Dołączył: 06 Maj 2007 Posty: 371 Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: Pią Cze 15, 2007 10:49 pm
no tez tak myślałem... Pytałem po prostu bo chciałem wiedzieć Zdania tutaj sa bardzo podzielone, na basenie na którym pracuje jeden z ratowników jest instruktorem, wiec najwyżej sie go poprosi żeby przychodził godzinę wcześniej i po problemie...
Cóż Prawo mamy jakie mamy szkoda... Bo jak wiemy w Polsce na służby ratunkowe sie troche czeka a takiego rodzaju działalność chyba by sie przydała...
acha mam jeszcze takie pytanie, mianowicie Co to znaczy ze mamy prawo do podstawowej nauki pływania? czyli co tak naprawde mozemy a co nie ??
Pozdrawiam
Dołączył: 22 Maj 2007 Posty: 111 Skąd: Szczecin/Bartniki
Wysłany: Sob Cze 16, 2007 12:28 pm
Ubu napisał/a:
że tak sprostuje
Nie chciałem robić z ludzi ratowników, bo jednak wszyscy dobrze wiemy jak wygląda ratownictwo wodny i ile trzeba umieć
Ale jeżeli topi sie np. ktoś z rodziny to jakie kolwiek pojecie (choćby małe) jest lepsze niz zadne... ja nawet jakbym nie umiał za dobrze pływać to bym nie umiał chyba stać na brzegu i patrzeć robił bym co moge.
Dlatego zastanawiałem sie nad takimi warsztatami z ratownictwa. takiej wiedzy chyba nigdy za wiele...
Pozdrawiam
No takie warsztaty by sie przydaly ^^
Napewno duzo osob by pzniej przekazalo to czego sie dowiedzieli i tak by sie szerzylo grono osob ktore by umialo jakos postapic w takiej sytuacji.
A nie ze stoja i sie gapia jak debile. Niedlugo jak ktos bedzie sie topil to inni beda mu zdjecia robic na pamiatke
Moim zdaniem taki kurs to niejest dobry pomysł, ktos pójdzie na 5 godzinny kursik na basen, bedzie myslec ze juz est ratownikiem i potem jak ktos się bedzie topic to zamiast jednej ofiary beda dwie.
Wiem, brutalne, ale tak prawda
Co innego kurs pierwszej pomocy, uwazam, ze takich nigdy nie za wiele
Dołączył: 24 Mar 2007 Posty: 88 Skąd: Sie biorą dzieci
Wysłany: Wto Cze 19, 2007 10:08 pm
Zastanówie sie ile razy słyszeliscie w wiadomociach ze "człowieka uratował przypadkowy przechodzien"...Nie tylko ratownik potrafi uratowac. Jeśli juz ktos podejmuje sie akcji to chyba tyle o ile zna swoje umiejetnosci...Mając choc znikome pojcie o ratowaniu rozsadny człowiek który nie jest idiota w przypływie adrenaliny może uratowac człowieka.
KcK Dyżur na www.forum.wopr.net.pl So Others May Live
Nie możesz czegoś takiego zrobić, bo ratować człowieka z wody może tylko ratownik
Na coś takiego moim zdaniem brak słów ... nie uczyli na kursie że jeśli jesteś przypadkowym przechodniem to możesz ale nie musisz pomóc komuś jeśli potrzebuje pomocy a jesli jestes ratownikiem i skladasz przysiege to musisz bez wzgledu na warunki probowac ratowac czyjes zycie ... Jeśli Ty bys byla przypadkowa osoba i bys widziala ze sie ktos topi to bys zadzwonila po pomoc, usiadla na pomoscie i patrzyla ?
Ja bym to rozumial w ten sposob, ze dbac o bezpieczenstwo kapiacych sie, brac za to kase moze TYLKO osoba ktora ma uprawnienia ratownicze.
A kazda osoba matak na prawde"obowiazek udzielania pomocy' czy to w wodzie, czy an ladzie. Ale taka pomoca moze byc np. tylko zadzwonienei po 601 100 100 czy na ladzie 999
ehh w polsce jak zwykle wszyscy znają się najlepiej na piłce nożnej i prawie... może tak panowie i panie uzasadnicie swoje wywody odpowiednimi przepisami? bez tego są one nic nie warte, każdy pisze tak jak mu się wydaje, poszukajcie troche, poczytajcie a potem piszcie, może wtedy nie będzie tutaj tyle głupot. Co do obowiązku udzielania pomocy.
Cytat:
Art. 162. § 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Nie popełnia przestępstwa, kto nie udziela pomocy, do której jest konieczne poddanie się zabiegowi lekarskiemu albo w warunkach, w których możliwa jest niezwłoczna pomoc ze strony instytucji lub osoby do tego powołanej.
Jestem przeciwny prowadzeniu zajęć, które miałby uczyć holowania, wyciągania z wody, ponieważ po takim szkoleniu niektórym (zwłaszcza młodym) może sie wydawać, że są już ratownikami...
Uważam, że powinieneś zorganizować cykl pogadanek o ratowaniu tonących z położeniem nacisku na czynności jakie powinni wykonać, tj. zadzwonienie po pomoc; czynności, które w bezpośredni sposób nie zagrożą ratującemu- podanie z brzegu przedmiotu (koła, rzutki, żerdzi lub innego sprzętu ratowniczego, ewentualnie sposoby zaimprowizowanie takiego sprzętu), ale w żadnym wypadku nic co mogłoby stanowić dla nich zagrożenie. Oczywiście pierwsza pomoc też wchodzi w grę- trzeba nauczyć jak zabandażować, usztywnić, utrzymać ciepło ciała itd. I jeszcze raz powtórzyć, że trzeba wezwać pomoc. Od strony prawnej te umiejętności nie moga stanowić zagrozenia dla niewykwalifikowanej osoby ratującej, więc moga być tematem pogadanek. Tak swoją drogą powinni pierwszą pomoc wprowadzić obowiązkowo na WF do szkół. Tutaj składam wielkie podziękowania dla mojego wuefisty, który przez całe gimnazjum tłukł nam do głowy podstawy pierwszej pomocy i anatomii człowieka
_________________ 2007 - MR
2007 - KDP/CMAS* P1
2008 - Sędzia pływania II klasa
reanimacja jest dosc szeroko omawiana na PO w liceum jednak mysle ze wszyscy ludzie powinni umiec reanimować
wydaje mi sie ze konieczne jest by na kursach uczono reanimacji - osoba ktora traktuje to na powaznie to sie skupi i nauczy jak najlepieji bedzie potrafil uratowac czlowieka natomist pozer ktory chce zdobyc papier dla szpanu by potem wyrywac laski na basenie to nawet nie bedzie udzielal takiej pomocy no sie bedzie bal
Nie do końca o to mi chodziło- owszem może na PO jest reanimacja, ale na ile skutecznie potrfisz ją wykonać?- takie pytanie powinien zadać sobie każdy.
Bez uprawnień instruktora nie brałbym się za szkolenie ludzi w tym kierunku Możesz miec dobre chęci, ale jak prokurator znajdzie paragraf to juz nie popływasz przez kilka lat(troszkę przegiąłem- odpowiedzialność karna jednak dla nikogo nie będzie miła )
_________________ 2007 - MR
2007 - KDP/CMAS* P1
2008 - Sędzia pływania II klasa
Dołączył: 06 Maj 2007 Posty: 371 Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: Sro Cze 27, 2007 9:50 pm
Zgadzam sie i miałem okazje sie o tym przekonać. Miałem do czynienia z takim pozerem i podczas wypadku stał i patrzał (nic nie zrobił) a niby jeden z lepszych pływaków na kursie.
Co do reanimacji to ciesze sie ze kolega miał ja dosć szeroko omówiona na PO u mnie niestety nawet nie było manekina i z Pierwszej Pomocy na PO nie wiele pamiętam.
Koleś liczył nam odstępu na bandażach i za to dawał ocenę jakby to miało jakieś znaczenie.
RKO to podstawa. I każdy powinien to potrafić.
Osobiście uważam że WOPR jako służba bądź co bądź profesjonalna powinna na kursach uczyc już bardziej zaawansowanej pierwszej pomocy.
Choćby taka Tlenoterapia - tak nie wiele trzeba by sie tego nauczyć a tak wiele można zdziałać...
znaczy RKO na PO to dopiero przede mna (od wrzesnia) ale nauczyciel sie zaklinal ze bedzie o tym duzo i nikomu nie popusci. zobaczymy..
rowniez uwazam ze RKO powinno byc szerzej omawiane- moj instruktor wolal opowiadac jakies pierdoly o chmurach alebo przechwalal sie o tym jak to ochronil czesc worclawia przed powodzia w 1997. przepraszam bardzo ale to mi raczej w ratowniu ludzie nie pomoze wiec tez wiele zalezy na jakich instruktrow sie trafi
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach