasz, że Instruktorzy (oczywiście koniecznie z dużej litery) są osobami mającymi o tym większe pojecie niż Gording.
A ty zakładasz ze Gording ma o tym o wiele większe pojęcie niż instruktorzy a przynajmniej moj?
To samo nieznam go wiec go wiec nie wiem jakim jest ratownikeim nie widziałem go w akcji, tak samo Żaden z was niezna mojego instruktora i nikt z was nie widział czyt popełnia błąd.
sharky napisał/a:
Dla przykładu na Zatoce Gdańskiej określono przepisami jako bezpieczną odległość między kąpiącymi się, a jednostkami motorowymi pas 500 metrów i na tej odległości od brzegu zabroniono pływania łodziami motorowymi.
Z tego co zauważyłam to akurat Ubu udziela się dużo na forum więc uważam że dość dobrze się w tym orientuje... Cała ta kłótnia z łodziami... ojej szczerze mówiąc nie znam jakiegoś konkretnego punktu w jakimś regulaminie na ten temat... nie wyobrażam sobie kursu na jeziorze żeby instruktor nie był na łodzi.. i np wchodził z kursantami do wody i płynął z nimi całe jezioro wpław... albo żeby stał na łodzi 500m od kursantów i krzyczał do nich co robią źle przez megafon...:) Może sie mało znam ale po prostu sobie nie wyobrażam.
Ubu napisał/a:
Zakładam że Instruktorzy są osobami mającymi o tym większe pojecie niż Ty więc Prosze cie skoro Cie tam nie było to nie krytykuj.
Nie było mnie tam nie krytykuje... uważam że instruktorzy wiedzą co robią...
Czy na tym forum tworzą sie jakieś kulty ratowników dłużej pracujących w zawodzie?? Bardziej doświadczonych?? JA mam ogromny szacunek do nich ale przecież każdy może wyrazić swoje zdanie...
sharky napisał/a:
(ostatnio ponad 10 postów dziennie)
Co Ci to przeszkadza?? Chyba dobrze że ktoś jest aktywny??...
Szczerze mówiąc to w tej całej dyskusji popieram Ubu ponieważ wszyscy na niego najechali a samej sytuacji nie widzieli...
Pozdrawiam
Dołączył: 06 Maj 2007 Posty: 370 Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: Pią Lis 23, 2007 9:32 pm
madzinkatweety napisał/a:
nie wyobrażam sobie kursu na jeziorze żeby instruktor nie był na łodzi.. i np wchodził z kursantami do wody i płynął z nimi całe jezioro wpław... albo żeby stał na łodzi 500m od kursantów i krzyczał do nich co robią źle przez megafon...:) Może sie mało znam ale po prostu sobie nie wyobrażam.
Kolegą chodziło o to że mógł np.płynąć łodzią wiosłową...
Kursy na stopien MRW i RW w Tarnowie najprawdopodobniej wystartuja na wiosne (okolice marca). Szkolenie trwa do czerwca i odbywa sie na poczatku na basenie (ZKS Unia Tarnow) a nastepnie na Dwudniakach. Normalnie kursy startuja rowniez na jesien lecz w tym roku nie udalo sie ich zorganizowac ze wzgledu na remont dachu basenu (mam nadzieje ze w marcu bedzie wszystko naprawione). Aby byc na bierzaco z informacjami proponuje zadzwonic do biura TWOPR w okolicahc lutego i wyrazic chec udzialu w kursie zapisujac sie na liste. Pozdrawiam
_________________ Sprzedam NOWY WOREK NIVEA WOPR
Sprzedam NOWE SPODENKI NIVEA WOPR rozmiar L
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach